Po analizie nadruku oraz napisu prokuratura uznała, że brak w nich elementów, które mogą wzbudzić podniecenie seksualne u przeciętnego odbiorcy, a zatem nie miały one charakteru pornograficznego. Zdaniem prokuratury nie doszło do publicznego prezentowania treści pornograficznych, gdyż sposób zapakowania rajstop uniemożliwiał zobaczenie treści nadruku i napisu na rajstopach, a tym samym czynił niemożliwym zapoznanie się z nimi przez większą liczbę osób. Tym samym prokuratura uznała, że brak było podstaw do uznania, iż doszło do „publicznego" prezentowania treści pornograficznych.

- Prokurator uznał, iż żaden z podmiotów, który miał kontakt z rajstopami nie propagował, ani też nie pochwalał zachowań o charakterze pedofilskim, jak też nie prezentował treści o charakterze pornograficznym w taki sposób, że mogło to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy – informuje prokurator Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratur Okręgowej w Legnicy. - W ocenie prokuratora napis oraz nadruk na rajstopach jest niestosowny i nie powinien się tam znaleźć, jednak nie nosił on treści pedofilskich, ani pornograficznych, a zatem wprowadzenie rajstop do dystrybucji nie wyczerpało znamion przestępstwa.