Rosja nie ogranicza swojej konfrontacji z Zachodem do wojny przeciwko Ukrainie – wynika z najnowszego raportu amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW). Analitycy oceniają, że Kreml prowadzi wobec europejskich państw serię wzajemnie wspierających się kampanii: od sabotażu i cyberataków po naruszanie przestrzeni powietrznej NATO i działania wymierzone w infrastrukturę krytyczną.
ISW przekonuje, że państwa NATO powinny przestać traktować poszczególne incydenty jako odrębne „prowokacje”. W ocenie instytutu są one elementami szerszej rosyjskiej kampanii, której cele obejmują m.in. osłabienie europejskiego wsparcia dla Ukrainy, testowanie reakcji NATO, pogłębianie podziałów politycznych oraz przygotowanie warunków do ewentualnych przyszłych operacji wojskowych przeciw państwom Sojuszu.
Czytaj więcej
Siergiej Ławrow zabrał głos w sprawie rosnących napięć między Rosją a państwami europejskimi. Szef rosyjskiego MSZ odniósł się także do możliwości...
Polska i wschodnia flanka są na pierwszej linii
Dla Polski szczególne znaczenie ma ocena ISW dotycząca naruszeń przestrzeni powietrznej, sabotażu infrastruktury oraz działań przeciwko europejskiemu przemysłowi obronnemu.
Analitycy przypominają rosyjskie naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej z września 2025 r. oraz wskazują na utrzymujące się próby sabotażu polskiej kolei. W raporcie wymieniono również rosyjskie cyberataki, działania przeciwko infrastrukturze krytycznej oraz próby pozyskiwania informacji o sposobie reagowania NATO na rosyjskie działania.
ISW zwraca uwagę, że Rosja może wykorzystywać naruszenia przestrzeni powietrznej nie tylko jako sposób wywierania presji, ale również do testowania systemów obrony NATO. Analitycy oceniają, że część takich naruszeń może być celowa. Ich zdaniem prowadzi to do stopniowego osłabiania wiarygodności art. 5 traktatu północnoatlantyckiego, jeśli Sojusz nie wypracuje jasnych sposobów reagowania.
Czytaj więcej
Prokuratura potwierdza, że znaleziony koło Jarosławca bezzałogowiec to rosyjski dron bojowy Gerbera 2. Obiekt posiadał sprawny ładunek odłamkowo-bu...
Leipzig-Halle punktem zwrotnym
Jednym z najważniejszych przykładów wskazanych przez ISW jest atak dronowy na lotnisko Leipzig-Halle w Niemczech z 5 sierpnia. 1 września niemieckie władze oficjalnie przypisały Rosji odpowiedzialność za ten incydent.
W pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow znaleziono drona zawierającego materiały wybuchowe. Według niemieckich władz drugi dron zderzył się z innym samolotem, który przerywał lądowanie w związku z pierwszym incydentem. Niemcy uznały, że zastosowane metody odpowiadały znanym rosyjskim sposobom działania.
ISW uważa, że niemiecka decyzja o publicznym przypisaniu ataku Rosji była istotnym momentem, ponieważ zwiększyła gotowość europejskich rządów do otwartego mówienia o rosyjskich działaniach przeciwko Europie.
Czytaj więcej
Polska wzmacnia ochronę przejść granicznych z Ukrainą. Prace obejmują m.in. budowę posterunków obserwacyjno-strażniczych w pobliżu granicy Polski z...
Sabotaż, cyberataki i presja na infrastrukturę
Raport wymienia długą listę działań, które ISW przypisuje Rosji lub powiązanym z nią podmiotom. Chodzi m.in. o próby sabotażu infrastruktury krytycznej, podpalenia obiektów europejskiego przemysłu obronnego, działania wywiadowcze wobec firm zbrojeniowych, cyberataki oraz presję na morskie szlaki komunikacyjne i podmorską infrastrukturę.
