W poniedziałek NASA poinformowała o formalnym zwróceniu się z prośbą do ośrodków Agencji i laboratoriów, a także do firm działających w branży kosmicznej o przedstawienie propozycji w jaki sposób zmodyfikować plany dotyczące sprowadzenia na Ziemię próbek z Marsa. Obecne propozycje wiążą się z dużymi problemami natury technicznej i rosnącymi kosztami ich realizacji.
Jak sprowadzić na Ziemię próbki z Marsa? NASA chce wykorzystania „sprawdzonych technologii”
Przedstawiciele Agencji na poniedziałkowej konferencji prasowej poinformowali, że spodziewają się, iż alternatywne plany sprowadzenia próbek gleby z Marsa, trafią do nich jesienią lub na początku zimy.
Przedstawicielka NASA, Nicky Fox powiedziała, że dokonując analizy propozycji Agencja skupi się na "innowacjach i sprawdzonej technologii", a nie na rozwiązaniach będących "ogromnymi skokami technologicznymi" próbując skrócić czas realizacji programu, zmniejszyć ryzyko z nim związane i koszty.
Przegląd obecnego planu NASA wykazał, że próbki z Marsa nie wróciłyby na Ziemię przed tym rokiem
Jak zauważa Reuters nie jest jasne jak NASA zamierza ostatecznie poradzić sobie z realizacją misji, która — wykorzystując już sprawdzone technologie — zamierza zrealizować pionierski projekt wymagający m.in. wystrzelenia rakiety z powierzchni innej planety.
Przegląd dotychczasowej strategii sprowadzenia na Ziemię próbek z Marsa wykazał, że program od początku wiązał się z „nierealistycznymi oczekiwaniami dotyczącymi budżetu i harmonogramu”.
Ponadto realizację misji utrudniają cięcia w budżecie NASA w 2024 roku, które wymusiły zwolnienia pracowników zajmujących się m.in. misją realizowaną na Marsie.
Ile będzie kosztować sprowadzenie na Ziemię próbek z Marsa?
Łazik Perseverance zbiera próbki marsjańskiej gleby od 2021 roku realizując misję w obrębie marsjańskiego krateru Jezero.
Czytaj więcej
NASA opublikowała w poniedziałek nagrania z lądowania łazika na Marsie, które miało miejsce w ubiegłym tygodniu.
Kolejną fazą tej misji miało być wysłanie drugiego pojazdu na powierzchnię Marsa, w celu pobrania próbek i wysłania ich na marsjańską orbitę, z której podjąłby je kolejny pojazd kosmiczny, który przywiózłby je na Ziemię.
Próbki miałyby trafić na Ziemię na początku czwartej dekady XXI wieku. Koszt misji miałby wynieść od 5 do 7 mld dolarów.
Ale niezależny przegląd tego planu wskazał, że rzeczywisty koszt mógłby wynieść 11 mld dolarów, a próbki nie wróciłyby na Ziemię przed 2040 rokiem.
Stojący na czele NASA Bill Nelson przyznał, że 11 mld dolarów to zbyt wysoki budżet, a powrót próbek w 2040 roku jest zbyt odległy w czasie.
Nelson zwrócił uwagę, że tak wysokie koszty programu oznaczałyby, że zabrakłoby środków na inne misje NASA, w tym badanie lodowego księżyca Saturna, Tytana, dwie misje na Wenus oraz badanie obiektów bliskich Ziemi.
Teraz Nelson ma nadzieję, że — jak pisze Reuters — najtęższe umysły w NASA i branży kosmicznej znajdą rozwiązanie problemu.
- To są goście, którzy są w stanie zrozumieć dość trudne sprawy — dodał.