Reklama

Polselskie wydatki na biura 2010

Jarosław Kaczyński (PiS) wydał najwięcej na pensje pracowników swoich biur poselskich. Za rozmowy telefoniczne najwięcej zapłacił Andrzej Czuma (PO)

Publikacja: 27.04.2011 03:58

Polselskie wydatki na biura 2010

Foto: ROL

Pełne rozliczenia poselskich wydatków (pdf)

Posłowie co miesiąc dostają 11 150 zł na wydatki związane z utrzymaniem biur poselskich.

Raz w roku politycy muszą przedstawić rozliczenie. „Rz" dotarła do podsumowania poselskich wydatków na biura w 2010 r.

Wynika z niego, że na wynagrodzenia pracowników biura najwięcej wydaje prezes PiS. Przeciętny poseł przeznacza na to ok. 50 tys. zł rocznie, Jarosław Kaczyński na wynagrodzenia dla czterech współpracowników przeznaczył w ubiegłym roku ponad 112 tys. zł.

– Dla oszczędności część posłów nie decyduje się na zatrudnienie pracowników na stałe. Z asystentami podpisują umowy zlecenia – zauważa Jerzy Budnik (PO), szef Sejmowej Komisji Regulaminowej. Tu rekordzistką jest Mirosława Masłowska (PiS). Umowy-zlecenia kosztowały ją 73,8 tys. zł.

Reklama
Reklama

25 tys. zł wydał przez rok na przejazdy taksówkami Michał Szczerba, poseł Platformy

Płace to najpokaźniejsza pozycja w rozliczeniach. Na drugim miejscu są koszty przejazdów posłów samochodami.

Na ten cel najwięcej (ponad 45 tys. zł) w 2010 r. wydał Marek Plura, polityk Platformy Obywatelskiej. To prawie dwukrotnie więcej, niż wydaje przeciętny poseł.

– Poseł porusza się na wózku. Przy niemal wszystkich przejazdach zmuszony jest korzystać z prywatnego samochodu, który jest odpowiednio przystosowany. Stąd tak duża dysproporcja – wyjaśnia Ilona Raczyńska-Ciszak z biura posła Plury.

Jerzy Budnik tłumaczy, że posłowie muszą jeździć po swoim okręgu wyborczym. – Dlatego to tak znacząca pozycja w rozliczeniach – mówi.

Zaznacza, że po aferze, jaka kilka lat temu wybuchła wokół byłego posła Samoobrony Stanisława Łyżwińskiego, który rozliczał przejazdy, choć nie miał samochodu, system rozliczeń został tak doprecyzowany, że teraz byłoby to już niemożliwe.

Reklama
Reklama

Podobnie stało się też w przypadku opłat za najem lokali na biura. Przed laty bywało, że posłowie wynajmowali je od samych siebie lub wręcz prowadzili biura w prywatnych mieszkaniach. Teraz nie ma takiej możliwości.

Posłowie sporo też wydają na rozmowy telefoniczne. Najwięcej, bo 39 tys. zł, przeznaczył na ten cel w ubiegłym roku Andrzej Czuma (PO). – Słowo „parlament" wywodzi się od francuskiego „rozmawiać". Ja rzeczywiście dużo rozmawiam – mówi „Rzeczpospolitej".

Na korespondencję i ogłoszenia najwięcej wydał Norbert Raba (PO) – ponad 29 tys. zł. Małgorzata Sadurska z PiS to rekordzistka, jeśli chodzi o wydatki na wynajem sal na spotkania z wyborcami (12,7 tys. zł).

 

Na materiały biurowe i książki najwięcej (39,7 tys. zł) przeznaczył – wybrany w 2010 r. na burmistrza Kościerzyny – Zdzisław Czucha (PO). Średnie nakłady innych posłów na ten cel to 6 – 7 tys. zł. Karol Karski (PiS) wydał najwięcej pieniędzy na naprawy i remonty biura – 19 tys. zł. Z kolei Michał Szczerba (PO) dużo jeździ taksówkami. Przez rok zapłacił za nie ponad 25 tys. zł. Zdecydowana większość posłów wpisuje w tej rubryce zero lub kwoty nieprzekraczające kilkuset złotych.

Ze sprawozdania wynika, że posłowie prawie wcale nie zamawiają zlecania ekspertyz oraz opinii. Wydatki na ten cel wykazały pojedyncze osoby. Najwięcej (18,7 tys. zł) wydał były już poseł PO Janusz Palikot.

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama