Najpierw agencja zamierza wysłać bezzałogową sondę zasilanego energią słoneczną. Jej zadaniem będzie przechwycenie kawałka asteroidy. Będzie to próba generalna przed misją załogową. Astronauci po raz pierwszy od lotów na Księżyc kilkadziesiąt lat temu, udadzą się poza niską orbitę Ziemi.

Na konferencji prasowej w Waszyngtonie NASA zaprezentowała szczegóły planu. Misja, której koszt ma wynieść 1,25 mld dolarów, rozpoczęłaby się w grudniu 2020 roku. Przez rok statek krążyć ma wokół dużej asteroidy, potem oderwać za pomocą ramienia robota czterometrowy kawałek skały. W kolejnym etapie misji sonda ma przeciągnąć ten kawałek w pobliże Księżyca i umieścić go na jego orbicie.

Jeśli misja zakończy się sukcesem, gigantyczna rakieta z kapsułą załogową „Orion" — obecnie w fazie konstrukcji — zabierze w 2025 roku dwóch astronauci w okolice kawałka skały zdeponowanego na orbicie Księżyca. Astronauci będą badać miniasteroidę i być może chwycą jej kawałek aby powrócić z nim na Ziemię.

— Misja pozwoli sprawdzić nasze możliwości prowadzenia przyszłych misji załogowych poza niską orbitę Ziemi, ostatecznie na Marsa — powiedział Robert Lightfoot z biura administratora NASA.

Lightfoot zidentyfikował najbardziej prawdopodobne cele pierwszej wyprawy. Jest to 2008 EV5, asteroida wielkości ok. 400 metrów odkryta w 2008 roku Rozważana jest także podróż na asteroidę Itokawa lub Bennu.

NASA wybrała takie rozwiązanie zamiast pierwotnego planu, który zakładał schwytanie małej asteroidy i odholowanie jej na orbitę Księżyca. Nowe rozwiązanie jest droższe o ok. 100 mln dolarów ale agencja chce przetestować metody miękkiego lądowania na niewielkich ciał niebieskich i wydobywanie próbek.