Siedemdziesięciodziewięcioletni wokalista z chrypką na wagę złota, która pomogła mu zdobyć majątek wart trzysta milionów dolarów, nie spoczywa na laurach i wciąż nagrywa. W lutym ukazała się płyta „Swing Fever”. wydana z udziałem aranżera i kompozytora Joolsa Hollanda, ze szlagierami z epoki big-bandów.
Rod Stewart i jego płyty
W 2021 r. Stewart wydał 31. w karierze płytę „The Tears of Hercules".
– Nigdy wcześniej nie mówiłem tego o żadnej swojej płycie, ale uważam, że to zdecydowanie mój najlepszy album od wielu lat – skomentował. Znalazł się na nim hołd dla Marca Bolana („Born to Boogie”) i „Touchline,” dedykowane ojcu wokalisty, który zaraził go futbolową pasją. „I Can't Imagine” to piosenka typowo popandemiczna: o radości muzyka, który cieszy się, że wraca do koncertowania.
Stewart nieustannie podkreśla swoje szkockie korzenie. W bożonarodzeniowym zdjęciu pokazał się z żoną Penny Lancaster-Stewart oraz dwoma synami ubranymi w kilt.
Wciąż, pomimo różnych ścieżek kariery, dba o spotkania z dawnymi przyjaciółmi. Razem z Ronem Woodem, kolegą z The Faces, wziął udział w koncercie dedykowanym Jeffowi Beckowi, któremu zawdzięcza wspaniałe wejście w świat rocka.
Stewart nieustannie podkreśla swoje szkockie korzenie. W bożonarodzeniowym zdjęciu pokazał się z żoną Penny Lancaster-Stewart oraz dwoma synami ubranymi w kilt
Gdy Jeff Beck odszedł z The Yardbirds w 1967 r., zaprosił Stewarta do śpiewania w Jeff Beck Group. To wtedy, m.in. na tournée po Ameryce, Stewart uczył się przełamywać paraliżującą go sceniczną tremę, gdy zamiast skupić na sobie uwagę fanów – chował się za kolumny wzmacniaczy. Wychodził zza nich dopiero po szklaneczce brandy.
O swojej tremie powiedział:
– Pamiętam rodzinne spotkania w Boże Narodzenie, wszyscy śpiewali kolędy – oprócz małego Roda. Byłem przerażony. Chowałem się pod fortepian. Nie śpiewałem nawet w szkole. Kiedy podczas lekcji muzyki przychodziła moja kolej, dostawałem nagłej gorączki i uciekałem z sali.
W 1968 r. na płycie „Truth”, dzięki Beckowi, Stewart zaznajomił się z obecnymi i przyszłymi gigantami światowego rocka – Keithem Moonem, Jimmym Page’em i Johnem Paulem Jonesem. Ronnie Wood grał wtedy na basie.
Czytaj więcej
Piosenkarz i jego syn uczestniczyli w bójce w sylwestra w hotelu na Florydzie. Rod Stewart ma stanąć przed sądem.
Stewart miał już podpisany solowy kontrakt, gdy wraz z Woodem pod koniec 1969 r. wszedł w szeregi The Faces. Sukces z tym zespołem umożliwił Stewartowi start do światowej solowej kariery, zaś Woodowi karierę w The Rolling Stones.
Początki lat 60. miał trudne. Dorabiał jako grabarz i włóczył się po Europie, grając na ulicach. Deportowano go z Hiszpanii. Na jednej z londyńskich stacji usłyszał go bluesman Long John Baldry. – Powiedział, że potrzebuje kogoś takiego jak ja, żeby rozgrzać publiczność.
Rod Stewart i wspomagacze
Był 1963 r., Stewart miał 18 lat.
– Pierwszy mój występ miał się odbyć w Manchesterze. Jeden z muzyków zauważył, jak bardzo jestem przerażony, i kazał mi wziąć tabletkę. Dałem cały show. Ostatnią piosenkę, która miała trwać trzy minuty, śpiewałem przez dwadzieścia. Nie mogli mnie zgonić ze sceny. Tak podziałała na mnie amfetamina.
Już występując w The Faces, Stewart nagrywał solowe płyty. Trzecia, „Every Picture Tells A Story" (1971), z piosenką „Maggie May”, odniosła gigantyczny sukces, zajmując pierwsze miejsce na listach przebojów w USA i Wielkiej Brytanii. Popularnością cieszyły się kolejne albumy solowe – „Never A Dull Moment” oraz „Smiler”.
Pierwszy mój występ miał się odbyć w Manchesterze. Jeden z muzyków zauważył, jak bardzo jestem przerażony, i kazał mi wziąć tabletkę. Dałem cały show. Ostatnią piosenkę, która miała trwać trzy minuty, śpiewałem przez dwadzieścia. Nie mogli mnie zgonić ze sceny. Tak podziałała na mnie amfetamina
W 1976 r. nagrał popową płytę „A Night On The Town” z hitem „Tonight’s The Night”. Sprzedała się w USA w milionie egzemplarzy. „Foot Loose and Fancy Free” pobiło rekord trzech milionów, a „Blondes Have More Fun” (1978), z piosenką w klimacie disco „Da Ya Think I'm Sexy?”, kupiły ponad cztery miliony amerykańskich fanów.
Gdy po 2000 roku przyszedł trudny czas i kariera Stewarta się załamała, pomocną dłoń podał wokaliście przyjaciel i producent Clive Davis. Jednak cena za utrzymanie się na rynku była wysoka: musiał nagrać osiem albumów z cyklu „American Songbook”. Sprzedał ich trzydzieści milionów, ale śpiewał stare przeboje, trochę jak zbankrutowany artysta na dansingu w Las Vegas, gdzie dożywa się ostatnich dni sławy.
– Przed premierą pierwszej płyty powiedziałem, że czuję się jak rockandrollowiec, który popełnia samobójstwo – wyznał „Telegraph”.
Łódzki koncert rozpocznie najprawdopodobniej „Addicted to Love” z repertuaru Roberta Palmera, zaś pośród 23 hitów nie powinno zabraknąć „Maggie May”, „Da Ya Think I'm Sexy?” i „Sailing”.