Reklama

Właściwie nie wiemy, co robią nasze rządy

Z Stephenem Holmesem rozmawia Jarosław Kuisz z Kultury Liberalnej.
Autor: Krzysztof Hain

Autor: Krzysztof Hain

Foto: kultura liberalna

O kłopotach liberalnej demokracji, zagrożeniach ze strony nowych technologii, słabości Zachodu oraz o tym, dlaczego mimo wszystko liberalizm to dobra podstawa budowy przyzwoitego społeczeństwa, mówi amerykański prawnik i politolog Stephen Holmes.

Jarosław Kuisz:

Legendarną książkę „Anatomia antyliberalizmu" rozpoczynał pan od spostrzeżenia, że dyskredytowanie liberalizmu nie jest bynajmniej jakąś przemijającą modą, lecz od 200 lat pozostaje stałą właściwością kultury politycznej Zachodu. Minęło sześć lat od wybuchu kryzysu ekonomicznego i 11 lat od rozpoczęcia interwencji w Iraku. Jaka jest dziś kondycja zachodniego liberalizmu? Czy te doświadczenia miały dla liberałów poważne konsekwencje?

Stephen Holmes:

Rozumiem, iż zakłada pan, że po pierwsze kryzys finansowy w 2008 r. był spowodowany regulacjami, które nazywamy liberalnymi – a zatem ten kryzys prowadzi do dyskredytacji liberalizmu. I że – po drugie – wojnie w Iraku towarzyszył ideał szerzenia demokracji... Czyli znów dyskredytacja. Ale ja nie jestem przekonany o tym, że liberalizm rzeczywiście za tymi dwoma wydarzeniami stoi.

Reklama
Reklama
Literatura
„Przemienienie”: Szczepan Twardoch na tropie putinowsko-prawicowego spisku
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Literatura
Laureat Pulitzera'25: rozliczenie z Ameryką z Trumpem w tle
Literatura
Gustaw Herling-Grudziński krytycznie o Mrożku, Wajdzie i Wałęsie
Literatura
Czego nie chciał opowiedzieć Milan Kundera
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama