- Po latach pracy w online i telewizji decyzja o wejściu do wydawnictwa prasowego. Czy to aby nie deklasacja?

Raczej nobilitacja, biorąc po uwagę tradycję i potencjał rozwoju. „Rzeczpospolita” i „Parkiet” to znakomite tytuły, ale też marki. A gra toczy się o to, żeby nie były ograniczone przez papier. Już teraz na RP.pl oglądamy wywiady na żywo. Kilka milionów ludzi korzysta z naszych stron.

- Kiedy przestałeś czytać gazety? W branży 90 procent media menedżerów nie czyta gazet, najwyżej śledzi je w internecie.

Nie przestałem, ale przyznam, że papier towarzyszy mi raczej w podróżach. Jestem uzależniony od newsów i publicystyki – to mam w online. Całe wydania wszystkich tytułów dostępne są online – np. w należącym do Gremi e-Kiosk.pl – to jest o wiele wygodniejsze. Ale szukając relaksu, wolę mieć papier, a nie ekran przed oczami. Nie powinniśmy martwić się, że papier wypierany jest przez ekrany, dopóki to nasze artykuły, zdjęcia i wideo będą na tych ekranach.

- A jednak gazety często wygrywają w cytowalności, kreacji newsa, jakościowym kontencie. Czy widać to z perspektywy choćby wielkiej stacji, jak TVN?

Co pan redaktorze z tymi „gazetami”? To nie „gazety” tylko dobre redakcje, na czele z „Rzeczpospolitą”. Właśnie o to chodzi, żeby przestać myśleć o sobie jako o „gazecie”. Różnica jest zasadnicza – chodzi o tworzenie treści, dziennikarstwa tam, gdzie są nasi odbiorcy. Papier to tylko jedno z mediów.

Czytaj więcej

Maciej Maciejowski nowym prezesem Gremi Media S.A.

- Jak oceniasz dziennikarstwo prasowe?

Jest w nim więcej refleksji, tradycyjnie był czas na dopracowanie przekazu, a tym samym jest w nim zdecydowanie najwięcej jakości. To o nią toczy się gra w walce z fake newsami, clickbaitami i zalewem chłamu. Redakcje, takie jak te w Gremi mają też warsztat etyczny, a co za tym idzie są świadome swojej odpowiedzialności. Teraz najważniejsze: nasze redakcje produkują oryginalne treści a nie „przeklejki” z agencji. To jest wartość.

- Czego brakuje dziennikarstwu prasowemu?

Często zrozumienia innych platform. Inne są oczekiwania człowieka przed ekranem, np. komórki, a inne tej samej osoby z papierem w ręku. Nad tym trzeba pracować – internet i papier to różne media.

- Które z twoich dotychczasowych kompetencji mogą być najbardziej pomocne w budowaniu pozycji „Rzeczpospolitej”?

Doświadczenie w prowadzeniu cyfrowych transformacji, zrozumienie mediów i naszych odbiorców. Mając warsztat i zasady trzeba jeszcze szanować swoich czytelników, użytkowników czy widzów. Tylko w ten sposób można być medium pierwszego wyboru.

Czytaj więcej

„Rzeczpospolita” liderem rankingu najbardziej opiniotwórczych mediów

- Gdzie widzisz aktywa, gdzie pasywa firmy której zostałeś prezesem?

Jakość, warsztat dziennikarski i tytuły, a raczej już marki to znakomita baza do ekspansji – poszerzenia naszego zasięgu. Nie zapominajmy też o nowych międzynarodowych udziałowcach, którzy oprócz gwarancji naszej niezależności wnoszą doświadczenie z innych rynków. Im z powodzeniem udały się cyfrowe transformacje, a my z ich doświadczeń powinniśmy korzystać.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Na pewno czeka nas spora praca nad wytworzeniem dobrych warunków do innowacji.

- Jakie stawiasz sobie wyzwania?

Musimy utrzymać dobrą kondycję finansową, znaleźć źródła finansowania szybkiego rozwoju naszej cyfrowej oferty – zarówno otwartej jak i subskrypcyjnej. Najważniejsze cele są trzy: subskrypcje, subskrypcje i subskrypcje.

