Fani, którzy chodzą na koncerty odbywające się w plenerze na Letniej Scenie Progresji, mogą nie wiedzieć, że część mieszkańców pobliskiego osiedla Fort Wola domaga się likwidacji sceny z powodu hałasu. Tymczasem zleciliście badania pomiaru dźwięku firmie Falcon Acoustics, korzystając z oficjalnej listy biegłych sądowych, która wykazała, że koncerty odbywają się zgodnie z prawem, a normy nie są łamane. Ale jak zaczęła się cała sprawa?

Zaczęło się od skarg części mieszkańców dotyczących przede wszystkim dźwięku podczas koncertów plenerowych. Traktujemy te głosy poważnie, bo jesteśmy częścią tej okolicy i zależy nam na dobrych relacjach z ludźmi, którzy tutaj mieszkają.

Marek Laskowski, założyciel warszawskiego Klubu Progresja i prezes zarządu

Marek Laskowski, założyciel warszawskiego Klubu Progresja i prezes zarządu

Foto: Mat.Pras./Progresja

Jednocześnie od początku chcieliśmy oddzielić odczucia, których nie zamierzamy kwestionować, od tego, co można obiektywnie zmierzyć. Dlatego z własnej inicjatywy zleciliśmy niezależnej firmie Falcon Acoustics profesjonalne badania akustyczne.

Dla mnie ważne jest jednak, żeby nie sprowadzać tej historii do konfliktu „Progresja kontra mieszkańcy”. Kultura w mieście zawsze wymaga szukania równowagi. Organizujemy wydarzenia dla ludzi, ale ludźmi są również nasi sąsiedzi. Dlatego poza pomiarami pracujemy z ekspertami nad kolejnymi rozwiązaniami, w tym nad mapami akustycznymi, które pozwolą jeszcze dokładniej analizować sposób rozchodzenia się dźwięku.

Dla mnie ważne jest jednak, żeby nie sprowadzać tej historii do konfliktu „Progresja kontra mieszkańcy”. Kultura w mieście zawsze wymaga szukania równowagi. Organizujemy wydarzenia dla ludzi, ale ludźmi są również nasi sąsiedzi.

Marek Laskowski

Czy wybór koncertu Kayah&Bregovic nie był podyktowany tym, że duet gra ciszej od typowych rockowych zespołów?

Nie. Wszystkie koncerty na Letniej Scenie Progresji realizujemy przy takim samym, ustalonym przez nas maksymalnym poziomie dźwięku, niezależnie od gatunku muzycznego czy artysty. Wybór koncertu Kayah & Bregović nie miał więc na celu uzyskania korzystniejszego wyniku. Pomiary obejmowały zarówno próbę, jak i sam koncert i były prowadzone przez kilka godzin.

Dźwięk ze sceny jest wzmacniany przez system nagłośnieniowy, którego maksymalny poziom ustalamy według tych samych zasad dla wszystkich wydarzeń. Naszym celem jest precyzyjne określenie takiego poziomu pracy systemu, który z jednej strony pozwala zachować odpowiednią jakość koncertu, a z drugiej sprawia, że dźwięk docierający do najbliższej zabudowy pozostaje w granicach obowiązujących norm i w możliwie najmniejszym stopniu oddziałuje na otoczenie.

Czytaj więcej

Blackmore wrócił do Deep Purple zagrać „Smoke On The Water". Czy będzie powrót?

Obrazowo mówiąc, z punktu widzenia wartości, które mierzymy, nie chodzi o to, czy na scenie gra zespół rockowy, czy artysta reprezentujący inny gatunek muzyczny. Celem badania nie jest odpowiedź na pytanie, czy gramy „głośno” czy „cicho”, ale ustalenie, jak dźwięk emitowany na terenie Letniej Sceny rozchodzi się w przestrzeni i z jakim poziomem dociera do najbliższej zabudowy.

Wyniki pozwalają nam więc określić granicę, w której możemy pracować, zachowując obowiązujące normy przy najbliżej położonych budynkach. Ta sama granica dotyczy każdego koncertu, niezależnie od gatunku muzycznego. Możemy odnosić się do konkretnych, mierzalnych wartości, a nie do gustu muzycznego czy subiektywnego wrażenia, że jeden rodzaj muzyki jest „głośniejszy” od drugiego.

Właśnie dlatego chcemy te pomiary powtarzać i na ich podstawie, wspólnie z ekspertami, jeszcze lepiej określić sposób pracy systemu nagłośnieniowego oraz rozchodzenia się poszczególnych częstotliwości.

Wcześniej przewodniczący Rady Dzielnicy apelował o zamknięcie Sceny i sprawa oparła się o Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa. Jesteście w dialogu z Radą i Centrum?

Tak. Od początku jesteśmy otwarci na współpracę zarówno z dzielnicą, Stołecznym Centrum Bezpieczeństwa, służbami, jak i mieszkańcami.

