Reklama

Wpadka Polskiej Agencji Prasowej

Agencja podała, że gościem Tomasza Lisa w TVP 2 będzie Tadeusz Szymański, funkcjonariusz bezpieki w PRL. Chodziło o Tadeusza Cymańskiego, polityka PiS

Publikacja: 19.10.2011 03:06

– Wyjaśniamy, jak doszło do tej pomyłki – mówi „Rz" Mirosław Harasim, zastępca redaktora naczelnego Polskiej Agencji Prasowej.

Błąd znalazł się w depeszy informującej o poniedziałkowych gościach stacji telewizyjnych. PAP przygotowuje taką depeszę codziennie wieczorem. – Nie jest przeznaczona do publikacji, ma wyłącznie ułatwić pracę redakcjom – podkreśla Harasim.

W depeszy z godz. 17.52 pojawiła się informacja, że wśród gości programu „Tomasz Lis na żywo" w TVP 2 będzie „Tadeusz Szymański, funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w PRL". To słynący z okrucieństwa strażnik warszawskiego więzienia przy ul. Rakowieckiej.

Portal wpolityce.pl zamieścił artykuł: „U Lisa znów po białorusku. Skład gości nie budzi zdziwienia". Swoje oburzenie wyrażali m.in. internauci portalu.

W serwisie PAP o 20.49 pojawiła się depesza zmieniającą poprzednią. Z listy gości zniknął Szymański, pojawił się zaś europoseł PiS Tadeusz Cymański. Harasim tłumaczy „Rz", że pierwszą depeszę przygotowała stażystka, która rozmawiając z osobami odpowiadającymi za program Lisa, usłyszała nazwisko Szymański. Ale mogła źle usłyszeć, sprawa jest wyjaśniana.

Reklama
Reklama

PAP podała też nieprawdziwą informację o wycofaniu się z wyborów Kempy

Zdaniem Krystyny Bystrosz, producentki programu „Tomasz Lis na żywo", dziennikarce PAP zostało podane właściwe nazwisko.

– Scenariusz programu miałem dzień wcześniej i było w nim nazwisko Cymańskiego – mówi „Rz" Dariusz Łukawski, zastępca kierownika redakcji publicystyki TVP 2.

Sam Cymański mówi „Rz", że zaproszenie do programu dostał kilka dni wcześniej. O zamieszaniu wokół depeszy i gości nie słyszał.

Harasim podkreśla, że w  okresie wyborczym PAP przygotowywała prawie 2 tys. depesz dziennie, a zazwyczaj jest to 600 – 800. Takie tempo i wynikające z niego zmęczenie mogły przyczynić się do błędu.

PAP ma ostatnio pecha do depesz wywołujących polityczne zamieszanie. Przed  wyborami opublikowała oświadczenie Beaty Kempy, z którego wynikało, że posłanka PiS wycofuje się ze startu w wyborach (była jedynką na liście PiS w Świętokrzyskiem). E-mail takiej treści został wysłany do PAP z adresu posłanki widniejącego na sejmowej stronie internetowej. Jednak e-maila nie wysłała Kempa.

Reklama
Reklama

PAP zawiadomiła policję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Miałoby polegać na oszustwie komputerowym popełnionym poprzez przesłanie jej fałszywego e-maila. „Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że sprawca mógł działać w celu wyrządzenia szkody PAP SA poprzez zdyskredytowanie jej wiarygodności jako dostawcy rzetelnych informacji oraz podmiotu zobowiązanego do  upowszechniania – w szczególności – informacji dotyczących posłów na Sejm RP" – podkreślała PAP (choć rzekomego e-maila od Kempy dostały też inne redakcje, m.in. „Rz").

Policję zawiadomiła też Kempa.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama