Na przełomie lutego i marca ukaże się pierwsza część poetyckiego eposu fantasy „Tryptyk Świata Mgły” Barbary Kaczyńskiej. W ubiegłym tygodniu pojawił się w księgarniach tomik poezji „Coś się święci” Katarzyny Spławskiej. Na ukończeniu jest druga powieść Pauliny Bukowskiej (pierwsza to „Niezidentyfikowany obiekt halucynogenny”). Autorki mają po kilkanaście lat.

[srodtytul]Uzależniona[/srodtytul]

– Jak nie piszę, źle się czuję. Męczę się. Muszę zanotować coś każdego dnia, to uzależnienie – przyznaje Basia Kaczyńska, 16-letnia uczennica stołecznego liceum im. Żmichowskiej.

Pierwszą książkę opublikowała, gdy miała dziesięć lat. Była to minipowieść „Planeta Koni” z autorskimi ilustracjami. Dwa lata temu nakładem Agencji Wydawniczej Jerzy Mostowski ukazała się jej „Siostra dzienna”. Teraz startuje z trylogią fantasy, którą napisała w ciągu jednego roku. „Tryptyk Świata Mgły” przygotowuje do druku wydawnictwo Biblioteka Analiz.

– Rzadkością jest, by 15-letni autor pisał jak dorosły – mówi Łukasz Gołębiewski, właściciel wydawnictwa. – Barwnie, z lekką ironią, dystansem, poczuciem humoru.

Poszczególne tomy „Tryptyku Świata Mgły” zamieszkują ludy, które posługują się odmiennymi językami i dialektami. Kaczyńska ich język zróżnicowała, stworzyła symboliczne znaczenia nazw własnych. Trójka głównych bohaterów to wyraziste postacie. Podróżują i przeżywają przygody. Każda – co może spodobać się wielu nastolatkom – wyposażona jest, jak w komputerowych grach Role Play, we własne atrybuty i umiejętności.

– Mimo że książkę napisała dojrzewająca dziewczyna, nie ma tu wątków nostalgiczno-miłosnych. To powieść akcji – mówi Gołębiewski. – W świetnym stylu. Wersja, którą otrzymało wydawnictwo, nie wymagała żadnych prac redakcyjnych. Nie miała żadnych błędów stylistycznych!

Mama Basi, Joanna Kaczyńska, twierdzi, że jej córka za grami komputerowymi nie przepada i chyba zna ich niewiele. Uczy się świetnie, bardzo szybko, bo w wieku pięciu lat samodzielnie czytała. Lubiła czasopisma dla dzieci. Potem opowieści fantasy, książki historyczno-socjologiczne, które namiętnie czyta do dziś (obecnie „Bogowie łakną krwi” Anatola France’a). – Basia jest towarzyska, ale małomówna – mówi Joanna Kaczyńska.

[srodtytul]Modny kawałek poezji[/srodtytul]

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

Ewa Gajowiecka, filolog i pedagog z Poznania, która organizuje konkurs literacki dla młodzieży „Białe pióra”, uważa, że w ciągu ostatnich dwóch lat liczba dzieci startujących w konkursie wręcz się podwoiła. Ma on teraz nawet około 300 uczestników.

– Być może dzieje się tak z powodu popularnych blogów internetowych, w których modnie jest popisać się wiedzą o poezji i prozie, a jeszcze lepiej samemu zaprezentować własny kawałek twórczości – mówi. – Wzrasta zainteresowanie warsztatami literackimi, które organizują domy kultury w naszym regionie. Wśród młodych coraz łatwiej wyłapać prawdziwe talenty.

To za sprawą Gajowieckiej do poznańskiego wydawnictwa Kontakt trafiło blisko 50 wierszy 17-letniej Kasi Spławskiej, laureatki „Białych piór”. Pisała je od 14. roku życia. Ukazały się w zbiorze, któremu sama nadała tytuł „Coś się święci...”.

– Są autoironiczne, zadziwiająco dojrzałe, autentyczne – twierdzi Tomasz Madowski z Kontaktu. – Dlatego zdecydowałem się na ich wydanie, choć mam świadomość, że do tego dokładam, bo dziś poezja, zwłaszcza osób nieznanych, słabo się sprzedaje.

Spławska zamierza dalej pisać. Interesuje ją zwłaszcza proza poetycka. – Gdy przyznaję się komuś, że piszę wiersze, a w dodatku, że zostały opublikowane, spotykam się z niedowierzaniem – mówi ze śmiechem. – Pewnie dlatego, że nie wpisuję się swoim sposobem bycia w stereotyp rozmarzonej nastoletniej poetki. Uwielbiam sporty, zwłaszcza wodne. Jestem też instruktorką tańca węgierskiego.