ISW zwraca też uwagę na rosyjską „flotę cieni”, która służy przede wszystkim obchodzeniu sankcji, ale według analityków może być również wykorzystywana do innych działań przeciw Europie, w tym do potencjalnego rozmieszczania dronów.
Analitycy wskazują ponadto na wrześniowy atak dronowy, który mógł być wymierzony w pociąg przewożący obecnych i byłych europejskich polityków opuszczających Ukrainę po konferencji w Kijowie. ISW ocenia, że celem mogło być zranienie lub zabicie tych osób.
Czytaj więcej
Rosja dwukrotnie próbowała zaatakować dronami samolot prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego - wynika ze słów samego prezydenta, który mówił o t...
ISW: Europa zbyt często mówi o „prowokacjach”
Jednym z głównych wątków raportu jest sposób, w jaki europejskie państwa opisują rosyjskie działania.
ISW krytykuje określanie ich mianem „prowokacji” lub działań „poniżej progu” art. 5. Zdaniem analityków takie sformułowania mogą z góry ograniczać gotowość NATO do reakcji, ponieważ sugerują, że rosyjskie działania nie uzasadniają uruchomienia mechanizmów zbiorowej obrony.
Podobne zastrzeżenia ISW ma wobec określenia „wojna hybrydowa”. Analitycy twierdzą, że termin ten może zacierać fakt, iż część rosyjskich działań ma charakter bezpośrednio kinetyczny.
W raporcie odnotowano jednak zmianę języka w państwach wschodniej flanki. Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski mówił w sierpniu, że rosyjskie działania przeciw Europie „stały się kinetyczne”. Podobnie wypowiadał się litewski minister spraw zagranicznych Kęstutis Budrys.
Czytaj więcej
Przełom w sprawie Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju (EPF) ogłoszono przedwcześnie, Francja nadal hamuje decyzję w sprawie zwrotu pieniędzy...
Rosja może przetestować art. 5 na Bałtyku
Najpoważniejszym ostrzeżeniem zawartym w raporcie jest jednak nie sama kampania sabotażowa, lecz możliwość ograniczonego rosyjskiego ataku konwencjonalnego na państwo NATO.
ISW zakłada, że Rosja mogłaby przeprowadzić ograniczone uderzenia lotnicze, rakietowe lub dronowe albo niewielką operację lądową przeciw jednemu z państw bałtyckich. Celem nie musiałoby być militarne pokonanie NATO. Według analityków znacznie ważniejsze byłoby sprawdzenie, czy Sojusz będzie w stanie jednomyślnie odpowiedzieć na atak i uruchomić art. 5.
W takim scenariuszu Rosja mogłaby próbować zająć niewielki fragment terytorium państwa NATO i postawić Sojusz przed decyzją, czy podejmować ryzyko szerokiej wojny w celu jego odzyskania.
ISW podkreśla, że pełna mobilizacja NATO, przy wykorzystaniu wszystkich dostępnych zdolności i znaczącym zaangażowaniu USA, powinna pozwolić Sojuszowi pokonać rosyjską próbę zajęcia większej części państw bałtyckich czy Polski. Jednocześnie państwa wschodniej flanki powinny przygotować się na możliwość opóźnienia decyzji i wsparcia ze strony całego Sojuszu.
Czytaj więcej
Czołgi oraz bataliony zmechanizowane wyszły na poligony kilkanaście kilometrów od granicy z Polską. Mińsk rozpoczął czterodniowe manewry wojskowe,...
Nie 2029, lecz wcześniej?
ISW podważa również założenie, że Rosja będzie zdolna do poważnego zagrożenia NATO dopiero około 2029–2030 r.
Niemieckie Ministerstwo Obrony wskazywało wcześniej 2029 r. jako moment, w którym Rosja może odzyskać zdolność do zaatakowania terytorium NATO. ISW przytacza jednak inne oceny. Holenderskie ministerstwo obrony ostrzegło, że w najgorszym scenariuszu ograniczona wojna z NATO może być możliwa już w ciągu roku od zakończenia rosyjskiej wojny w Ukrainie. Z kolei dowódca estońskich sił zbrojnych gen. Andrus Merilo oceniał w maju 2026 r., że Rosja może odbudować gotowość bojową już w 2027 r.
