Chodziło o fotomontaż na okładce tygodnika, w którym zestawiono byłego wicemarszałka Sejmu z Platformy Obywatelskiej z hitlerowskim zbrodniarzem Josephem Goebbelsem.

Cztery lata temu Niesiołowski wytoczył za to wydawcy "GP" proces o naruszenie dóbr osobistych. Domagał się przeprosin i 10 tys. zł zadośćuczynienia.

W pierwszej instancji Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy przyznał rację posłowi  Niesiołowskiemu i zasądził od wydawcy tygodnika na rzecz powoda 10 tys. zł, plus zwrot kosztów sądowych.

Od tego wyroku odwołała się "Gazeta Polska". – W apelacji zwracaliśmy uwagę, że nie jest to porównanie ani do zbrodniarza, ani nazisty, lecz do propagandzisty - mówił Sławomir Sawicki, pełnomocnik „Gazety Polskiej" portalowi telewizjarepublika.pl.

Dodał, że Niesiołowski sam porównywał polityków SLD do nazistów, dlatego sąd odwoławczy stwierdził, że polityk PO nie powinien być poruszony tego rodzaju fotomontażem i oddalił jego powództwo – zauważa mecenas.

Portal niezależna.pl. wypomina, że w trakcie procesu Niesiołowski zachowywał się skandalicznie. - Brzydzę się wami. Nie chcę nawet na was patrzeć. Wiem, co piszą wasze propagandówki – mówił poseł Platformy do dziennikarzy i publiczności na jednej z rozpraw.

Dzisiejszy wyrok jest prawomocny.