Muzyka szukająca schronienia

Uciekinier z Warszawy Mieczysław Wajnberg, słynny John Zorn i argentyńskie tango to bohaterowie festiwalu POLIN.

Aktualizacja: 05.02.2019 18:35 Publikacja: 05.02.2019 18:19

Jack Quartet to jeden z najlepszych amerykańskich zespołów muzyki współczesnej

Jack Quartet to jeden z najlepszych amerykańskich zespołów muzyki współczesnej

Foto: materiały prasowe

Druga edycja POLIN Music Festivalu rozpocznie się 15 lutego i przez trzy dni będzie prezentować bardzo różne tematy, dla wielu Polaków nadal nieznane. Jak podkreśla kurator imprezy, znakomity skrzypek, urodzony w Brukseli Michael Guttman, muzyka kompozytorów żydowskich ma różne korzenie i w różny sposób obecna jest w kulturze światowej.

Pierwszy koncert Sinfonia Varsovia rozpocznie zatem utworem zmarłego w ubiegłym roku nestora kompozytorów izraelskich Noama Sheriffa, ale ważniejszą postacią festiwalu będzie urodzony dokładnie sto lat temu w Warszawie Mieczysław Wajnberg.

Zapomniane pieśni

– Świat coraz bardziej się nim interesuje, ale kojarzony jest nadal wyłącznie z efektowną „Rapsodią na tematy mołdawskie" oraz z operą o Auschwitz „Pasażerka" – mówi drugi kurator festiwalu Kajetan Prochyra. – Należy do twórców, o których się słyszało, a nie do tych, których naprawdę się zna.

Znaczna część jego utworów ciągle nie doczekała się publicznego wykonania, czego dowodem będzie zaprezentowany w sobotę specjalny projekt stworzony dla festiwalu – spektakl „Mieczysław Wajnberg. Epitafium". To widowisko wyreżyserowane przez Natalię Babińską, a oparte na pieśniach, które do tekstów polskich poetów Wajnberg napisał już podczas pobytu w Związku Radzieckim. Po latach wydobył je z zapomnienia bas Tomasz Raff.

– Nie wiem, czy ktokolwiek przede mną je wykonywał – mówi „Rzeczpospolitej" artysta. – Mnie wręcz chwyciły za serce atmosferą, skromnością i cudowną melodyką. Wajnberg potrafił oddać sens i urok tej poezji wspaniałymi, chwytliwymi motywami.

W fabularyzowanej opowieści, w której pojawi się także ojciec kompozytora oraz jego najważniejszy przyjaciel Dymitr Szostakowicz, wykorzystano cykle pieśni do wierszy Leopolda Staffa i Stanisława Wygodzkiego, ale także m.in. dwa sonety Szekspira tłumaczone na rosyjski, do których Wajnberg napisał muzykę.

Nowojorczyk inaczej

Tej samej soboty, ale późnym wieczorem, nastąpi całkowita zmiana nastroju. Amerykański Jack Quartet zaprosi na spotkanie z muzyką legendarnej postaci nowojorskiej awangardy i jazzu Johna Zorna. W Polsce tego kompozytora i saksofonisty nie trzeba przedstawiać, koncertował u nas kilkakrotnie, a w 2013 roku na Warsaw Summer Jazz Days urządzono mu 60. urodziny.

– Tym razem John Zorn nie przyjedzie, ale precyzyjnie ustalał z nami szczegóły tego koncertu – zdradza Kajetan Prochyra. – Muszę także uprzedzić, że trzy kwartety smyczkowe, które zagra Jack Quartet, to będzie Zorn, jakiego dotąd nie znaliśmy.

A na finał festiwal szykuje tango – prawdziwe, argentyńskie, ale z oryginalnymi wątkami, które będzie można poznać podczas projekcji filmu „Tango, una historia con Judios", opowiadającym o muzykach żydowskich w Argentynie.

Wśród emigrantów z Europy przybywających do tego kraju od wieku XIX aż po czasy niemal nam współczesne było wielu imigrantów żydowskich, w tym oczywiście muzyków. Wielu z nich grywało potem w rozmaitych lokalach i spelunkach Buenos Airos, gdzie rodziło się tango. W końcu bandoneon – instrument obowiązkowy w tej muzyce – także przywędrował do Argentyny z Europy, z Niemiec.

