Reklama

Berlinale 2017: Paul Verhoeven gwiazdą festiwalu

Przewodniczącym głównego jury tegorocznego Berlinale jest Paul Verhoeven, reżyser holenderskiego pochodzenia, który od lat pracuje w Stanach Zjednoczonych.

Aktualizacja: 10.02.2017 05:55 Publikacja: 10.02.2017 05:42

Paul Verhoeven

Paul Verhoeven

Foto: AFP

Korespondencja z Berlina

Twórca wielkich hitów komercyjnych, m.in.  „Nagiego instynktu”, „RoboCopa, „Żołnierzy Kosmosu”  czy „Pamięci absolutnej”, ale też bardzo interesującej, nakręconej w Holandii „Czarnej księgi”. Teraz właśnie w Berlinie wchodzi na ekrany jego ostatni film „Elle” ze śmiałą kreacją Isabelle Huppert, która za tę rolę dostała już już Złoty Glob i jest nominowana do Oscara.

— Mieliśmy ten film kręcić w Stanach, ala dla hollywoodzkich studiów scenariusz o meandrach seksualności i zgwałconej kobiecie, która prowokuje gwałciciela, był zdecydowanie zbyt ryzykowny. I wtedy zachwycona tekstem Isabelle Huppert powiedziała: „A dleczego nie nakręcić tego w Europie?”.

Podczas konferencji prasowej jury dziennikarze mówili o „Elle” jak o wielkim dziele, bardzo wychwalając kunszt reżyserski i odwagę Verhoevena. Potem jednak powrócono do Berlinale. O swoich obowiązkach jurorskich reżyser powiedział:

— Mam nadzieję, że obejrzymy filmy bardzo różnorodne, o które będziemy się kłócić. Chciałbym, by było w nich dużo gniewu i entuzjazmu.

Reklama
Reklama

Ale jednocześnie zastrzegł, że ze swoimi jurorami chciałby rozmawiać o filmach, nie o polityce.

Mówił, że jurorowanie na takich festiwalu jak Berlinale to dla niego szansa na poznanie filmów, których inaczej by nie miał okazji zobaczyć. A zapytany o Hollywood, w którym często pracuje, odparł:

— Najbardziej zatrważająca jest w Hollywood tendencja do robienia kina dla młodej widowni. Bo ono przyciąga największą publiczność i zarabia najwięcej pieniędzy. Zanika tam kino dla dorosłych.

Obok Verhoevena w jury zasiadają: producentka filmowa Dora Bouchoucha Fourati, rzeźbiarz i artysta wizualny Olafur Eliasson, aktorki Maggie Gyllenhaal i Julia Jentsch, aktor i reżyser Diego Luna oraz reżyser Wang Quan'an.

I oczywiście tematów politycznych nie dało się uniknąć. Maggie Gyllenhaal zapewniła, że w Stanach „będzie opór” wobec działań Trumpa. Jeden z dziennikarzy zaś zapytał Diego Lunę, jak on, Meksykanin, czuje się w czasach, gdy ma powstać mur między Meksykiem i Stanami.

— Jestem tutaj, żeby dowiedzieć się, jak burzyć mury – odpowiedział reżyser. – Jest tu mnóstwo ekspertów w tej dziedzinie. Zawiozę tę informację do Meksyku. Jedynym pozytywem, jaki tutaj widzę jest to, że musi nastąpić jakaś reakcja. Chcę być członkiem takiego ruchu. Tylko przesłaniem o miłości można pokonać nienawiść. 

Reklama
Reklama

Na pytanie o koniec tradycyjnego kina, Luna odpowiedział:

— To nieprawda, że kino umrze z powodu rozwoju technologii, która doprowadziła nawet do tego, że w filmach mogą grać wirtualni aktorzy. Wzrusza nas nie technologia, lecz ludzkie doświadczenie. Ja wciąż tu jestem i do ostatniego dnia mojego życia będę walczył o kino pełne wzruszeń. 

— Nie jestem z przemysłu filmowego — mówił z kolei Olafur Eliasson. — Wielka sztuka może przybrać każdą formę. Książki, filmu, dramatem, wierszem. Albo pracy plastycznej.  W filmie chcę zobaczyć siebie . Chcę dostrzec emocje, które mam w sobie, choć czasem nie potrafię ich nazwać. Mogę powiedzieć: to nie ja patrzę na film, to film patrzy na mnie. To wspaniałe doświadczenie. Jesteśmy częścią świata.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama