O twórczości Kobro wiemy sporo, ale jej dramatyczny życiorys jest pełen niewiadomych. Dlaczego?
To dość dziwne, bo w wielu polskich rodzinach, mimo trudnych wojennych losów, zachowały się pamiątki. W przypadku Kobro śladów materialnych jest garstka. Prawdopodobnie dlatego, że wielokrotnie zmieniała miejsce pobytu. Urodziła się w 1898 r. Moskwie, dużą część młodości spędziła w Rydze, potem studiowała w Moskwie. A kiedy razem z mężem Władysławem Strzemińskim, już po ślubie cywilnym, nielegalnie przedostawała się ze Smoleńska do Polski przez zieloną granicę, prawdopodobnie zniszczyła jakieś swoje dokumenty. Później oboje mogli manipulować swoimi dokumentami, w zależności od tego, jakie były akurat potrzebne. Kobro była Rosjanką, Strzemiński podawał się za Polaka, pochodził z polskiej rodziny na Białorusi, ale przecież był wcześniej oficerem carskiej armii. Kwestie narodowościowe w porównaniu z historycznymi zawirowaniami i wojnami sprawiły, że nie mamy nawet podstawowych dokumentów o Kobro, chociażby aktu urodzenia. Zmarła w 1951 r., w Łodzi, tam mieszkała najdłużej.
Józef Robakowski, artysta multimedialny, mówi w pani książce, że Kobro stworzyła oryginalną koncepcję otwartej rzeźby, ustanowiła koniec bryły i że dla fachowców na świecie jest absolutną gwiazdą. To znaczy, że za granicą jest ceniona bardziej niż w kraju?
Nie sądzę. To jednak polscy muzealnicy przyczynili się do tego, że świat poznał Kobro. W 1957 r. w Paryżu odbyła się wystawa „Prekursorzy sztuki abstrakcyjnej w Polsce", wtedy pokazano m.in. prace Strzemińskiego i Kobro. Dopiero potem Kobro zaczęła funkcjonować w świadomości odbiorców z Zachodu. Później, w latach 90., prezentowano jej prace m.in. na wystawach w Bonn, Pradze, Leeds, Rzymie i Wiesbaden.