Dwa lata po ekshumowaniu szczątków astronoma z grobowca w Pradze jedno jest jasne: jeśli nawet został zamordowany, to przyczyną śmierci nie była rtęć.
– Zmierzyliśmy stężenie rtęci za pomocą trzech różnych metod w naszych laboratoriach w Czechach i Danii – powiedział Kaare Lund Rasmussen, profesor chemii na Uniwersytecie Południowej Danii. – Wszystkie badania pokazały ten sam wynik: stężenie rtęci nie było wystarczająco wysokie, aby spowodować śmierć.
Współcześni praskiego astronoma przekazali, że 54-letni Brahe zmarł w październiku 1601 z powodu infekcji pęcherza. Po spożyciu wielkiej ilości praskiego piwa podczas uczty z udziałem króla przez grzeczność powstrzymywał się z wyjściem do toalety.
Urodzony w roku 1546 Brahe, zanim przeniósł się do Pragi, pracował jako astronom na dworze króla duńskiego. Zasłynął dzięki najbardziej dokładnym pomiarom gwiazd i planet dokonanym bez teleskopu. Asystentem Tycho Brahe był słynny niemiecki astronom Johannes Kepler. Materiał obserwacyjny, jaki zostawił Brahe, umożliwił Keplerowi odkrycie prawidłowości w ruchu planet. Badania przeprowadzone w 1996 r. w Szwecji i w Danii na próbkach wąsów Brahe i włosów uzyskanych w 1901 r. podczas ekshumacji z okazji 300-lecia śmierci astronoma, wykazały wysoki poziom rtęci, potwierdzając tezę o otruciu.
– Słynny asystent Brahe Johannes Kepler został uznany za potencjalnego podejrzanego o morderstwo, byli też inni kandydaci – powiedział prof. Jens Vellev z Uniwersytetu w Aarhus w Danii, który kieruje czesko-duńskim zespołem naukowców prowadzącym badania. – Niektórzy nawet twierdzą, że kuzyn Brahe zabił go na rozkaz duńskiego króla Christiana IV za rzekomy romans z matką króla.
Naukowcy zrobili także tomografię komputerową czaszki i chcą odtworzyć twarz astronoma. Przy okazji okazało się, że jego sztuczny nos (prawdziwy stracił w pojedynku) nie był wykonany z metali szlachetnych, ale z pospolitego mosiądzu.