– Związki muzyków żydowskich z tangiem są bogate i ciekawe – dodaje Kajetan Prochyra. – Przecież w zespole legendarnego Astora Piazzolli połowa jego członków miała żydowskie korzenie, a on sam przyznawał, że w jego utworach słychać echa kapel na żydowskich weselach, którym przypatrywał się w dzieciństwie spędzonym w Nowym Jorku.

Żydowskie tanga zagra zaś na festiwalu Michael Guttman w kwartecie, który wcześniej tego samego dnia zaprosi również na koncert kameralny.

Nuty z pamiętnika

Niezwykłym uzupełnieniem twego koncertu będą miniatury fortepianowe, które w warszawskim getcie zapisywała w swym dzienniku niezwykle utalentowana Josima Feldschuh.

– Jako 11-latka zagrała z orkiestrą getta koncert Mozarta – opowiada Kajetan Prochyra. – Potem udało się ją wyprowadzić poza mur, ale zmarła na gruźlicę, przeżywszy zaledwie 15 lat. Pamiętnik Josimy Feldschuh ocalał, jest przechowywany w Nowym Jorku. Muszę przyznać, że gdy oglądałem te stroniczki zapisane starannym pismem, gdy zobaczyłem kreślone przez nią nuty, było to dla mnie przeżycie, o którym trudno nadal zapomnieć.

Kajetan Prochyra podkreśla też, że Mieczysław Wajnberg jest ważny w dzisiejszych czasach także z innego powodu.

– To także uchodźca – mówi. – Opuścił rodzinną Warszawę, uciekając przed hitlerowskimi wojskami. Doznał tego, czego doświadczają dzisiejsi emigranci, tułaczki, odrzucenia, utraty najbliższych, którzy zginęli podczas wojny. Dlatego w tym roku nawiązaliśmy kontakt Fundacją Ocalenie, wspierającą tych, którzy szukają azylu w naszym kraju. Zaprosimy ich na koncerty, by przyczynić się do likwidacji jednej z barier. Przecież uchodźcy w nowym dla siebie kraju z reguły pozbawieni są dostępu do kultury.

Program, karnety i bilety na koncerty: www.polin.pl/pl/polin-music-festival

Świat zainteresował się nim po śmierci

Urodził się w 1919 r. w Warszawie, ojciec był skrzypkiem w żydowskim teatrze. Jako pianista zadebiutował już w wieku 10 lat, ujawniając ogromny talent. Uczył się w warszawskim konserwatorium, otrzymał propozycję studiów w Curtis Institute w Filadelfii. Ale wybuchła II wojna światowa i zamiast do Ameryki wyruszył na wschód. Zatrzymał się w Mińsku, tam kontynuował studia, a gdy Niemcy zaatakowali stalinowskie imperium, dotarł aż do Taszkientu. I wkrótce los okazał się dla niego łaskawszy. W 1943 r. posłał partyturę I Symfonii Dymitrowi Szostakowiczowi, a ten tak zachwycił się utworem młodego kompozytora, że spowodował jego przyjazd do Moskwy. W Związku Sowieckim Mieczysław Wajnberg spędził resztę życia (zmarł w 1996 r.). Był aresztowany przez NKWD, ale po śmierci Stalina go zwolniono. Jego dorobek kompozytorski jest ogromny: to m.in. 26 symfonii, kilkanaście kwartetów smyczkowych i mnóstwo innych utworów kameralnych, siedem oper, pieśni, muzyka baletowa, filmowa, a nawet cyrkowa. Za życia rzadko był grywany poza Związkiem Sowieckim. Dopiero w XXI wieku jego muzyka zaczęła zyskiwać coraz większe zainteresowanie na świecie. W Polsce w styczniu Dni Wajnberga zorganizował NOSPR w Katowicach, a w Manchesterze odbyła się poświęcona mu konferencja połączona z koncertami. Niezwykłą popularnością cieszy się też opera o Auschwitz „Pasażerka" na kanwie powieści Zofii Posmysz, która po prapremierze w 2010 roku doczekała się już kilkunastu wystawień w Europie i w Ameryce. —j.m.

Kultura
Joanna Warsza kuratorką Hamburga. Polka w Berlinie zagrała sztuką z Euro 2024
Kultura
Instytut im. Narutowicza zastąpi Instytut im. Dmowskiego i Paderewskiego
Kultura
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie ogłasza program otwarcia nowej siedziby
Kultura
Wystawa w MHP: „Potęga opowieści. Od dawnej kroniki do nowoczesnego muzeum”
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Kultura
Wakacje z festiwalem Wschód Kultury. Koncerty, wystawy, pokazy filmowe i teatralne
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży