7 maja 2017 r. po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich Emmanuel Macron szedł na spotkanie z „ludem Francji" nie w takt „Marsylianki", ale finałowej kantaty z IX symfonii Ludwika van Beethovena: hymnu Europy. To był znak, że nowemu przywódcy nic tak nie leży na sercu, jak integracja.

Cztery lata później, przyjmując na dziedzińcu Pałacu Elizejskiego polskiego premiera, francuski przywódca pokazał, że w tym się nie zmienił. „Zdołaliśmy znaleźć odpowiedź europejską na największy kryzys sanitarny, gospodarczy i społeczny naszych czasów" – przekonywał, wskazując na Fundusz Odbudowy i koordynację zakupu szczepionek. Jego zdaniem ta linia znajdzie dalszy ciąg w planach przeniesienia produkcji kluczowych farmaceutyków do Europy, koordynacji znoszenia kontroli granicznych, ale także opracowania skoordynowanego planu zrównoważonego wzrostu pozostającego w zgodzie z potrzebami ochrony klimatu poprzez transformację energetyczną.

Taka strategia jest ryzykowna. Znany francuski politolog Dominique Moisi dla „Rzeczpospolitej": „Macron miał nadzieję, że uzgodnione z Unią dostawy szczepionek pozwolą mu na unikniecie kolejnego lockdownu. Ale zakażenia i zgony rosną tak szybko, że rząd jest u progu ponownego zamrożenia życia społecznego i gospodarczego w kluczowych regionach jak stołeczny Île-de-France".

O ile jednak w pierwszych latach Macron próbował forsować pogłębienie integracji wokół strefy euro, marginalizując rządzoną przez PiS Polskę, to teraz idea jest inna. Nie tylko Niemcy stanowczo odrzuciły pomysł Unii bez naszego kraju, ale w środę Francuz znalazł w polskim premierze partnera do budowy zjednoczonej Europy.

– Bardzo wierzę w Unię Europejską i więź transatlantycką – powiedział Morawiecki, posuwając się do nazwania swojego gospodarza „moim przyjacielem Emmanuelem". Zapewnił też, jak ważne jest, aby cała Europa działała solidarnie na polu walki z pandemią. W ocenie premiera obejmuje to nie tylko zakup szczepionek, ale także ściągnie na powrót do Wspólnoty produkcji podstawowych leków. Tu Morawiecki użył drogiego Macronowi terminu „autonomii Europy". W tej współpracy na pierwszy plan wysuwa się jego zdaniem Fundusz Odbudowy, choć szef rządu dwukrotnie wspomniał też o rozwoju europejskiej polityki obronnej. „Rzeczpospolita" ujawniła wczoraj, że rząd przymierza się w tym kontekście do przystąpienia Polski na pełnych prawach do Eurokorpusu – struktury dowodzenia misjami zamorskimi tak Unii, jak i NATO.

Takie wyznanie przez Morawieckiego przywiązania do Unii jest ważne, skoro Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry zapowiada, że będzie głosować przeciwko ratyfikacji Funduszu Odbudowy. Z kolei 1 marca prezydent Duda rozmawiał przez telefon z Xi Jinpingiem o możliwości zakupu chińskich szczepionek. Oznaczałoby to złamanie podjętych w Brukseli zobowiązań. Na taki układ poszły zresztą Węgry, Czechy i Słowacja.

Francuzi liczą, że współpraca z Polską przełoży się jednak także na bardzo wymierne kontrakty. Przed Pałacem Elizejskim Morawiecki zapowiedział „bardzo bliską współpracę" z Francuzami w rozwoju infrastruktury w Polsce, a w szczególności sieci szybkiej kolei, która miałaby dowozić pasażerów do Centralnego Portu Komunikacyjnego. Podobne perspektywy współdziałania z Francją nakreślił także, gdy idzie o rozwój sieci internetowej 5G oraz cyfryzacji gospodarki. Nie złożył jednak tak dalekich zobowiązań, gdy idzie o siłownie jądrowe.

– Wiemy, że tu jesteśmy na bardzo wstępnym etapie i realizacja tych projektów zajmie wiele lat. Stajemy do rywalizacji z USA, Japonią, Koreą Południową, może innymi. Ale taka jest specyfika tego sektora, francuscy przedsiębiorcy są do tego przyzwyczajeni – mówi „Rz" Philippe Gautier, dyrektor ds. międzynarodowych wpływowej konfederacji francuskiego biznesu Medef. To właśnie ona zorganizowała w środę Morawieckiemu spotkanie z czołowymi przedsiębiorcami kraju.

Rozmowy w Paryżu poprzedziła wizyta w Warszawie ministra ds. europejskich Clémenta Beaune'a. Czekał on 39 lat na ujawnienie w grudniu minionego roku swoich preferencji homoseksualnych w gejowskim piśmie „Tetu". Ale od kiedy to uczynił, z całym impetem atakuje Polskę za, jak powiedział, dyskryminację społeczności LGBT. Jednak w środę Macron nie wspomniał o tym ani słowem. Najwyraźniej, jak mówią polscy dyplomacji, role między prezydentem a jego ministrem zostały podzielone – na dobrego i złego policjanta.