Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polegają zarzuty o czerpanie zysków ze scamu, które polski biznes kieruje w stronę Mety?
  • Jakie jest oficjalne stanowisko koncernu w sprawie oskarżeń i wyników raportu Instrat?
  • Jakie narzędzia, w tym systemy AI, wdraża Meta, aby skuteczniej blokować oszukańcze reklamy?

„Dowiedziałem się właśnie, że nikt z przedstawicieli polskiej Mety, polskiego Facebooka, nie pojawi się na dzisiejszej komisji sejmowej mimo wezwania. Moi drodzy, trudno o większy wyraz pogardy nie tylko dla polskiego Sejmu, parlamentarzystów, członków rządu, ale przede wszystkim dla nas wszystkich – Polaków” – tak na platformie X Rafał Brzoska, prezes InPostu, komentuje decyzję Big Techu.

Czytaj więcej

Wicepremier Krzysztof Gawkowski dla „Rz”: Meta popełnia błąd. Polska nie odpuści

Miliony ze scamu dla Facebooka

Brzoska stał się w Polsce twarzą walki z tzw. scamem na platformach społecznościowych. Fakt, że przedstawiciele koncernu nie pojawią się na sejmowym wysłuchaniu, zbulwersował go. „Otóż polscy menadżerowie polskiego Facebooka uważają, że nie muszą się przed nikim tłumaczyć, a co więcej zarzucają, że wczoraj opublikowany raport Fundacji Instrat jest nieprawdziwy, kłamie, zawyża kwoty. Przypomnę: 760 mln zł rocznie, czyli prawie 40 proc. przychodów polskiego Facebooka jest na scamie, na oszukańczych reklamach, na reklamach promujących pornografię, pedofilię i wiele innych obrzydliwych rzeczy” – mówi polski przedsiębiorca.

W tych słowach odniósł się do stanowiska Mety, które otrzymała „Rzeczpospolita”. Chodzi o środowy raport fundacji Instrat. Eksperci wskazali w nim, iż przychód koncernu z tytułu emisji oszukańczych reklam w Polsce sięga aż 760 mln zł rocznie, a fałszywe kampanie wyłudzające pieniądze stanowią ponad jedną trzecią polskich wpływów giganta. Jak wyliczają analitycy Instrat, scamy odpowiadają za niemal 11 proc. łącznego zasięgu wszystkich materiałów sponsorowanych wyświetlanych w naszym kraju.

Jarosław Kopeć, kierownik Programu Gospodarka Cyfrowa w Fundacji Instrat i współautor badania, zaznacza, że wcześniejsze (ujawnione przez agencję Reuters) szacunki samej korporacji mówiły o 10-proc. udziale nielegalnych reklam w globalnych przychodach platformy.

– Mimo że Meta skutecznie ogranicza dostęp do tych reklam, nasza analiza pobranych danych sugeruje, że ten udział może być nawet trzykrotnie większy – alarmuje Kopeć.

Meta błyskawicznie zaripostowała wskazując, że „ten raport to fikcja stworzona na zamówienie, która służy wprowadzaniu opinii publicznej w błąd”. Koncern podkreśla przy tym, że raport został „zamówiony przez kancelarię prawną reprezentującą osobę, która nas pozwała” (chodzi o kancelarię reprezentującą Brzoskę – red.).

Meta odpiera zarzuty i zapowiada blokady oszustów

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Nathaniel Gleicher, globalny szef ds. bezpieczeństwa i przeciwdziałania oszustwom w Mecie, poinformował, że firma wdraża nad Wisłą rozwiązania bijące w scam, które napawają go optymizmem. Chodzi m.in. o weryfikację usług finansowych.

– W najbliższych tygodniach będziemy weryfikować w Polsce 100 proc. podmiotów z sektora usług finansowych reklamujących się na platformie. To będzie potężne narzędzie, ale samo w sobie nie rozwiąże problemu. Kluczowe jest jednak zrozumienie, że w walce z oszustwami żaden pojedynczy mechanizm obronny nie wystarczy – wyjaśnia.

Zwraca przy tym uwagę na skuteczniejsze wykrywanie tzw. celeb-baits (reklam bezprawnie wykorzystujących wizerunek osób publicznych), dzięki czemu można blokować oszustów. Jak przekonuje, ten system już działa.

Czytaj więcej

Szef ds. bezpieczeństwa Mety: Fałszywe reklamy szkodzą naszemu biznesowi

– Mamy nowe rozwiązanie oparte na sztucznej inteligencji, które wdrażamy w wybranych miejscach na świecie w miarę jego skalowania – Polska jest jednym z pierwszych krajów, gdzie je uruchomiliśmy. Zauważyliśmy, że ten system, działający zaledwie od paru tygodni, wyłapuje o 50 proc. więcej takich reklam niż nasze dotychczasowe mechanizmy. To znacząca poprawa wykrywalności – podkreśla. – Zdaję sobie sprawę, że to nie wystarczy. Potrzebne są zabezpieczenia na samym wejściu, takie jak weryfikacja tożsamości, potrzebne są mechanizmy wykrywania w tle, by blokować i wychwytywać takie treści, a także ostrzeżenia dla samych użytkowników – kontynuuje nasz rozmówca.

Jak dodaje, Meta musi „nieustannie uruchamiać i rozwijać kolejne systemy na swoich platformach, a jednocześnie współpracować z zewnętrznymi partnerami na całym świecie, by pociągać sprawców do odpowiedzialności”.