[srodtytul]Oryginalnie jak Lynch[/srodtytul]

Za moment wydawcy będzie szukała 18-letnia dziś Paulina Bukowska z Krakowa. Nie chce jeszcze zdradzać, o czym napisała swoją drugą książkę. – Piszę pomału, co jakiś czas tworzę krótki fragment większej całości, najlepszy wówczas, gdy muszę działać w pośpiechu, pod presją czasu, gdy inne obowiązki wzywają – mówi. – Co lubię? Słucham bardzo różnorodnej muzyki, godzinami przesiaduję w kinie, jestem fanką Kubricka i Lyncha.

Bukowska debiutowała przed dwoma laty powieścią „Niezidentyfikowany obiekt halucynogenny”. Fragment tej książki zajął drugie miejsce w konkursie literackim „Doliny Kreatywnej” organizowanym przez TVP. „Strumień świadomości, feeria obrazów, zaskakująco dojrzałe spojrzenie na rzeczywistość” – tak jury umotywowało swój werdykt.

– Gdy proza Bukowskiej trafiła po konkursie do naszego wydawnictwa, nikt nie chciał wierzyć, że to dzieło 17-latki – mówi Anna Steć ze Znaku. – Szybko zdecydowaliśmy się na publikację. To książka oryginalna, z duszną, mroczną atmosferą. Nie należy bynajmniej do lektur łatwych. Co ciekawe, Bukowska napisała ją z punktu widzenia mężczyzny, pokazując jego uczucia i emocje, i jest to wiarygodne!

[srodtytul]Ciekawe, ale nie wybitne?[/srodtytul]

– Wolę być ostrożny w ocenianiu i prorokowaniu na temat twórczości nastolatków, zwłaszcza gdy mam do czynienia z debiutem – mówi Zbigniew Jerzyna, opiekun młodych twórców w Związku Literatów Polskich. – To często książki ciekawe, ale nie wybitne, a ich autorzy, choć wzbudzają sensację, to w świecie pisarskim pozostają efemerydami. Kilka lat temu czytałem ciekawą powieść z wydawnictwa Anagram – „Trzeci naiwny człowiek” Magdy Michałowskiej, wówczas 15-latki. Z jej powieści biło ciepło domu rodzinnego, nieobecne w utworach generacji Nic. Pytany o opinię szczerze odpowiedziałem, że to dobra książka dla młodzieży. Dziś jednak nic już nie wiem o autorce, nie przebiła się. Zdarzają się oczywiście ewenementy w postaci Masłowskiej. Ona obroniła swoją pozycję, choć też debiutowała w wieku nastoletnim. Jej sukces zachęca zapewne wydawców do tego, by dawać szansę bardzo młodym.

[srodtytul]Przebicie nasze i światowe[/srodtytul]

Prócz Masłowskiej przebija się też – i to w twórczości źle się sprzedającej, czyli w poezji – Jaś Kapela. Nie miał jeszcze 18 lat, gdy wygrał organizowany w 2003 r. w stołecznej Starej Prochoffni pierwszy w Polsce poetycki SLAM (skrzyżowanie poezji i performance’u, festiwal słowa mówionego: uczestnik ma trzy minuty na zaprezentowanie swojego utworu).

Od tego czasu wydał trzy cieszące się popularnością tomiki publikowane przez Ha! art i Wydawnictwo Krytyki Politycznej.

Na świecie głośno było przed pięcioma laty o książce „Eragon” 17-letniego wówczas Amerykanina Christophera Paolini. Chłopak skończył szkołę średnią w domu, dzięki kursom korespondencyjnym.

Jego książka przez 24 tygodnie była na liście bestsellerów „New York Timesa” (tylko piąta część przygód Harry’ego Pottera sprzedawała się lepiej). Do dziś napisał kolejne części: „Eledest” i „Brisingr”. Też sprzedają się świetnie.

[ramka]Komentarz

[b]Piotr Mosak[/b], psycholog i pedagog, specjalista od pracy z młodzieżą, współtwórca Centrum Zdrowia Poziomy:

Twórczość w okresie nastoletnim to najczęściej sposób odreagowania stresów towarzyszących etapowi dojrzewania. Pisanie pomaga uporządkować rzeczywistość, ukierunkować myśli, nazwać emocje.

Sięgają więc za pióro już osoby bardzo młode, niekoniecznie z problemami, wręcz przeciwnie – zrównoważone i pogodzone ze światem, ale o większej niż przeciętna wrażliwości i ciekawości świata.

Stymulowanie talentu przez rodziców nie jest w wieku nastoletnim potrzebne. Rodzicie największą pracę w tym zakresie wykonują, gdy ich dzieci są małe, uczą się czytać, a rolą rodzica jest wtedy próba zaszczepienia w dziecku potrzeby sięgania po książki.

Wówczas jako nastolatek odcina od tego kupony.

Geniusze i talenty pojawiają się oczywiście w każdym pokoleniu i pod każdą szerokością geograficzną. O tym jednak, czy talent rozkwitnie i się rozwinie, a tym bardziej zaowocuje chociażby wydaną książką, decydują w dużej mierze warunki, w jakich żyje młody człowiek: odpowiednie, przyjazne nastawienie do twórczych prób całego jego świata i otoczenia – rodziców, przyjaciół, znajomych i nauczycieli.

[/ramka]