Z tego artykułu dowiesz się:
- o nowych perspektywach, które pojawiły się w leczeniu glejaków po wielu latach stagnacji.
- o czynnikach sprawiających, że glejaki należą do nowotworów szczególnie trudnych do skutecznego leczenia.
- dla jakiej grupy pacjentów przeznaczona jest nowa metoda leczenia i na czym polega jej specyfika.
- o innych innowacyjnych metodach i badaniach, które mogą wpłynąć na przyszłość terapii glejaków.
Skąd biorą się glejaki?
Niestety nie wiemy tego dokładnie. Najbardziej wiarygodna hipoteza mówi o istnieniu tzw. guzowych komórek macierzystych. W układzie nerwowym są komórki, które posiadają szereg wad genetycznych predysponujących je do rozwoju nowotworu. Na tej podstawie powstają glejaki i to jest jeden z powodów, dlaczego tak trudno je leczyć. Komórki te są bowiem praktycznie zawsze w spoczynku, nie dzielą się, a większość terapii nowotworowych działa na szybko dzielące się komórki. Tak więc komórkom macierzystym nie jesteśmy w stanie zaszkodzić. Nawet jeśli wyeliminujemy ich komórki potomne, to komórki macierzyste odtwarzają guz od nowa. To jeden z powodów, dla których, glejaki są tak trudnymi przeciwnikami.
Czy wszyscy ludzie rodzą się z genetyczną predyspozycją do rozwoju glejaków, czy dotyczy ona jedynie części populacji?
Nie, to nie jest tak, że rodzimy się skazani na glejaka. Cały czas jesteśmy narażeni na czynniki powodujące mutacje genów. Kłopot pojawia się, gdy mutacja dotknie genów odpowiedzialnych na przykład za naprawę DNA. Codziennie część komórek ulega uszkodzeniu, ale mamy mechanizmy obronne, które usuwają uszkodzone DNA lub komórki z uszkodzonym DNA, by nie doszło do rozwoju nowotworu. Problem pojawia się, gdy te mechanizmy są uszkodzone – wtedy komórka nie eliminuje uszkodzonego DNA, które przekazuje dalej. Po kolejnych uszkodzeniach DNA może dojść do sytuacji, w której komórka staje się nowotworowa. W różnych nowotworach to wygląda różnie – są choroby jednogenowe, gdzie wystarczy uszkodzenie jednego genu, a są takie, które wymagają kilku czy kilkunastu uszkodzeń DNA.
Istnieje jakakolwiek profilaktyka glejaka?
Niestety nie. Nie dysponujemy niczym, co pozwalałoby wykryć chorobę odpowiednio wcześnie, by leczyć ją w zarodku. Teoretycznie można by każdemu co roku robić rezonans całego ciała, ale nawet wtedy nie mamy gwarancji sukcesu. Nawet jeśli wykryjemy coś o średnicy milimetra czy dwóch, wycięcie tego nie oznacza wyleczenia. Glejaki to nie jest choroba ogniskowa – to choroba całego mózgu. Chirurdzy usuwają tylko najbardziej zaawansowaną część guza. Próby usuwania całych półkul w latach 50. pokazały, że guz odrastał w przeciwnej półkuli. To dało do myślenia – glejaka nie da się wyleczyć tylko chirurgicznie.
Ile nowych przypadków glejaków jest rocznie w Polsce?
Mamy około 3,5 tysiąca nowotworów ośrodkowego układu nerwowego rocznie, z czego około 1700 to guzy glejowe. Część z nich to guzy o niższym stopniu złośliwości – to oznacza lepsze rokowanie, chociaż one też odrastają, tylko w dłuższym odstępie czasu niż glejak wielopostaciowy (glejak o wysokim stopniu złośliwości). W przypadku glejaka wielopostaciowego, jeśli po operacji nie zastosuje się dodatkowego leczenia, guz wraca po pół roku, siedmiu miesiącach.