W ich bagażu znaleziono stare przedmioty, takie jak nożyczki, noże porcelanowe, korki do butelek. Izraelczycy poinformowali, że znaleźli je na terenie obozu i chcieli zabrać ze sobą. Małżeństwu postawiono już zarzut kradzieży dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury. Grozić może za to nawet do 10 lat więzienia.

Obcokrajowcy już przyznali się do winy i zostali zwolnieni - informuje prokuratura w Oświęcimiu. Dobrowolnie zgodzili się też poddać karze pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem plus nawiązkę na ochronę zabytków w kraju. Szczegółów - które musi jeszcze potwierdzić sądowy wyrok - prokuratura jednak nie ujawnia.

Pamiątki po zamordowanych w Oświęcimiu więźniach izraelskie małżeństwo zabrało z terenu dawnych obozowych magazynów - tzw. Kanady. Tak  nazywano w gwarze obozowej miejsce na rampie, gdzie odbierano i potem składowano rzeczy zabrane przywożonym tu więźniom. W magazynach były one później sortowane, wreszcie - zwykle wysyłane do Niemiec. W 1945 roku baraki największego kompleksu Kanady, na tyłach obozu Auschwitz II Birkenau, zostały spalone przez Niemców wycofujących się przed nadchodzącą Armią Czerwoną.

"Pamiątki z obozu"

To kolejna taka próba wywiezienia pamiątek z obozu odkryta na krakowskim lotnisku. W maju zatrzymano tu Francuza, który miał w bagażu dwa kawałki drutu kolczastego, także zabranego z terenu dawnego nazistowskiego obozu.

Latem ubiegłego roku dwóch nauczycieli z Kanady zabrało z Auschwitz szpile przytwierdzające szyny do podkładów na rampie kolejowej w obozie. Zostali zatrzymani, ale po przesłuchaniu przez policję wyszli na wolność. Nie usłyszeli zarzutów. Policja w Oświęcimiu pod nadzorem prokuratury umorzyła sprawę. Uznano, że szpile nie są dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury.

Od tej decyzji muzeum się jednak odwołało i ostatecznie prokurator generalny polecił krakowskim śledczym w maju br. jeszcze raz przyjrzeć się postępowaniu.