- Możemy też przekazać informację do grupy inwestorów biznesowych, którzy z nami współpracują. Jeżeli to się nie uda projekt trafi w regule zbiórki internetowej na portal i tam pomagamy go promować oraz zdobywać środki od internautów - tłumaczy Murzynowski.
Mając jakiś pomysł, który nie zainteresuje np. funduszy venture capital, być może znajdzie się entuzjasta, który chce wspomagać innowacje. Czy coś takiego już się udało sfinansować na zasadzie crowdfundingu?
- Jeżeli chodzi o nasz portal, wystartowaliśmy tydzień temu. Zbieramy ciekawe projekty, kilka jest weryfikowanych i przygotowywanych do uruchomienia na portalu – wyjaśnia założyciel portalu. - Nie było jeszcze w Polsce portalu dedykowanego, który chciałby się zająć tylko crowdfundingiem dla nauki. Robimy to po raz pierwszy – dodaje.
Portal jest alternatywą, ale i uzupełnieniem dla venture capital, różnego rodzaju grantów.
W jaki sposób chcecie docierać do tych, którzy mają pieniądze?
- Mamy partnerów biznesowych. Możemy wysłać informacje do grupy kilkudziesięciu firm, czy prywatnych inwestorów, że taka inicjatywa znalazła się na portalu – mówi Murzynowski.
Ile pieniędzy potrzebne jest na „rozhulanie" konkretnego projektu?
- Możemy finansować projekty od 1 tys. do 2 mln. zł. Górne założenie wynika z tego, że chcemy podzielić projekty na fazy – szacuje. - Duże projekty jesteśmy w stanie podzielić na mniejsze żeby zachęcić internautów do tego żeby byli zainteresowani tematem- dodaje.
W Polsce nie tyle brakuje pieniędzy, co doradztwa, wskazania, który obszar jest perspektywiczny, w co warto poświęcić czas. Czy taką radą jesteście w stanie wesprzeć ludzi?
- Rozwijamy Science Ship Academy, czyli twór, który pozwoli lepiej przygotować projekt. Mamy też radę naukową, która składa się z profesorów będącymi specjalistami w różnych dziedzinach, plus ekspertów, którzy mogą pomóc ocenić czy dany projekt rzeczywiście jest atrakcyjny biznesowo – wyjaśnia.