Kurs Agory spadał po tym, jak spółka poinformowała, że w piątek do obrotu na GPW trafi ponad 1,8 mln akcji przyznawanych pracownikom w ramach planów partycypacyjnych. To 5,6 proc. wszystkich akcji Agory znajdujących się w obrocie giełdowym i 3,36 proc. jej akcji będących w obrocie publicznym.
Już we wczorajszym porannym komentarzu Michał Janik z DM PKO Banku Polskiego napisał, że informacja może wpłynąć negatywnie na kurs Agory w tym tygodniu.
Kurs spółki spadał o 14:00 o 4,7 proc., do 28,15 zł.
– To skutek obaw, że na słabnącym rynku nie znajdzie się popyt na tę transzę akcji. W poprzednich podobnych przypadkach takiej reakcji nie było, bo rynek był mocniejszy. Poza tym dziś wielu pracowników może uznać obecny kurs za nieatrakcyjny, bo jest jednym z najniższych w historii tej spółki – i czekać ze sprzedażą, aż urośnie.
Dodatkowo do spadku mogły się przyczynić dzisiejsze doniesienia o tym, że władze Warszawy zamierzają uporządkować reklamy w historycznych częściach miasta, co może wpłynąć na działalność AMS – uważa Grzegorz Lityński, analityk z KBC Securities.Także zdaniem Michała Janika z DM PKO Banku Polskiego informacja o wprowadzeniu do obrotu akcji pracowniczych to tylko jeden z czynników, które wpływają na kurs Agory.
– Akcje spółki są w trendzie spadkowym przez cały ten rok. Choć informacja o akcjach pracowniczych nie była decydująca, z jej powodu spadek jest jednak większy. Rok temu, kiedy Agora realizowała swój plan motywacyjny dla pracowników, na rynku panowała euforia. Podażą akcji Agory interesowały się fundusze, które chętnie lokowały w nie wolną gotówkę.
W tej chwili klienci TFI umarzają ich jednostki – mówi Janik. Spadający kurs Agory to przede wszystkim efekt sfinalizowanego w czerwcu przejęcia firmy Trader.com (Polska), za którą Agora zapłaciła wygórowaną, zdaniem analityków, sumę 54,35 mln dol. Inwestorzy obawiają się kolejnych tego typu przejęć.