Reklama

Bielecki: Szansa raz na pokolenie

Do połowy 2022 r. Emmanuel Macron będzie miał maksymalną władzę, jaką dopuszczają zasady francuskiego ustroju. Zdobył nie tylko Pałac Elizejski, ale też większość w Zgromadzeniu Narodowym, której nie miał żaden prezydent V Republiki od czasów de Gaulle'a.

Aktualizacja: 18.06.2017 21:07 Publikacja: 18.06.2017 20:45

Bielecki: Szansa raz na pokolenie

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Opozycja, zarówno na lewo jak i na prawo od ruchu La Republique En Marche!, jest w rozsypce. Macronowi brakuje już tylko przejęcia Senatu, aby móc zmienić, gdyby chciał, konstytucję. Ale i to da się zrobić po wyborach za trzy miesiące, tym bardziej że wielu socjalistycznych senatorów jest gotowych przejść pod barwy En Marche!

Jak twierdzą jego znajomi i rodzina, Macron od najmłodszych lat uważał się za kogoś genialnego. Teraz tak zaczyna uważać Francja, a z nią Europa, bo jak inaczej wytłumaczyć, że polityk z drugiej ligi osiągnął w ciągu roku tak wiele?

A jednak są rysy na tym pomnikowym osiągnięciu. W końcu młodego prezydenta wielu poparło niejako z konieczności, aby nie dopuścić do władzy skrajnej prawicy, i z braku wiarygodnego kandydata umiarkowanej prawicy. A w II turze wyborów parlamentarnych rekordowa liczba wyborców wolała pozostać w domu.

Czy więc rzeczywiście Macron okaże się pierwszym od François Mitterranda wielkim prezydentem Francji? Czy pozostawi po sobie reformy, które przebudują kraj i uczynią Paryż równy Berlinowi w Unii, a nawet pozwolą na głęboką integrację strefy euro? Po zdobyciu prezydentury Macron zaczął źle: od forsowania zmiany unijnej dyrektywy o pracownikach delegowanych. Wolał uderzyć w konkurencyjność innych krajów UE, niż wzmocnić Francję. Wbrew nadziejom wielu ekonomistów nie szykuje się też do odchudzenia rozrośniętego ponad miarę państwa. Uważa, że wystarczy liberalizacja rynku pracy i poprawa edukacji.

Ale jednocześnie przez cały miniony rok Macron zaskakiwał sceptyków. Z pewnością zrobi też wiele, aby nie przejść do historii jako prezydent, którego następcą zostanie Le Pen: jest na to zbyt dumny. A to będzie wymagało zasadniczej modernizacji Francji.

Reklama
Reklama

Od kiedy wpadli w gospodarczy marazm pod koniec lat 70. XX wieku, Francuzi mimo wszystko nie mieli lepszej szansy na postawienie kraju na nogi. Następna okazja może się już dla tego pokolenia nie powtórzyć.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Najder połączył ludzi, a nie ich podzielił”. Zbigniew Gluza o „Wywrotowcu”
Kraj
„Rzecz w tym”: „Myślę, że Jarosław Kaczyński jest wściekły na Zbigniewa Ziobrę”
Kraj
Warszawa likwiduje miejsca dla przedszkolaków. Co jest tego przyczyną?
Kraj
Śmierć ciężarnej w szpitalu w Warszawie. Kontrole instalacji gazów medycznych w stołecznych placówkach
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama