Dyskusję zorganizowała Konferencja Mediów Polskich, która 15 lat temu powołała REM, i Kancelaria Prezydenta.

Wśród panelistów znaleźli się Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Rz", Jerzy Baczyński z "Polityki", Andrzej Skworz z "Pressu", Bogusław Chrabota z Polsatu, Krystyna Mokrosińska, prezes SDP, i Maciej Iłłowiecki z REM. Obecni byli m.in. były premier Tadeusz Mazowiecki i były opozycjonista Henryk Wujec. Debatę prowadził Igor Janke z "Rz".

Zastanawiano się, czy Rada Etyki Mediów w obecnym kształcie jest potrzebna. Najostrzej jej działalność zaatakował Skworz: – Rada stała się znakiem śmieszności, bardzo często wydając błędne oświadczenia, niepoważne i niemające nic wspólnego z rzeczywistością – mówił. A dyskusję o potrzebie regulacji etycznych nazwał "dyskusją o wzięciu za mordę dziennikarzy w aksamitnych rękawiczkach REM".

Zdaniem Lisickiego lepszym sposobem wymuszania standardów dziennikarskich jest istnienie różniących się od siebie mediów, które będą się wzajemnie kontrolować. – Nie  wierzę w powołanie ciała, które miałoby kontrolować, ferować wyroki i rozstrzygać spory w sytuacji, gdy spory te biorą się często z różnic ideowych, światopoglądowych – podkreślił.

Baczyński uważa, że potrzebne jest stworzenie nowej rady, która byłaby bardziej reprezentatywna dla środowiska.  REM bronili jej członkowie i SDP.

– Rada naraża się wszystkim, bo nikt nie lubi dostawać żółtych kartek. Jest takim wyrzutem sumienia i dlatego jest niezbędna– przekonywała Mokrosińska. A Iłłowiecki dodawał: – Jeśli media są strażnikiem demokracji, to może potrzebny jest ktoś, kto będzie tych strażników pilnował.

REM wypowiada się w sprawach łamania etyki dziennikarskiej. Nie dysponuje jednak żadnymi sankcjami.