Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej postanowił zerwać wspólnotę eucharystyczną z Patriarchatem Konstantynopola.

Cerkiew w Rosji jest największym kościołem prawosławnym na świecie, ale Patriarcha Konstantynopola tradycyjnie uznawany jest wśród prawosławnych za „pierwszego wśród równych".

Powodem podjęcia przez Moskwę najostrzejszych w praktyce cerkiewnej działań jest rozpoczęcie przez patriarchę Konstantynopola procesu udzielania autokefalii (niezależności) cerkwi na Ukrainie.

Zerwanie wspólnoty eucharystycznej oznacza m.in., że duchowni cerkwi rosyjskiej nie mogą się modlić w cerkwiach uznających zwierzchnictwo patriarchy Bartłomieja I. Jeśli zwykli wierni to uczynią, muszą po powrocie do Rosji pokajać się i wyspowiadać.

- Jeśli chodzi o teren Turcji to dotyczy to wszystkich tamtejszych cerkwi, również tej jedynej znajdującej się w Antalii – popularnym wśród naszych turystów miejscu wypoczynku – wyjaśnił protojerej Igor Jakimczuk z wydziału zewnętrznych kontaktów Patriarchatu Moskiewskiego.

Sprawa jednak komplikuje się na terenie Grecji, gdzie co prawda większość podlega arcybiskupowi Aten, ale są też takie, które uznają zwierzchnictwo patriarchy Bartłomiejowi I. Wśród tych ostatnich są cerkwie Krety czy archipelagu Dodekanezu.

Obecnie Patriarchat Moskiewski przygotowuje specjalną mapę "zakazanych" świątyń. Problemy pojawiły się ze słynnymi klasztorami na górze Athos, które czasami odwiedzał prezydent Władimir Putin. Początkowo tam również zakazano modlenia się, gdyż znajdują się w jurysdykcji patriarchy Bartłomieja. Ale po jednym dniu Moskiewski Patriarchat wycofał się z zakazu.

Poprzednio rosyjska cerkiew obraziła się na Konstantynopol w 1996 roku i zerwała z nim wspólnotę eucharystyczną. Wtedy poszło o autokefalię cerkwi w Estonii. Po kilku miesiącach Moskwa wznowiła wspólnotę, a obecnie w najmniejszym państwie bałtyckim są dwie cerkwie prawosławne: jedna znajduje się w jurysdykcji Moskwy, a druga – Konstantynopola.