Generał Kaspars Pudans, dowódca łotewskich sił zbrojnych, wskazywał natomiast na potencjalne okno podatności NATO do końca 2028 r., ponieważ wiele europejskich programów modernizacyjnych ma zostać w pełni wdrożonych dopiero w 2029 r.
ISW nie twierdzi, że rosyjski atak na NATO jest nieuchronny. Ostrzega natomiast przed uzależnianiem planowania obronnego od konkretnej daty, po której Rosja miałaby dopiero odzyskać zdolność do działań ofensywnych.
Lekcje z Ukrainy kluczowe dla Polski i NATO
Według ISW państwa NATO nie mogą zakładać, że Rosja po zakończeniu wojny w Ukrainie będzie potrzebowała kilku lat na odbudowę armii do poziomu sprzed lutego 2022 r. Rosja może wykorzystać już istniejące zdolności i doświadczenia zdobyte na Ukrainie.
Szczególne znaczenie mają drony, rozproszone formacje i taktyka infiltracji. Zdaniem ISW państwa bałtyckie są pod tym względem w trudniejszej sytuacji niż Ukraina, która dysponuje rozbudowaną „ścianą dronów”, doświadczonymi jednostkami i rosnącymi zdolnościami rażenia na średnim i dużym dystansie.
ISW przestrzega jednocześnie przed prostym kopiowaniem ukraińskiego modelu prowadzenia wojny. NATO potrzebuje zarówno nowych zdolności związanych z dronami i wojną elektroniczną, jak i tradycyjnych systemów: lotnictwa, artylerii, obrony powietrznej oraz opancerzenia.
Czytaj więcej
Ataki ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerie są obecnie głównym argumentem Kijowa w trwającej wojnie. Ale Trump namawia Ukraińców do ich zatrzym...
„Fight tonight”. NATO ma być gotowe już teraz
Wnioski ISW sprowadzają się do trzech równoległych zadań: przeciwdziałania rosyjskim kampaniom prowadzonym już przeciw Europie, przygotowania na możliwość ograniczonego ataku konwencjonalnego w krótszym terminie oraz szybkiego wdrażania doświadczeń z wojny w Ukrainie.
Analitycy przekonują, że państwa NATO powinny wzmacniać ochronę infrastruktury krytycznej, poprawiać zdolność do reagowania na zagrożenia z powietrza i rozwijać zdolności do prowadzenia działań obronnych bez oczekiwania na pełną mobilizację wszystkich struktur Sojuszu.
W przypadku państw wschodniej flanki oznacza to również konieczność przygotowania sił, które byłyby zdolne do prowadzenia pierwszej fazy walki z Rosją przy ograniczonym dostępie do najbardziej zaawansowanych zdolności i posiłków. ISW postuluje, by NATO przygotowywało się do scenariusza „fight tonight” – walki z wykorzystaniem sił dostępnych już teraz.
Raport podkreśla przy tym, że nie chodzi o wywoływanie paniki ani przewidywanie rychłej III wojny światowej. ISW odrzuca zarówno bagatelizowanie rosyjskiego zagrożenia, jak i alarmistyczne scenariusze zakładające szybkie zajęcie całych państw bałtyckich.
Zdaniem analityków problemem jest luka między obecnymi zdolnościami NATO a charakterem potencjalnej przyszłej wojny. Europa musi więc jednocześnie modernizować tradycyjne siły zbrojne, rozwijać technologie wyciągnięte z doświadczeń Ukrainy i przygotowywać się na możliwość rosyjskiej operacji ograniczonej terytorialnie, ale potencjalnie bardzo groźnej politycznie dla spójności Sojuszu.