- Czy zostawisz nam swobodę twórczą, czy zamierzasz ingerować w obszar pracy dziennikarskiej?

Szkoła mediów, z której pochodzę zakłada niezależność, ale i odpowiedzialność redakcji za swoją pracę. Moja ingerencja powinna polegać na wskazywaniu kierunków zdobywania nowej widowni – nie na redagowaniu tekstów.

- Jesteś za wolnością słowa? Czy uważasz, że jest z tym w Polsce problem?

Całe życie zawodowe spędziłem współtworząc wolne, prywatne media. Bez nich nie ma demokratycznego społeczeństwa i gospodarki wolnorynkowej. Niestety, uważam że jest z tym problem, jeżeli coraz większą część rynku przejmują media „rządowe”, które uprawiają propagandę. Tym ważniejsza jest nasza rola. Nasze tytuły powinny być jednym z filarów wolności słowa w Polsce i regionie. Chcę to podkreślić, chodzi o cały region Europy Środkowej.

- Jakie są najważniejsze zagrożenia dla wolności słowa: presja polityczna, czy ekonomiczna?

W naszej sytuacji presja polityczna sprowadza się do ekonomicznej. Zły klimat do inwestowania, selektywna polityka reklamowa części spółek Skarbu Państwa (dyktowania przez polityków a nie ekonomię) czy groźby cofnięcia koncesji (nie dotyczy na szczęście prasy i internetu) – pozbawiają prywatnych właścicieli możliwości działania.

- Prawo prasowe to wystarczająca gwarancja swobód dziennikarskich?

W obecnym kształcie tak, o ile będzie szanowane – chociażby w zakresie dostępu do informacji publicznej.

- Jak będziesz sobie układał relacje z redakcjami?

Tak samo jak ze wszystkimi innymi współpracownikami.

- Jakie postawisz im wyzwania?

Zrozumieć inne platformy, innego odbiorcę. Szanować dotychczasowych czytelników, ale zdecydowanie poszerzyć zasięg i subskrypcje.

- Mamy poważnych, branżowych inwestorów z zagranicy. Stawiasz na współpracę? Intensywne korzystanie ze wzorców, współpracę kontentową i technologiczną? Czy splendid isolation?

Co nam przyjdzie z izolacji? Mamy dostęp do bardzo otwartych partnerów, którzy mają doświadczenia w skutecznych transformacjach. Oczywiście to są różne rynki, ale na pewno znajdziemy praktyki, które nas zainspirują. Po co wyważać otwarte drzwi? Liczę też na współpracę kontentową i technologiczną.

Czytaj więcej

40 proc. akcji Gremi Media S.A. ostatecznie przejęte przez Pluralis B.V.

- Jakie cele na pierwsze sto dni? Jakie na pierwszy rok?

Subskrypcje, subskrypcje, subskrypcje.

- Zwolnienia? Zatrudnienia?

Do tej ewolucji potrzebne jest zaangażowanie całego dzisiejszego zespołu, być może pozyskanie także nowych ludzi. Liczę na współpracę i pomysłowość.

- Jak postrzegasz tradycję naszego tytułu? Czy trzymać się prestiżu, formuły, formatu i czytelnika? Czy też patrzymy w przyszłość?

Uważam, że „Rzeczpospolita” to najbardziej wartościowa marka prasowa w Polsce. Tradycja jest ważna, bo daje nam tożsamość, na której możemy budować przyszłość – nie stać w miejscu. Ważna uwaga: nasze portfolio to nie tylko „Rzeczpospolita”.

- Odrobina prywatności?

Chciałbym, żeby to co robię dało moim dzieciom lepszą przyszłość w wolnym kraju. Mam ich troje.

- Lubisz ludzi mediów? To coraz rzadsze.

Lubię pracować z ludźmi, którzy dzielą te same wartości i pasje. Media wymagają takiego zaangażowania. A ludzie mediów? Cóż, jestem jednym z nich.