Istnieje ryzyko, że tegoroczne egzaminy nie odbędą się w terminie. Związek Nauczycielstwa Polskiego ogłosił w poniedziałek, że strajk nauczycieli rozpocznie się 8 kwietnia. – Będziemy strajkować do odwołania – mówił na konferencji prasowej przewodniczący ZNP Sławomir Broniarz.

Czytaj też:

Nauczyciele planują duży strajk. Co sądzą o tym Polacy?

Egzamin 8-klasisty: brakuje scenariusza na czas strajku

Zgodnie ze szkolnym kalendarzem egzaminy gimnazjalne rozpoczną się 10 kwietnia, a te na zakończenie ósmej klasy – 15 kwietnia. Te terminy zostały ustalone jeszcze w 2018 r.

Od 5 marca w placówkach, które wystąpiły z żądaniami podwyższenia płac o 1000 zł (pierwszy etap wskazany ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych), rozpoczną się referenda strajkowe. Jak podaje ZNP, z ich danych wynika, że takie działania ruszyły w 78 proc. placówek w Polsce. Najwięcej jest ich w województwach łódzkim (88 proc.), lubelskim i śląskim (po 87 proc.). Najmniej w Lubuskiem – 41 proc.

By do strajku doszło, w poprzedzającym go referendum strajkowym musi wziąć udział przynajmniej połowa nauczycieli, a większość powinna zagłosować za strajkiem. Referenda powinny się zakończyć do 25 marca.

Równocześnie związek rusza z kampanią informacyjną skierowaną do rodziców, by ich przekonać, że nauczyciele walczą nie tylko o pensje, ale także o poprawę sytuacji w oświacie. – Wszystko w szkole zaczyna się od dobrego nauczyciela. A to kosztuje – mówi przewodniczący Broniarz.

Jest problem, bo ustawa o systemie oświaty nie zawiera przepisów, które by tę kwestię regulowały. To oznacza, że uczniowie nie będą mogli zdawać egzaminów w terminie dodatkowym.

– Termin egzaminu jest znany, nie można więc mówić o kwestiach losowych. Nie można w takim przypadku przesuwać egzaminu na czerwiec – mówił w „Rzeczpospolitej" dr Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Po ogłoszeniu terminu strajku przez związki zawodowe MEN stara się tonować nastroje. „Wierzymy, że zarówno nauczyciele, jak i dyrektorzy szkół odpowiedzialni za przeprowadzenie egzaminów mają świadomość, że ich zakłócenie spowoduje trudności w realizacji planów życiowych uczniów" – podano w przesłanym do mediów komunikacie.

Równocześnie resort przypomniał o przyspieszonej o cztery miesiące wypłacie kolejnej transzy podwyżek, wypłacie raz w roku świadczenia w wysokości 1000 zł dla nauczycieli stażystów czy pracach nad ujednoliceniem systemu wynagradzania nauczycieli. „Nauczyciele wchodzący do zawodu, czyli ci najmłodsi, będą mieli PIT-37 – 0 zł, tzn. od ich wynagrodzenia nie będzie pobierany podatek dochodowy. Dotyczy to co piątego nauczyciela" – podkreśla MEN.