Unia Europejska zarzuciła pomysł obowiązkowej relokacji uchodźców. W decyzji pomogło rosnące przekonanie, że obowiązkowe kwoty mogą być czynnikiem zachęcającym imigrantów. Wśród przywódców europejskich zwyciężyło przekonanie, że nie warto w tej tak drażliwej sprawie tworzyć głębokich podziałów w UE.
Dowiedz się więcej: Szczyt UE, który nie rozwiązał problemu imigracji
Komentując ustalenia europejskiego szczytu, Rafał Trzaskowski, były minister w rządzie PO-PSL, ocenił, że gabinet Ewy Kopacz "od samego początku sprzeciwiał się mechanizmom stałej relokacji".
- Rząd PiS zapowiadał, że już dwa lata temu ten projekt został pogrzebany. On przez cały czas wraca. Mam nadzieję, że te pomysły zostaną na zawsze pogrzebane, dlatego że narzucanie państwom członkowskim w sposób automatyczny przyjmowania uchodźców jest całkowicie kontrproduktywne i mam nadzieję, że tak się ta sprawa zakończy - stwierdził Trzaskowski.
Jednym słowem skomentował wypowiedź Trzaskowskiego jego konkurent w wyborach na prezydenta Warszawy, Patryk Jaki.
Mimo krytyki, Trzaskowski we wpisach na Twitterze, utrzymuje, że rząd Ewy Kopacz nigdy nie zgodził się na automatyczny mechanizm relokacji. "Możecie w PiS kłamać ile wlezie. W konkluzjach Rady Europejskiej od kwietnia 2015 pojawia się słowo „dobrowolność”. PL zgodziła się na JEDNORAZOWY gest solidarności. Czytajcie dokumenty!" - napisał polityk PO.