Pochodzący z Florencji Leonardo Masi recytuje fragment XXXI pieśni z „Boskiej komedii" Dantego:

„Podczas gdy szczęsna i rozradowana/ dusza ma onym się pokarmem syci,/ tym więcej łaknąc, im część większa dana,/ coraz to wyższy taneczny lot chwyci/ onych postaci trójcę, co pląsały,/ w takt swej anielskiej pieśni niosąc wici".

Alfredo Boscolo urodzony w Wenecji podsmaża w tym czasie na patelni kawałki polenty. A około 40 osób zgromadzonych w klubie kolacyjnym Kuchnia Dantego zaśmiewa się do rozpuku i nalewa sobie kolejne lampki valpolicella classico. Głównym daniem tego wieczoru są bowiem dobra zabawa i wspólne jedzenie.

– We własnym domu wszystkich byśmy nie pomieścili, dlatego wynajmujemy różne miejsca. Ludzie przychodzą do nas w parach lub małych grupach, ale pod koniec posiłku wszyscy się integrują i wspólnie śpiewają włoskie piosenki – opowiada Leonardo, który z wykształcenia jest polonistą, ale także muzykiem i do Polski trafił na wymianę studencką programu „Erasmus". Podobnie jak Alfredo już nie mógł z niej wyjechać.

Żaden nie jest kucharzem, czasami jakieś danie im nie wyjdzie i jest im wtedy bardzo smutno, ale wspólne gotowanie jest dla nich sposobem na wyrażenie kulinarnych pasji i poznanie nowych ludzi. Na klubie nie chcą zarabiać.

– Byle tylko koszty się zwróciły – dorzuca Alfredo, który na co dzień pracuje w dziale księgowości amerykańskiej korporacji.

Latający Talerz, inny warszawski klub kolacyjny prowadzony przez Krzysztofa Kwapińskiego w jego domu na Saskiej Kępie, stawia na wyrafinowany smak podawanych dań, ich prezentację przypominającą obrazy impresjonistów i nakrycie stołu, gdzie każdy szczegół dekoracji precyzyjnie dopracowano. Gospodarz pragnie pokazać, że można przygotować w domowej atmosferze wystawną kolację, której tematem jest szukanie smaków nie do podrobienia. Zgłasza, kiedy w polskich restauracjach serwowane dania smakują odwrotnie proporcjonalnie do ich ceny, kreatywność szefa kuchni ogranicza się do mrożonek albo jak za komuny obrażony kelner robi łaskę, że nas obsługuje, a jakość produktów pozostawia wiele do życzenia.

Kluby skupiają tych, którzy nie jedzą po to, aby żyć, ale żyją, aby jeść

– Nie chciałem organizować spotkań w restauracji, ale spróbować czegoś nowego. A ponieważ wcześniej była tutaj moja siostra, wiedziałem, że czekają mnie przeżycia kulinarne – opowiada Jan, który jest architektem i dla grupy przyjaciół zorganizował wieczór w Latającym Talerzu.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

– Lubię gotować dla ludzi, którzy, podobnie jak ja, lubią dobrze zjeść. Sadzam gości przy wspólnym stole, bo to pomaga w nawiązywaniu kontaktu. Nawet jeśli spotkają się u mnie osoby, które się nie znają, pochodzą z zupełnie innych kręgów społecznych, wokół talerza i wina szybko się zaprzyjaźniają. Nie otwieram restauracji, bo to najprostsza droga do bankructwa, ale pomaga mi zawodowy kucharz Artur Jajecznik, który jest moją prawą ręką – twierdzi gospodarz Latającego Talerza.

Plajty nie boi się Eugeniusz Bareya (to jego kulinarny pseudonim) z bydgoskiego DaKawo, który prowadzi także kulinarny blog (nalesnikiem-do-nieba. blogspot. com). Od dawna marzył o otwarciu restauracji, gdzie mógłby regularnie eksperymentować ze swoimi kulinarnymi pomysłami.

Znalazł więc lokal, udekorował obrazami od zaprzyjaźnionych artystów i pomimo nieznajomości biznesu gastronomicznego podjął ryzyko zostania artystą w kuchni na pełnym etacie. Wcześniej pracował jako grafik, co widać po dbałości o kompozycję potrawy na talerzu i sposobie jej podania.

Dziennikarkami prowadzącymi też kluby kulinarne są Małgorzata Minta z Leniwe Raz (często pisząca do „Rz" o kuchni) oraz Kaja Burakiewicz z Pod Widelcem. Chwilowo musiały zrezygnować z organizowania kolacji w klubie z powodu nadmiaru obowiązków zawodowych, ale obiecują wkrótce wrócić. Wszyscy gospodarze jednogłośnie przyznają, że pasja gotowania jest najważniejszą przyprawą w daniu, a kluby kolacyjne skupiają tych, którzy nie jedzą po to, aby żyć, ale żyją, aby jeść.

Na deser artykułu cytat słów moderatora z facebookowej grupy Jedzmy Razem: „Pomyślałem sobie, że gdybyśmy częściej spotykali się przy stole, nabralibyśmy do siebie większego zaufania i może nawet zaczęlibyśmy się lubić". To doskonałe motto dla wielbicieli klubów kolacyjnych.

Warszawa: Kuchnia Dantego

chipsy z szałwii

caponata z bakłażanów

pasta z radicchio i włoskich orzechów

seler naciowy z musem tuńczykowym

tiramisu

Cena: 40 zł (studenci 25 zł, w grupie czterech, pięciu osób 30/35 zł od osoby)

Latający Talerz

oliwki libańskie w marynacie toskańskiej

grillowany bakłażan i cukinia w prowansalskiej marynacie

małże norweskie w białym winie z szalotką i serem ricotta

krewetki w sosie sojowo-imbirowym

ośmiornica z grilla w otoczce z wędzonej papryki pimenton

Cena: 99 zł od osoby. Można przynieść własne wino

Bydgoszcz: DaKawo

żur staropolski na żytnim zakwasie z domową białą kiełbasą, jajkami przepiórek i świeżym majerankiem (12 zł)

udka kurczaka w sosie z orzechów ziemnych, z ziemniaczanym purée i marynowaną cebulką (22 zł)

tort bezowy z kajmakiem i bakaliami (10 zł)