"Wspaniałe wiadomości! Żagiel deorbitacyjny otwarty!" - napisali na swoim profilu społecznościowym członkowie zespołu PW-Sat2.

"Dziś o godz. 10.47 rozpoczęliśmy 157. (!) sesję komunikacyjną z naszym satelitą. Zgodnie z planem wysłaliśmy dzisiaj komendę otwarcia żagla do PW-Sat2. Możemy już oficjalnie potwierdzić - żagiel się otworzył!" - poinformowali młodzi naukowcy.

"W telemetrii przekazywanej z satelity zarejestrowaliśmy znaczne zmiany wskazań żyroskopów (które pokazują, że zgodnie z przewidywaniami, po otwarciu żagla, satelita zaczął się szybciej obracać) oraz wskazanie tzw. sail indicator'a - czujnika będącego częścią mechanizmu zwalniania żagla. Czujnik ten pokazał, że mechanizm otwierający żagiel zadziałał poprawnie! Lepszego prezentu na zakończenie roku nie mogliśmy sobie wymarzyć" - dodali.

Otwarcie żagla nastąpiło na sygnał ze stacji naziemnej, która znajduje się w Warszawie.  Przebieg eksperymentu został zarejestrowany przez szereg czujników, a kamera pokładowa wykonała zdjęcie otwartego żagla.

Proces rozwijania żagla deorbitacyjnego jest dynamiczny i w jego następstwie satelita wpadnie w niekontrolowane obroty, które znacząco utrudniają teraz odebranie danych z urządzenia.

Termin otwarcia żagla został przyspieszony. Dlaczego? Głównym powodem jest wykonanie wszystkich eksperymentów i chęć zmniejszenia ryzyka utraty misji. Przez cztery tygodnie pracy od 3 grudnia 2018 roku udało się zrealizować wszystkie zaplanowane przez zespół PW-Sat2 zadania, pomyślnie udało się przeprowadzić około 150 sesji komunikacyjnych z satelitą.

"Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że otrzymaliśmy ostrzeżenie z amerykańskiego biura zajmującego się śledzeniem śmieci kosmicznych (CSpOC) o obiekcie zagrażającym satelicie PW-Sat2" - podał w komunikacie z 28.12. 2018 r. członek zespołu Dominik Roszkowski.

Dlaczego wysunięcie żagla jest tak ważne? Chodzi o to, aby satelita po wykonaniu misji mógł obniżyć szybciej swoją orbitę i spłonąć w atmosferze ziemskiej. A tym samym, aby nie stał się kosmicznym śmieciem.

Według szacunków Europejskiej Agencji Kosmicznej na orbicie okołoziemskiej pod koniec 2017 roku pozostawało niemal 20 tys. śmieci o łącznej masie ponad 8 tys. ton, nad którymi nie ma żadnej kontroli. Zagrażają one nie tylko innym satelitom, ale także astronautom na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Polski żagiel ma rozmiary 2 na 2 metry. Według analiz młodych naukowców z zespołu PW-Sat2 zniszczenie obiektu powinno nastąpić w ciągu 12 miesięcy. Satelita bez żagla deorbitacyjnego spędziłby na orbicie nawet 20 lat.