O swoim odkryciu poinformowali 30 września za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Czytaj więcej

Znaleźli walizkę pełną monet przy czeskiej autostradzie. To skarb wart miliony

Na dnie Zatoki Gdańskiej zidentyfikowano wrak samolotu

Informację o resztkach dużego samolotu, znajdujących się na północ od Gdyni pomiędzy wejściem do portu a Torpedownią, nurkowie z Baltictech otrzymali od Marynarki Wojennej. Początkowo trudno było im w nią uwierzyć. Wspomniany teren jest bowiem bardzo dobrze sprawdzony.

– Na początku nie wierzyliśmy w tę wiadomość, ten teren był wielokrotnie badany. I dopiero tydzień temu mieliśmy okazję tam zanurkować i ku naszemu zaskoczeniu faktycznie na dnie trafiliśmy na resztki dużego samolotu czterosilnikowego – przyznał w rozmowie z PAP lider grupy Baltictech, nurek Tomasz Stachura.

„Na gł. 11 m leżały silniki wraz z łopatami śmigieł i resztki naprawdę dużego samolotu” – czytamy we wpisie nurków zamieszczonym na Facebooku.

Szybkie rozpoznanie maszyny umożliwiły przeprowadzone na miejscu oględziny jej elementów.

– Nadal są tam silniki i łopaty od śmigieł. Silniki to były tak zwane V12 rzędowe, co bardzo szybko dało nam możliwość identyfikacji, że to jest brytyjski Lancaster – wyjaśnił Tomasz Stachura.

Czytaj więcej

Turyści wybrali najlepsze miasto na świecie. To najmniejsza stolica w Unii Europejskiej

Wrak to najprawdopodobniej brytyjski bombowiec z czasów II wojny światowej

Nurkowie zaczęli zastanawiać się nad pochodzeniem wraku samolotu. Pierwotnie pojawiły się hipotezy, które łączyły go z alianckimi nalotami dywanowymi na bazę Kriegsmarine z lat 1943–1944. Ostatecznie zostały jednak wykluczone po analizie wyników raportów o stratach.

Do ustalenia pochodzenia samolotu doprowadziła ostatecznie kwerenda przeprowadzona przez Tomasza Zwarę, jednego z członków grupy Baltictech.

„Sprawdził w brytyjskich archiwach wszystkie straty Lancasterów nad Bałtykiem. Brytyjskich strat było osiem, w tym jedna tuż nad Gdynią w sierpniu 1944 r. Tragedia ta rozegrała się podczas minowania gdyńskiego portu przy nalocie na małej wysokości. Samolot został strącony przez obronę przeciwlotniczą, a cała załoga zginęła. Operacja minowania była tak precyzyjna i skuteczna, że część tych niewybuchów była dopiero niedawno zutylizowana” – zrelacjonowała odkrycie grupa Baltictech w swoim wpisie.

– To jest z 99-procentowym prawdopodobieństwem ta jednostka. Szukamy dalej, bo może uda nam się dojść do nazwisk załogi, może tam byli Polacy – zaznaczył w rozmowie Tomasz Stachura.

Odkryty wrak samolotu okazał się na tyle cenny, że pozyskaniem artefaktów oraz ewentualnym wydobyciem elementów maszyny zainteresowane jest Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Z kolei Urząd Morski w Gdyni rozpoczął procedurę pełnej ochrony nad miejscem zalegania wraku.

Czytaj więcej

Miliarder dostał kolejne miesiące w areszcie. Budowa największej figury Chrystusa przerwana

Inne odkrycie artefaktów z czasów II wojny światowej. Elementy rakiety V–2 znaleziono na Podkarpaciu 

Innego cennego odkrycia artefaktów z czasów II wojny światowej dokonano niedawno na Podkarpaciu. Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, pod koniec września w lasach Nadleśnictwa Tuszyma odnaleziono elementy niemieckiej rakiety V–2. W akcji ich wydobycia uczestniczyło ponad 40 osób, w tym m.in. członkowie stowarzyszenia eksploracyjnego V2TEAM, które było głównym organizatorem przedsięwzięcia.

W operację, nad którą czuwali saperzy oraz Wojewódzki Konserwator Zabytków, zaangażowało się wiele instytucji i organizacji, m.in. Denar Kalisz, władze gminy Ostrów, OSP Blizna, ratownicy medyczni i pracownicy Nadleśnictwa Tuszyma.

Elementy niemieckiej rakiety V–2 wydobyte zostały w lasach Puszczy Sandomierskiej, na terenie dawnego niemieckiego poligonu rakietowego w Bliźnie. Tu w czasie II wojny światowej Niemcy prowadzili próby swojej najnowocześniejszej broni rakietowej.