Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polegają zarzuty o czerpanie zysków ze scamu, które polski biznes kieruje w stronę Mety?
- Jakie jest oficjalne stanowisko koncernu w sprawie oskarżeń i wyników raportu Instrat?
- Jakie narzędzia, w tym systemy AI, wdraża Meta, aby skuteczniej blokować oszukańcze reklamy?
„Dowiedziałem się właśnie, że nikt z przedstawicieli polskiej Mety, polskiego Facebooka, nie pojawi się na dzisiejszej komisji sejmowej mimo wezwania. Moi drodzy, trudno o większy wyraz pogardy nie tylko dla polskiego Sejmu, parlamentarzystów, członków rządu, ale przede wszystkim dla nas wszystkich – Polaków” – tak na platformie X Rafał Brzoska, prezes InPostu, komentuje decyzję Big Techu.
Czytaj więcej
Fakt, że przedstawiciele właściciela Facebooka i Instagrama nie pojawią się na dzisiejszej komisji sejmowej poświęconej oszukańczym reklamom, wywoł...
Miliony ze scamu dla Facebooka
Brzoska stał się w Polsce twarzą walki z tzw. scamem na platformach społecznościowych. Fakt, że przedstawiciele koncernu nie pojawią się na sejmowym wysłuchaniu, zbulwersował go. „Otóż polscy menadżerowie polskiego Facebooka uważają, że nie muszą się przed nikim tłumaczyć, a co więcej zarzucają, że wczoraj opublikowany raport Fundacji Instrat jest nieprawdziwy, kłamie, zawyża kwoty. Przypomnę: 760 mln zł rocznie, czyli prawie 40 proc. przychodów polskiego Facebooka jest na scamie, na oszukańczych reklamach, na reklamach promujących pornografię, pedofilię i wiele innych obrzydliwych rzeczy” – mówi polski przedsiębiorca.
W tych słowach odniósł się do stanowiska Mety, które otrzymała „Rzeczpospolita”. Chodzi o środowy raport fundacji Instrat. Eksperci wskazali w nim, iż przychód koncernu z tytułu emisji oszukańczych reklam w Polsce sięga aż 760 mln zł rocznie, a fałszywe kampanie wyłudzające pieniądze stanowią ponad jedną trzecią polskich wpływów giganta. Jak wyliczają analitycy Instrat, scamy odpowiadają za niemal 11 proc. łącznego zasięgu wszystkich materiałów sponsorowanych wyświetlanych w naszym kraju.
Jarosław Kopeć, kierownik Programu Gospodarka Cyfrowa w Fundacji Instrat i współautor badania, zaznacza, że wcześniejsze (ujawnione przez agencję Reuters) szacunki samej korporacji mówiły o 10-proc. udziale nielegalnych reklam w globalnych przychodach platformy.
– Mimo że Meta skutecznie ogranicza dostęp do tych reklam, nasza analiza pobranych danych sugeruje, że ten udział może być nawet trzykrotnie większy – alarmuje Kopeć.
Meta błyskawicznie zaripostowała wskazując, że „ten raport to fikcja stworzona na zamówienie, która służy wprowadzaniu opinii publicznej w błąd”. Koncern podkreśla przy tym, że raport został „zamówiony przez kancelarię prawną reprezentującą osobę, która nas pozwała” (chodzi o kancelarię reprezentującą Brzoskę – red.).
Meta odpiera zarzuty i zapowiada blokady oszustów
W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Nathaniel Gleicher, globalny szef ds. bezpieczeństwa i przeciwdziałania oszustwom w Mecie, poinformował, że firma wdraża nad Wisłą rozwiązania bijące w scam, które napawają go optymizmem. Chodzi m.in. o weryfikację usług finansowych.
– W najbliższych tygodniach będziemy weryfikować w Polsce 100 proc. podmiotów z sektora usług finansowych reklamujących się na platformie. To będzie potężne narzędzie, ale samo w sobie nie rozwiąże problemu. Kluczowe jest jednak zrozumienie, że w walce z oszustwami żaden pojedynczy mechanizm obronny nie wystarczy – wyjaśnia.
Zwraca przy tym uwagę na skuteczniejsze wykrywanie tzw. celeb-baits (reklam bezprawnie wykorzystujących wizerunek osób publicznych), dzięki czemu można blokować oszustów. Jak przekonuje, ten system już działa.
Czytaj więcej
Oszuści działają bezwzględnie, ale zarzuty, że polski zespół Mety sprzedaje przestępcom scam, są nieprawdziwe – mówi Nathaniel Gleicher, globalny s...
– Mamy nowe rozwiązanie oparte na sztucznej inteligencji, które wdrażamy w wybranych miejscach na świecie w miarę jego skalowania – Polska jest jednym z pierwszych krajów, gdzie je uruchomiliśmy. Zauważyliśmy, że ten system, działający zaledwie od paru tygodni, wyłapuje o 50 proc. więcej takich reklam niż nasze dotychczasowe mechanizmy. To znacząca poprawa wykrywalności – podkreśla. – Zdaję sobie sprawę, że to nie wystarczy. Potrzebne są zabezpieczenia na samym wejściu, takie jak weryfikacja tożsamości, potrzebne są mechanizmy wykrywania w tle, by blokować i wychwytywać takie treści, a także ostrzeżenia dla samych użytkowników – kontynuuje nasz rozmówca.
Jak dodaje, Meta musi „nieustannie uruchamiać i rozwijać kolejne systemy na swoich platformach, a jednocześnie współpracować z zewnętrznymi partnerami na całym świecie, by pociągać sprawców do odpowiedzialności”.