Czy prezydent może blokować sędziów wybranych przez Sejm? Jakie błędy popełniły obie strony politycznego sporu i co ta sytuacja oznacza dla praw obywateli? O tym Marzena Tabor-Olszewska rozmawia z Ewą Szadkowską, szefową działu prawnego „Rzeczpospolitej”.
Czytaj więcej
Donald Tusk: „Przywracamy w Polsce praworządność i nie cofniemy się ani o krok. Państwo polskie zbyt długo działa bez prawidłowo wybranego Trybunał...
Kryzys i kolejne etapy konfliktu
Najnowsze wydarzenia nie przyniosły przełomu w kryzysie Trybunału. Zamiast rozwiązania mamy kolejny etap konfliktu, a sędziowie wybrani przez Sejm wciąż nie mogą orzekać. Jak podsumowuje Ewa Szadkowska, faktycznie zmieniła się przede wszystkim liczba osób, które nie zostały dopuszczone do pracy: – No tak, w dużym uproszczeniu mieliśmy czterech sędziów, którzy są niedopuszczeni do orzekania i siedzą na krzesłach w przedsionku. A teraz mamy pięciu sędziów, którzy są niedopuszczeni do orzekania i siedzą na krzesłach w przedsionku. I to jest chyba jedyny konkret – mówi Ewa Szadkowska.
Dlaczego Trybunał Konstytucyjny jest tak ważny i co tracą obywatele, gdy nie działa prawidłowo? W założeniu ma stać na straży konstytucji, kontrolować zgodność ustaw z jej przepisami i chronić prawa obywatelskie. Tymczasem od lat jego pozycja i autorytet są osłabiane przez polityczny konflikt. – Politycy to zepsuli. Politycy zepsuli i politycy częściowo nawet obsiedli Trybunał – ocenia dziennikarka.
Jednym z głównych punktów sporu jest ślubowanie Macieja Berka, wcześniej ministra w rządzie Donalda Tuska. Prezydent Karol Nawrocki kwestionuje sposób, w jaki do niego doszło, a jego otoczenie wskazuje na wątpliwości dotyczące formalnych kwalifikacji sędziego. Ewa Szadkowska zwraca uwagę, że argumenty o stażu zawodowym były prawdopodobnie dla prezydenta pretekstem do zablokowania nominacji. Jednocześnie decyzja o powołaniu do Trybunału osoby niedawno związanej z rządem dała przeciwnikom politycznym argumenty dotyczące wiarygodności deklarowanego odpolitycznienia tej instytucji.
Czytaj więcej
Karol Nawrocki w rozmowie z „Rzeczpospolitą” powtórzył wątpliwości dotyczące radcowskiej przeszłości sędziego Macieja Berka. Warto, by przeczytał w...
Czy prezydent ma prawo samodzielnie rozstrzygać, kto zostaje sędzią Trybunału? W rozmowie wyraźnie rozdzielone zostają kompetencje Sejmu i głowy państwa. To parlament wybiera sędziów, natomiast rolą prezydenta jest odebranie od nich ślubowania. Szadkowska podkreśla: – To nie prezydent wybiera sędziów. Sędziów wybiera Sejm. Rolą prezydenta jest odebranie ślubowania i wtedy rzeczywiście następuje nawiązanie służbowego stosunku sędziego z Trybunałem. Ale to, czy ktoś jest sędzią Trybunału, to nie jest decyzja prezydenta. To jest decyzja parlamentu.
Kto użyje „siły narodu”?
W tle kryzysu pojawiają się coraz ostrzejsze wypowiedzi polityków, oskarżenia o łamanie prawa i zapowiedzi odwoływania się do „siły narodu”. Czy konflikt może doprowadzić do konfrontacji w siedzibie Trybunału? Szadkowska ostrzega, że eskalacja i widowiskowe sceny mogą służyć politycznej mobilizacji, ale nie muszą prowadzić do rozwiązania problemu. Zwraca też uwagę na pogarszającą się jakość debaty publicznej i rosnącą temperaturę sporu w perspektywie kolejnych wyborów.
Gościni podcastu wskazuje również błędy popełnione przez obie strony. Po stronie rządowej problemem było między innymi odkładanie wyboru sędziów i nominowanie osób, którym można przypisać związki z polityką. Po stronie prezydenta — przekonanie, że może weryfikować decyzje Sejmu i odmawiać wykonania obowiązków wynikających z prawa. – No i moim zdaniem te błędy się nie równoważą, bo grzechy obecnej rządzącej większości to nie są grzechy natury prawnej. One są bardziej natury politycznej i po prostu się obróciły przeciwko nim. Natomiast zarzuty wobec prezydenta jednak mają podstawę natury prawnej – mówi Ewa Szadkowska.
Czytaj więcej
Prezydent Karol Nawrocki zrezygnował z wizyty w Słowenii, ponieważ jego obecność w kraju zadziała mitygująco na prawnych bandytów - poinformował sz...
Rozproszona kontrola konstytucyjna
Co w sytuacji, gdy Trybunał nie rozstrzyga spraw albo jego wyroki nie są publikowane i respektowane? Jednym z możliwych rozwiązań jest tak zwana rozproszona kontrola konstytucyjna, czyli samodzielne odwoływanie się przez sądy do konstytucji. Taki model niesie jednak ryzyko rozbieżnych interpretacji i różnych rozstrzygnięć w podobnych sprawach. W efekcie kryzys instytucjonalny może bezpośrednio przekładać się na bezpieczeństwo prawne obywateli.
Czy istnieje jeszcze szansa na kompromis i odbudowę autorytetu Trybunału Konstytucyjnego? Ewa Szadkowska mówi o potrzebie rozmowy i poszukania rozwiązania, które pozwoliłoby wyjść z impasu bez dalszego zaostrzania konfliktu. Na razie jednak polityczna walka przysłania pytanie o podstawową funkcję tej instytucji: ochronę konstytucji i praw obywateli. W rozmowie Marzeny Tabor-Olszewskiej z Ewą Szadkowską wybrzmiewa więc zasadniczy dylemat: kto ma kontrolować władzę, gdy sam Trybunał stał się przedmiotem sporu o granice władzy?