Samotne kobiety, które nie znalazły partnera seksualnego, ale chcą mieć dziecko, będą klasyfikowane jako „niepłodne". To samo dotyczy mężczyzn oraz par homoseksualnych. Tak przynajmniej proponują eksperci doradzający Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Jeżeli pomysł zyska akceptację samej organizacji, będzie to oznaczało, że takie osoby zyskają prawo do leczenia swojej „niepłodności". Tam gdzie jest to możliwe, będą mogły się też ubiegać o refundację.

Diabeł tkwi w szczegółach – w tym przypadku w definicji niepłodności. Obecnie WHO określa ją jako chorobę układu rozrodczego, objawiającą się niemożnością osiągnięcia ciąży po 12 miesiącach regularnego współżycia seksualnego bez zabezpieczenia. Ta definicja znalazła się w opracowanym w grudniu 2008 „słowniku" WHO, który opublikowany został w 2009 roku.

Teraz autorzy tych definicji – eksperci z International Committee for Monitoring Assisted Reproductive Technologies (ICMART) – chcą ją zmienić. I to radykalnie. Niepłodność przestanie być uważana za problem czysto medyczny – pojawi się „niepłodność społeczna", czyli niemożność posiadania dzieci z innych przyczyn. Nowe standardy – jeśli wejdą w życie – pozwolą uznać za osoby niepłodne mężczyzn i kobiety, którzy nie mają dzieci z powodu braku życia seksualnego, na przykład niemających partnera (partnerki).

– Każda osoba ma prawo do rozmnażania się – podkreślał podczas kongresu American Society for Reproductive Medicin w Salt Lake City autor tych propozycji dr David Adamson, przewodniczący ICMART. – Nowa definicja niepłodności jest napisana w taki sposób, że obejmuje prawo wszystkich do posiadania rodziny. Dotyczy to samotnych mężczyzn, samotnych kobiet oraz osób homoseksualnych obojga płci. Każdy ma prawa reprodukcyjne niezależnie od tego, czy ma partnera czy nie. Ustanawiamy standard przepisów prawa, do którego rządy krajowe muszą się stosować.

Propozycja zostanie w przyszłym roku rozesłana do ministrów zdrowia – informuje „Telegraph".

Dr Adamson nie wyjaśnia, w jaki sposób te prawa reprodukcyjne miałyby zostać realizowane. Niewykluczone, że leczenie społecznej niepłodności par gejów będzie wymagało zatrudnienia matek zastępczych. – Równość płci działa w obie strony, więc uczciwość nakazuje, by takie prawa przyznać również samotnym mężczyznom – mówił dr Adamson. Choć przyznał, że mężczyźni szukający pomocy będą stanowić niszę.

Informacje „Telegraphu" wywołały oburzenie brytyjskich grup obrońców życia. Josephine Quintavalle z Comment on Reproductive Ethics uważa próby zmiany definicji niepłodności za „absurdalny nonsens, który ma na celu obejście biologicznego procesu i znaczenia stosunku płciowego kobiety i mężczyzny".