Od niedzieli w Górskim Karabachu, enklawie w Azerbejdżanie zamieszkiwanej przez etnicznych Ormian, której władze w Baku nie kontrolują od 1994 roku, trwają walki między armią Azerbejdżanu a siłami ormiańskimi. Walki zaczęły się od ofensywy sił azerskich - Azerbejdżan przekonuje, że doszło do niej po ostrzelaniu wojsk Azerbejdżanu i celów cywilnych w tym kraju przez siły Górskiego Karabachu.

Ambasador Armenii w Moskwie informował już wcześniej, że Turcja - sojusznik Azerbejdżanu - miała wysłać 4 tysiące bojowników z Syrii w rejon konfliktu.

Armenia oskarża też Turcję o to, że jej myśliwiec F-16 zestrzelił ormiański myśliwiec Su-25. Zarówno Azerbejdżan, jak i Turcja dementują te doniesienia.

Francja, Rosja i USA współprzewodzą grupie mińskiej OBWE, ustanowionej w 1992 roku w celu wypracowania pokojowego konfliktu w Górskim Karabachu.

Grupa ma się spotkać i ogłosić wspólne oświadczenie w związku z walkami, które od kilku dni toczą się w rejonie Górskiego Karabachu.

"Prezydenci (Emmanuel) Macron i (Władimir) Putin porozumieli się w sprawie konieczności podjęcia wspólnych działań zmierzających do zawieszenia broni" - głosi oświadczenie kancelarii prezydenta Francji.

"Prezydenci podzielają też obawy dotyczące wysłania najemników z Syrii przez Turcję do Górskiego Karabachu" - głosi oświadczenie.

Strona francuska nie przedstawiła żadnych dowodów na to, że Turcja wysyła w rejon konfliktu najemników z Turcji. Kreml nie informuje o takich oskarżeniach.

Macron już wcześniej zarzucał Turcji wojowniczą postawę w związku z konfliktem w Góskim Karabachu.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Rosja jest strategicznym partnerem Armenii. W kraju tym istnieje baza sił rosyjskich.