“Rz” dotarła do dokumentu, z którego wynika, że Julia Pitera, minister w kancelarii premiera ds. walki z korupcją, już kilka miesięcy przed ujawnieniem sprawy kontrowersyjnego przetargu wiedziała o wątpliwościach z związanych firmą, która go przeprowadzała.

Chodzi o Zespół Elektrowni Wodnych w Niedzicy – spółkę należącą do Skarbu Państwa. Miała ona w przetargu wyłonić dzierżawcę atrakcyjnie położonego wyciągu narciarskiego (wraz m.in. z restauracją) na Polanie Sosny w Niedzicy, koło Zamku Czorsztyńskiego.

Ogłoszony w październiku przetarg, jak podał Internetowy serwis TVP Info, miał nadzorować Lech Janczy – jeden z pracowników Zespołu Elektrowni Wodnych i jednocześnie działacz PO.

Zarząd ZEW zaprzeczył, aby Janczy miał związek z tym przetargiem. Kilka dni później okazało się, że został on unieważniony, bo nie wpłacono w terminie wymaganej gwarancji finansowej.

Zatrudnianie w firmie polityków PO, mających m.in. niejasne powiązania biznesowe, oraz przyszłość atrakcyjnie położonych terenów wzbudziły niepokój samorządowych działaczy Platformy. Już w maju, jeszcze przed ogłoszeniem przetargu, jeden z nich napisał skargę do minister Pitery.

I – jak dowiedziała się “Rz” – już w maju Julia Pitera poprosiła resort skarbu o wyjaśnienie, jakie są powiązania ludzi pracujących w ZEW z prywatnymi przedsiębiorcami zainteresowanymi gruntami.

Wśród nich był Andrzej Stoch, znajomy Ryszarda Sobiesiaka, jednego z bohaterów afery hazardowej. “Rz” ujawniła kilka dni temu, że we wrześniu Sobiesiak w warszawskim hotelu Radisson spotkał się z ówczesnym ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim. A jak podał internetowy serwis TVP Info, rozmawiali m.in. o niedzickiej spółce. Miało chodzić o pozostawienie na stanowisku w ZEW Lecha Janczego, by dopilnował rozstrzygnięcia przetargu, który wygrać miała firma związana z Andrzejem Stochem.

Co w sprawie powiązań pracowników ZEW i działań tej spółki stwierdził resort skarbu? Z odpowiedzi przygotowanej na pytania minister Pitery wynika, że ministerstwo poprosiło o wyjaśnienia radę nadzorczą spółki.

“Rada nadzorcza, po przeanalizowaniu sprawy, stwierdziła, że zarzuty podniesione przez autora skargi są niezasadne” – napisał wiceminister skarbu Jan Bury (PSL) w lipcu 2009 r.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Jednak zdaniem posła PO Jarosława Gowina zarząd ani rada nadzorcza nie są miarodajne w ocenie takiej sprawy. Również do Gowina dotarły od lokalnych działaczy partii sygnały o nieprawidłowościach w ZEW. – Dziś wszystko wskazuje na to, że mieli rację. Sprawa była dyskutowana na zarządzie regionu. Pamiętam, że została zbagatelizowana, co było jednym z powodów rozwiązania tamtejszych struktur PO – podkreśla Gowin.

Pisma Burego nie chce komentować sama Pitera. Powiedziała tylko, że obecnie trwa kontrola w spółce. – Da ona szczegółową odpowiedź na pytania o zasady gospodarowania majątkiem, oraz – kto personalnie i jakie korzyści z tego czerpał – mówi “Rz” minister.

Bury w przesłanym do “Rz” piśmie twierdzi, że samorządowcy informujący o nieprawidłowościach w ZEW m.in. Piterę, nie robili tego dla dobra spółki. “Aktywność samorządowców i działaczy politycznych, powodowanych rzekomą troską o dobro ZEW Niedzica SA to nic innego jak rozgrywki personalne” – twierdzi wiceminister. Dodaje, że spółka wszelkie dokumenty związane z kontrowersyjnym przetargiem ujawniła na stronie internetowej. “Są [one] dowodem na to, iż wszystkie procedury odbyły się zgodnie z prawem i nie doszło, jak to zostało zasugerowane, do żadnych manipulacji i ustawień” – zaznacza Bury.