14 lipca podczas koncertu Skunk Anansie odbyła się kontrola Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa, przeprowadzona przy wsparciu policji i Państwowej Straży Pożarnej. Sprawdzano m.in. drożność dróg dojazdowych i ewakuacyjnych, zabezpieczenie przeciwpożarowe, pracę służb oraz zgodność zagospodarowania terenu z dokumentacją. W późniejszym piśmie Wojewody Mazowieckiego znalazła się informacja, że przeprowadzone czynności kontrolne nie potwierdziły zarzutów podnoszonych w piśmie dzielnicy.

Cieszy nas ten wynik, ale nie traktuję go jako zwycięstwa nad kimkolwiek. Dla mnie ważniejsze jest to, żebyśmy potrafili wspólnie wypracowywać rozwiązania. Progresja jest na Woli od lat i chcemy tutaj funkcjonować przez kolejne lata.

Co konkretnie wykazały pomiary?

Niezależny pomiar przeprowadzono 28 lipca podczas próby i koncertu Kayah & Bregović. Badanie wykonano zgodnie z obowiązującą metodyką referencyjną. W punkcie reprezentatywnym dla najbliższej zabudowy mieszkaniowej wynik wyniósł 50,8 dBA przy dopuszczalnym poziomie 55 dB dla pory dnia. A więc, pomiar nie wykazał przekroczenia dopuszczalnego poziomu hałasu.

Co dla mnie równie istotne, raport pokazał, nad czym możemy jeszcze pracować – przede wszystkim nad sposobem rozchodzenia się niskich częstotliwości. Dlatego nie powiedzieliśmy: „wyniki są w normie, temat zamknięty”. Współpracujemy dalej ze specjalistami i chcemy wykorzystywać wiedzę akustyczną do ograniczania wpływu koncertów na otoczenie.

Kto jest właścicielem działki, na której działa Scena Progresji?

Progresja nie jest właścicielem tego terenu – jesteśmy jego dzierżawcą. Terenem Letniej Sceny zarządza Polski Holding Obronny.

Głośność dźwięku ustala Plan Zagospodarowania. Jeżeli wszystko odbywa się zgodnie z przepisami – czy Scenie grozi zamknięcie?

Z naszej perspektywy najważniejsze jest to, że działamy legalnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami, a przeprowadzone kontrole i niezależne pomiary nie wykazały podstaw do twierdzenia, że łamiemy obowiązujące normy.

Jednocześnie nie chcę, żebyśmy zasłaniali się wyłącznie literą prawa. Prawo i normy są dla nas punktem wyjścia. Jako organizatorzy wydarzeń na taką skalę mamy również odpowiedzialność wobec otoczenia. Dlatego dobrowolnie nakładamy na siebie od początku dodatkowe ograniczenia i pracujemy nad rozwiązaniami akustycznymi, których przepisy od nas nie wymagają.

Jak wyglądają wasze rozmowy z mieszkańcami i jak duża odległość dzieli Scenę od osiedla?

Rozmawiamy i chcemy rozmawiać dalej. Nie zawsze będziemy się ze sobą zgadzać, ale zależy mi, żeby ten dialog nie polegał na wzajemnym przekonywaniu się, kto ma rację.

Od osiedla dzieli nas 300 m w linii prostej. Również dlatego wykonujemy pomiary. Punkt badawczy został zlokalizowany przy wjeździe na osiedle Fort Wola 14, w miejscu reprezentatywnym dla najbliższej zabudowy mieszkaniowej. Nie chcieliśmy mierzyć dźwięku w miejscu dla nas wygodnym, tylko tam, gdzie rzeczywiście ma on znaczenie z perspektywy mieszkańców.

Dla mnie zasada jest prosta: kultura nie musi być przeciwieństwem komfortu mieszkańców. Naszą rolą jest szukanie rozwiązań, które pozwalają te rzeczy pogodzić.

Nie chcieliśmy mierzyć dźwięku w miejscu dla nas wygodnym, tylko tam, gdzie rzeczywiście ma on znaczenie z perspektywy mieszkańców. 

Marek Laskowski

W jakich godzinach odbywają się koncerty?

Zdecydowana większość koncertów Letniej Sceny kończy się przed godziną 22:00. Jeżeli artysta przekracza wyznaczony czas, reagujemy. To jedna z zasad, które sami sobie narzuciliśmy, bo chcemy ograniczać wpływ wydarzeń na otoczenie.

W jakim okresie odbywają się letnie koncerty i ile jest ich w tygodniu? Ilu fanów może oglądać koncert?

Letnia Scena działa sezonowo – od późnej wiosny do końca lata, a część wydarzeń odbywa się również we wrześniu. Nie mamy stałego rytmu typu trzy koncerty każdego tygodnia. Wszystko zależy od kalendarza tras koncertowych i konkretnych wydarzeń – bywają tygodnie intensywniejsze i takie, w których wydarzeń plenerowych jest mniej.

Czytaj więcej

Festiwal w Salzburgu. Czy Europa jeszcze wierzy w Boga

Letnia Scena może obecnie przyjąć około 9000 osób. To pozwala nam sprowadzać do Warszawy artystów światowego formatu, a jednocześnie zachować atmosferę znacznie bardziej bezpośrednią niż na stadionie czy wielkim festiwalu.

Scena i sama Progresja cieszy się dużym powodzeniem. Jak oceniacie swoją pozycję wobec takich graczy jak Live Nation, Alter Art, Stodoła, Torwar?

Nie patrzę na to jak na tabelę ligową, bo wymieniamy tutaj podmioty pełniące różne role. Live Nation czy Alter Art są również naszymi partnerami – podobnie jak Winiary Bookings, Fource, Knock Out Productions, Charm Music, FKP Scorpio i inni promotorzy. W tej branży częściej ze sobą współpracujemy, niż się ścigamy.

Po 23 latach działalności Progresja jest czymś znacznie więcej niż klubem. Organizujemy i gościmy ponad 200 wydarzeń rocznie, które przyciągają około 250 tysięcy uczestników. Nasz zespół pracuje również przy produkcji wydarzeń poza Progresją – od koncertów klubowych po największe obiekty w Polsce.

Ale jest jeszcze jedna skala, o której w kontekście koncertów mówi się zdecydowanie za mało. Duże wydarzenie nie zaczyna się i nie kończy na scenie. Każdy koncert oznacza pracę dla producentów, techników, realizatorów dźwięku i światła, ochrony, gastronomii, logistyki czy obsługi. A kiedy kilka tysięcy osób przyjeżdża na Wolę – często z innych miast, a przy największych koncertach również z zagranicy – korzystają z komunikacji, taksówek, restauracji, hoteli i lokalnych usług.

Letnia Scena jest więc nie tylko miejscem, w którym przez kilka godzin gra muzyka. Jest częścią miejskiego ekosystemu i daje miastu realny impuls kulturalny i ekonomiczny. To jest coś, co bardzo mocno widzę również na zagranicznych festiwalach: dobre wydarzenie sprawia, że żyje nie tylko scena, ale całe jej otoczenie.

I chyba właśnie tak chciałbym określać naszą pozycję. Nie przez porównywanie się z innymi, ale przez to, że przez ponad dwie dekady zbudowaliśmy miejsce, do którego wracają publiczność, artyści i promotorzy. W tej branży zaufania nie zdobywa się jednym dobrym koncertem. Buduje się je latami.

Od kiedy działa Progresja i jak powstała?

Progresja powstała w 2003 r. Wcześniej działałem w zupełnie innej branży i nie miałem wielkiego planu zbudowania jednej z największych marek koncertowych w Polsce. Chciałem po prostu stworzyć klub, do którego sam chciałbym przychodzić.

Po 23 latach działalności Progresja jest czymś znacznie więcej niż klubem. Organizujemy i gościmy ponad 200 wydarzeń rocznie, które przyciągają około 250 tysięcy uczestników. Nasz zespół pracuje również przy produkcji wydarzeń poza Progresją – od koncertów klubowych po największe obiekty w Polsce.

Marek Laskowski

Zaczynaliśmy od rocka i muzyki progresywnej – stąd nazwa – ale bardzo szybko nauczyłem się, że dobre miejsce muzyczne musi być otwarte na ludzi i na zmieniającą się muzykę. Dzisiaj spotykają się u nas rock, metal, elektronika, hip-hop, pop i muzyka alternatywna.

Letnia Scena pojawiła się dużo później, podczas pandemii. Branża koncertowa właściwie zatrzymała się z dnia na dzień. Pojawiła się możliwość wynajęcia terenu obok Progresji i postanowiliśmy spróbować. To miało być rozwiązanie na czas kryzysu. Pandemia się skończyła, a Letnia Scena została.

I chyba właśnie to jest dla mnie najciekawsze w tej historii – po 23 latach nadal potrafimy wymyślić Progresję na nowo.

Jakie koncerty przed nami?

Sezon jeszcze się nie kończy. Na samej Letniej Scenie przed nami m.in. Gimpson, PULSE OF NATION Festival, Vogule Poland Fest, OMD, Hype Summer Fest, Ready Fest, INNA, Salvatore Ganacci i Morgenshtern.

I ta różnorodność bardzo dobrze pokazuje, czym chcemy być. Progresja nigdy nie miała być miejscem jednego gatunku czy jednej publiczności. Chcemy, żeby spotykały się tutaj różne muzyczne światy i różne pokolenia, a nawet ludzie, którzy nie mogą uczestniczyć w wydarzeniach artystycznych z powodu wojny w ich ojczystym kraju.

Bo ostatecznie właśnie po to robi się koncerty – żeby ludzie mogli się spotkać i wspólnie przeżyć coś, czego nie da się odtworzyć przed ekranem.