Reklama

Bogusław Chrabota: Grzech założycielski Norymbergi. Gdy zbrodniarze zakładają sędziowskie togi

W czasach nieuznawania przez czołowych polityków autorytetu Międzynarodowego Trybunału Karnego czy lekceważenia przez światową opinię publiczną rosyjskich zbrodni w Ukrainie – Norymberga jest nie do powtórzenia. Jej połowiczność, prócz promienia światła, rozciągnęła nad ludzkością ponury cień prawa do zbrodni dla tych, którzy wygrywają.
Norymberga 1946 r. Oskarżeni w pierwszym rzędzie: Hermann Göring, Rudolf Hess, Joachim von Ribbentro

Norymberga 1946 r. Oskarżeni w pierwszym rzędzie: Hermann Göring, Rudolf Hess, Joachim von Ribbentrop, Wilhelm Keitel i Ernst Kaltenbrunner. W drugim rzędzie: Karl Dönitz, Erich Raeder, Baldur von Schirach i Fritz Sauckel

Foto: PAP

Dokładnie 80 lat temu, 1 października 1946 r. Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze wydał historyczny wyrok na zbrodniarzy hitlerowskich, głównych autorów najcięższych przestępstw przeciwko pokojowi i ludzkości, jakie dokonały nazistowskie Niemcy w czasie II wojny światowej. Ludzkość powszechnie uznaje ten wyrok za przełomowy, bo po raz pierwszy w historii, w sposób legalny, w procesach opartych na żelaznych regułach anglosaskiej procedury karnej (sąd, oskarżyciele, obrońcy) osądzono nie tylko ludzi, ale cały zbrodniczy system. W głównym procesie skazano 22 osoby, w tym 11 na karę śmierci, a siedmiu na dożywotnie bądź wieloletnie wyroki więzienia. Co stało się precedensem, filary systemu państwowego Trzeciej Rzeszy – SS, SD, Gestapo i kierownictwo NSDAP – uznano za organizacje przestępcze.

Pozostało jeszcze 83% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama