Zaczęło się od trzęsienia ziemi, a później napięcie nie rosło. Powrót Donalda Tuska do polskiej polityki był głośny i spektakularny, ale zasadniczo krajowej sceny politycznej nie zmienił. Owszem, Platforma Obywatelska wróciła na podium wśród partii, ale opozycyjnych. I na tym koniec.

PiS mimo afer, kryzysów, nepotyzmu, buty, zamiatania problemów pod dywan, prób zakneblowania niezależnych mediów, antyunijnej retoryki, łamania obietnic, drożyzny wciąż może liczyć na co najmniej 30-proc. poparcie.

Czytaj więcej

Donald Tusk. Powrót bez cienia skruchy

PiS wciąż jest silne, Polska 2050 jest słabsza, ale ma się dobrze, z PSL i Lewicą Tusk będzie musiał się dogadywać, myśląc o budowie przyszłych list wyborczych lub walczyć z nimi o głosy. Hołdu lennego nie złożył mu żaden lider partii opozycyjnych. Taktyki Platformy: PiS przeciwko anty-PiS, na czele którego stałby Tusk, nie udało się zrealizować.

Samej Platformy też nie poderwał do lotu. Partia po niemrawym przewodnictwie Borysa Budki dostała zastrzyk z adrenaliny. Żyje, ale nie wiadomo po co, poza odsunięciem PiS od władzy. „Efekt Tuska" minął. I co dalej?

Donald Tusk pojawia się i znika. Przez większą część tygodnia jest niewidoczny. Wrócił do leniwego uprawiania polityki, kiedy weekend zaczynał się dla niego w czwartek, a kończył we wtorek. Na problemy reaguje w starym stylu, wyczekując na reakcję innych, potem wyciąga wnioski i dopiero po jakimś czasie wyskakuje jak zając z kapusty, zajmując stanowisko. Obsadził się w roli pierwszego recenzenta działań PiS, udzielając gładkich wywiadów, w których nie jest dociskany, choćby o konkretną wizję rządów PO, program partii oraz Polskę po PiS-ie. Jeśli rządziłaby PO, to czy skończyłby się nepotyzm i obsadzanie spółek Skarbu Państwa swoimi ludźmi?

Czytaj więcej

Łukasz Warzecha: W obronie normalności

Poważnych pytań do Tuska jest dużo, ale nie wydaje się być chętny na nie odpowiadać. Politycy PO przekonują, że działa on etapami. Etap pierwszy – poprawienie notowań Platformy i uczynienie z niej głównego rywala PiS – Tusk osiągnął. Kolejne etapy będą wdrażane sukcesywnie, a sam lider PO nie zamierza odkrywać wszystkich kart na długo przed wyborami i przesadzać z aktywnością medialną.

Jednak samej Platformie też jakby mniej się chciało. Tych, których PO miała przyciągnąć na bycie anty-PiS-em czy mówieniem o wartościach, już przyciągnęła. Większość Polaków głosuje portfelami. PO nie potrafi ich przekonać, że za platformerskich rządów będzie żyło się lepiej. Nie przedstawiła programów, z których wynika, że statystyczny Kowalski będzie miał więcej pieniędzy, a jego życie stanie się lżejsze. Nie pokazuje kontrpropozycji do tego, co oferuje społeczeństwu PiS. Czeka, aż partia Kaczyńskiego potknie się o własne nogi, w myśl zasady: „W Polsce wybory się przegrywa, nie wygrywa".

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Czy Tusk ma jakiegoś asa w rękawie? Jak dotąd poza powrotem i kilkoma tweetami niczym nie błysnął. Jeśli chce odsunąć PiS od władzy, musi przestać być liderem na pół gwizdka. Po „efekcie Tuska" czas na ciężką pracę Tuska. Chyba że były premier w swoim CV chce dopisać, że skutecznie umacniał PiS u władzy, bo dzisiaj w tę stronę to idzie.