Reklama

Polsko-niemiecka bitwa o wpływy

Zastrzeżenia szefa MSZ. Minister ma wątpliwości co do umowy powołującej polsko-niemiecką fundację naukową

Publikacja: 30.05.2008 03:54

Zgodnie z nią przekażemy 5 mln euro na badania, na które nie będziemy mieć wpływu.

– Radosław Sikorski w telefonicznej rozmowie poinformował mnie ogólnie, że ma zastrzeżenia do umowy – twierdzi senator Dorota Arciszewska–Mielewczyk. Od środy próbuje ona ustalić, dlaczego angażujemy pieniądze podatników w niekorzystne dla Polski przedsięwzięcie. Szefową Powiernictwa Polskiego oburzyły fakty podane w naszej środowej publikacji.

W artykule „Bez prawa głosu za 5 mln euro” pisaliśmy, że Polska przekaże środki z budżetu na Niemiecko-Polską Fundację na rzecz Nauki. Międzyrządowa umowa ma być wypełnieniem wspólnej deklaracji prezydenta RP i kanclerza Niemiec z 2005 r. Strona niemiecka, zamiast wypracować wspólnie z nami statut fundacji, napisała go sama, gwarantując sobie silną przewagę.

Nasze Ministerstwo Nauki zapewnia, że mamy pozycję dużo mocniejszą, niżby wynikało z faktu, że Niemcy angażują w fundację aż 50 mln euro. I twierdzi, że mają oni zmienić statut fundacji.

Senator Mielewczyk dwa dni dobijała się o polską wersję statutu w Ministerstwie Nauki i MSZ. – Okazało się, że nie dysponujemy własnym tłumaczeniem, a translacji na polski dokonała strona niemiecka – oburza się Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

Reklama
Reklama

W Ministerstwie Nauki ostatecznie odesłano ją do strony internetowej... niemieckiego ministerstwa, gdzie jest statut.

„Rz” dotarła tymczasem do projektu wynegocjowanej umowy. Jest w niej ogólne sformułowanie, że środki będą przyznawane na projekty mające znaczenie dla wzajemnego poznania i porozumienia, a kierunki badań będą uzgadniane w kuratorium, najważniejszym organie decyzyjnym fundacji. W tym ośmioosobowym gronie będziemy mieć dwóch przedstawicieli. Strona polska zastrzega sobie, że spory rozwiązywane będą w drodze konsultacji i negocjacji, lecz wcześniej umowa mówi wprost, że tryb pracy określa statut. Zgodnie z nim decyzje wypracowuje się przez głosowanie, a przy określaniu np. kierunków badań dwoje przedstawicieli rządu federalnego w kuratorium dysponuje aż sześcioma głosami.

Niemiecki resort nauki chce niewielkich zmian w statucie, my rewolucyjnych

Umowa, zgodnie z zawartym w niej zapisem, ma wejść w życie, gdy strona polska powiadomi stronę niemiecką o spełnieniu niezbędnych wymogów wewnętrznych. Zdaniem Ministerstwa Nauki to zmiany w statucie dotyczące wprowadzenia prawa weta dla przedstawicieli Polski. Jednak rzeczniczka niemieckiego Ministerstwa Nauki poinformowała „Rz”, że trwające prace nad poprawkami mają charakter kosmetyczny.

Ambasador Niemiec w Warszawie Michael H. Gerdts uspokaja: – O przyznanie środków mogą się ubiegać zespoły naukowców z całej Polski i z całych Niemiec. W grę wchodzą tu ważne szanse dla naszych badań naukowych w przyszłości. W związku z tym Polacy i Niemcy uzgodnili, że wspólna fundacja naukowa wybierze najlepsze projekty. Fundacja to kolejny przykład bardzo dobrej współpracy między naszymi krajami.

Po publikacji „Rz” sprawą zainteresowała się sejmowa podkomisja ds. ekonomiki nauki i edukacji, która zwołała na piątek posiedzenie. Posłowie żądają wyjaśnień od Ministerstwa Nauki i MSZ, skąd będą pochodziły środki na realizację umowy i czy w dostateczny sposób zabezpieczono nasze interesy.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama