Reklama

Komiks Kiedy Dawid stracił głos

Komiks „Kiedy Dawid stracił głos" to mistrzowsko przedstawiony trudny temat ekstremalnej choroby - pisze Monika Małkowska.

Publikacja: 05.01.2015 08:27

Komiks Kiedy Dawid stracił głos

Foto: materiały prasowe

Zdarza się wam mieć mokre oczy przy lekturze komiksu? Jeżeli, to ze śmiechu. Tym razem dopadło mnie ściskanie w gardle – a nie jestem ku temu podatna.

Znałam Judith Vanistendael z wcześniejszej, autobiograficznej opowieści „Dziewczyna i Murzyn". Już tamten tom zapowiadał narodziny gwiazdy. I stało się – czterdziestoletnia obecnie Belgijka stworzyła arcydzieło. Wizualnie mistrzowskie, z kadrami przyprawiającymi o zawrót głowy wirtuozerią, lekkością i pomysłowością zastosowanych rozwiązań.

Wyciszony krzyk

Temat na pozór „niekomiksowy": nowotwór krtani tytułowego Dawida. Gdy ponad dwa lata temu ukazała się „Parenteza" Élodie Durand, rzecz o raku mózgu, który przeszła autorka, tamten album nie poruszył mnie zbytnio. Natomiast Vanistandael udało się jej sprawić, że przy tej opowieści o nowotworze krtani tytułowego Dawida czułam ból – fizyczny i emocjonalny. Jak bohater i jego trzy kobiety, partnerka oraz dwie córki (w wersji francuskiej tytuł brzmi „David, kobiety i śmierć"). Ludzie, jakich wiele: nie piękni, nie bogaci, ani sławni. Historia została pokazana z perspektywy każdej postaci z osobna. To uatrakcyjnia fabułę, a także pozwala naszkicować portrety psychologiczne dramatis personae.

Tragedia jest opowiedziana niuansami, bez krzyku. Autorka omija też rafy sentymentalizmu czy patosu, a nade wszystko, unika przynudzania. Przygnębiające sceny zderza z momentami pełnymi ciepła, nawet humoru. Rozpacz wycisza czułością.

Czarną, urywaną kreskę cechuje lekko karykaturalne przegięcie, co także równoważy dramat i sprawia, że chwilami uśmiechamy się (przez łzy). Rysunek dopełniają akwarela i gwasz, raz ostre w barwach, to znów delikatne jak mgła. Wieloobrazkową narrację przerywają całostronicowe plansze; miejsca zagęszczonej akcji kontrastują ze stronami niemal pustymi. Raz opowiadanie nabiera tempa, to znów mamy spowolnienie, zamyślenie. I zmiany ujęć: daleki plan; dojazd; zbliżenie na oko; zoom na ranę...

Reklama
Reklama

Kobiety i śmierć

Prolog: gabinet doktora. Dawid, właściciel księgarni, słyszy druzgocącą diagnozę. Ale zaraz potem słowa pociechy: guz do potraktowania chemią i naświetleniami, nie ma przerzutów. Niemal w tym samym czasie Miriam, córka Dawida z pierwszego związku, rodzi dziecko płci żeńskiej (kolejna kobieta w życiu bohatera). Poród (też ryzykowny wizualnie motyw!) jest pokazany z tak wielkim wyczuciem, że już za to należy się autorce nagroda Eisnera. Podobnie subtelnie, a zarazem dobitnie, bez niedomówień, pokazany został przebieg choroby, z najbardziej drastycznymi momentami włącznie.

Początkowo życie rodzinne toczy się w miarę normalnie; uwaga koncentruje się na noworodku. Choć jest pewien problem – ojciec maleństwa mieszka w innym kraju, z inną żoną. Czy zastąpi go dziadek Dawid? Nie, bo – córki zostają powiadomione – ma raka. I chemię. Mimo to nie narzeka, nadal pracuje.

W tym miejscu – cięcie! Oto na czarnym tle pląsa kościotrup; kilka szkieletów; porywają do tańca Miriam. Jak średniowieczne obrazkowe memento mori. Lecz to sen, mara. Dziewczyna budzi się i przechodzimy do następnej postaci, do Tamary. Młodsza córka jedzie z tatą na kilkudniowe wakacje. Opływają na łódce pięć jezior dookoła Berlina (miasto, gdzie akcja się rozgrywa). Tamara wraz z przyjacielem-równolatkiem knuje, jak uratować tatę – jeśli nie ciało, to chociaż duszę.

Kolejne cięcie – Paula to projektantka tkanin, sporo młodsza od Dawida. Jej najtrudniej przychodzi poradzić sobie z rozpaczą, ze strachem. Bo Dawid znowu trafia do szpitala. Ma przerzuty, przechodzi operację usunięcia krtani. Vanistendael brawurowo pokazała zabieg, potem pogarszający się stan chorego, otumanienie morfiną. Wtedy – nagłe rozpogodzenie mrocznej, zimnej aury. Do szpitalnej sali wtacza się mała czerwona kulka. Wnuczka już chodzi! A Dawid odchodzi...

Epilog jest jak marzenie czy może wyraz wiary i nadziei – zbliżenie na uśmiechniętą twarz ponownie zdrowego mężczyzny. Piękne.

Kiedy Dawid stracił głos

Reklama
Reklama

Scenariusz i rysunki – Judith Vanistendael

Tłum. Sławomir Paszkiet

Wydawnictwo Komiksowe, 2014

Literatura
Czego nie chciał opowiedzieć Milan Kundera
Literatura
Platon, Hemingway i Szekspir wyrzucani z listy lektur w USA
Literatura
Sonia Draga: Bez księgarń zubożejemy wszyscy
Literatura
Czy każdy sarmata był warchołem, pijakiem i awanturnikiem
Literatura
„Lewandowski. Prawdziwy”. Szokująco wspaniała biografia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama