Wicepremier Rosji Juri Borisow miał powiedzieć, że lot powrotny Sojuza-MS w przyszłym roku "sfinalizuje wypełnienie naszych zobowiązań wynikających z umowy z NASA". "Newsweek" przypomina, że w związku z faktem, iż nowy statek kosmiczny, nad którym pracuje NASA, wciąż nie jest gotowy do lotu, USA nie będzie w stanie wysyłać astronautów na ISS.

Siergiej Krikalew, dyrektor programu kosmicznego Rosji w rozmowie z agencją TASS nie wyklucza jednak, że Rosja może odnowić kontrakt z NASA. - Dyskutujemy o nowym kontrakcie, ale jak dotąd nie zapadły żadne konkretne decyzje - stwierdził Krikalew.

Od 2011 roku USA nie korzystało z własnego transportu przy wynoszeniu astronautów na ISS. W przyszłości Amerykanie mają latać na stację na pokładzie statku kosmicznego Orion.

NASA współpracuje także z firmami Boeing i SpaceX, aby umożliwić latanie amerykańskich astronautów na ISS z terytorium USA. Boeing mógłby zabierać astronautów na pokładzie statku kosmicznego Starliner (pierwszy lot załogowy tego statku ma odbyć się w połowie 2019 roku), a SpaceX - na pokładzie statku Crew Dragon (pierwszy lot załogowy planowany na kwiecień 2019 roku).

Już w lipcu pojawił się raport Government Accountability Office (GAO), instytucji kontrolnej Kongresu USA, w którym pojawiło się ostrzeżenie, że Amerykanie mogą mieć problem w dostępie do ISS, jeśli programy komercyjnych lotów załogowych realizowanych przez Boeinga i SpaceX, opóźnią się.

Stojący na czele NASA James Bridenstine zapewnia jednak w rozmowie z "USA Today", że "bez wątpienia w połowie 2019 roku będziemy wynosić (na orbitę) amerykańskich astronautów w amerykańskich rakietach z amerykańskiej ziemi". - Jesteśmy tak blisko - dodaje.

Obecnie astronauci latają na ISS na pokładzie rosyjskich Sojuzów, które startują z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie.