Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czego spodziewać się po czwartkowej sejmowej Komisji Cyfryzacji?
  • W jaki sposób koncern odpiera zarzuty o czerpanie zysków ze scamu i podważa wiarygodność analizy Instrat, nazywając ją „fikcją na zamówienie”?
  • Na jakie technologie i działania powołuje się Big Tech w walce z falą scamu oraz deepfake’ów?

Bartłomiej Pejo, szef sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii (CNT), zwołał specjalne spotkanie, by posłowie pilnie pozyskali informacje na temat funkcjonowania systemów reklamowych platform cyfrowych, a chodzi o promocję narzędzi generatywnej AI umożliwiających tworzenie deepfake'ów oraz problem scamu. Sprawozdania przedstawią ministrowie cyfryzacji, spraw wewnętrznych i administracji oraz sprawiedliwości. Na tzw. wysłuchanie zaproszono też przedstawicieli polskiego oddziału właściciela Facebooka i Instagrama. Ci, jak ustaliła „Rzeczpospolita”, nie pojawią się w Sejmie.

Wysłuchanie w Sejmie o problemie scamu w internecie bez przedstawicieli Mety

Posłowie z Komisji CNT liczyli, że menedżerowie Mety opowiedzą o skuteczności mechanizmów ochrony użytkowników platform, problem scamu zalewa bowiem internet i wyjątkowo mocno uderza w polskich użytkowników zwłaszcza Facebooka. Z entuzjazmem na możliwość usłyszenia przedstawicieli Mety zareagował Rafał Brzoska, prezes InPostu, który jest jedną z ofiar oszukańczych reklam (jego wizerunek wykorzystywany jest przez przestępców do naciągania internautów).

„Właśnie się dowiedziałem, że już w najbliższy czwartek godz. 12:30, sala nr 312, bud. U, odbędzie się wysłuchanie kluczowych managerów Meta w Polsce” – poinformował w opublikowanym w poniedziałek poście na portalu X.

Szef InPostu wymienił nazwiska pracowników amerykańskiego giganta, którzy mają odpowiadać na pytania: Robert Bednarski (Country Director, Polska i CEE), Jakub Turowski (Public Policy Director, CEE), Tomasz Parfjanowicz (Head of Marketing), Ewa Tumanow (Industry Head). Na koniec Brzoska zwrócił się do internautów: „Myślicie, że ktoś im to pytanie zada – ile zarabiają na scamie w Polsce?”.

Czytaj więcej

Rafał Brzoska: Zbieramy dowody na Metę. Grozi jej potężna kara za scam

Jak widać, nie będzie takiej okazji. A ile zarabiają? Tu pewne światło na to mógł rzucić środowy raport fundacji Instrat. Eksperci wskazali w nim, iż przychód koncernu z tytułu emisji oszukańczych reklam w Polsce sięga aż 760 mln zł rocznie, a fałszywe kampanie wyłudzające pieniądze stanowią ponad jedną trzecią polskich wpływów giganta. Jak wyliczają analitycy Instrat, scamy odpowiadają za niemal 11 proc. łącznego zasięgu wszystkich materiałów sponsorowanych wyświetlanych w naszym kraju.

Jarosław Kopeć, kierownik Programu Gospodarka Cyfrowa w Fundacji Instrat i współautor badania, zaznacza, że wcześniejsze (ujawnione przez agencję Reuters) szacunki samej korporacji mówiły o 10-proc. udziale nielegalnych reklam w globalnych przychodach platformy.

– Mimo że Meta skutecznie ogranicza dostęp do tych reklam, nasza analiza pobranych danych sugeruje, że ten udział może być nawet trzykrotnie większy – alarmuje Kopeć.

Meta uderza w polski raport o scamie. „Fikcja stworzona na zamówienie”

Na wyniki środowego raportu ostro zareagowała Meta. W oświadczeniu przesłanym „Rzeczpospolitej” pisze wprost: Ten raport to fikcja stworzona na zamówienie, która służy wprowadzaniu opinii publicznej w błąd.

Koncern wskazuje: „Raport został zamówiony przez kancelarię prawną reprezentującą osobę, która nas pozwała. Opiera się na błędnych założeniach, nieprawidłowych definicjach i małej próbie badawczej, co daje zawyżone i absurdalne liczby, przedstawiające w fałszywym świetle naszą szeroko zakrojoną pracę na rzecz walki z oszustwami”. W Mecie podają przykład nieprawdziwego twierdzenia, że każde usunięcie reklamy, niezależnie od jego przyczyny, wynikało z oszustwa, a wiele wniosków raportu opiera się na danych zebranych z jednego profilu, celowo przygotowanego tak, by przyciągał określone rodzaje reklam.

„Nikt nie chce oszustw na naszych platformach – ani nasi użytkownicy, ani rzetelni reklamodawcy, a już na pewno nie chcemy ich my. Usuwamy takie treści natychmiast po wykryciu. Współpracujemy też z branżą, administracją publiczną i organami ścigania, aby rozbijać stojące za nimi siatki przestępcze” – czytamy w oświadczeniu.

Czytaj więcej

Nie tylko Meta ma problem. Sprawa Brzoski odsłania lukę w walce z deepfake’ami

Big Tech zwraca uwagę, że nad Wisłą ponad 88 proc. oszukańczych reklam, które usunął od lipca 2025 r. do czerwca 2026 r., zostało zdjętych zanim ktokolwiek je zgłosił, przypomina też, że wprowadzony niedawno udoskonalony model AI dodatkowo zwiększył liczbę usunięć reklam podszywających się pod osoby publiczne o 50 proc.

„Będziemy nadal rozwijać nasze narzędzia i jesteśmy otwarci na konstruktywną krytykę. Ten raport takiej nie zawiera” – podkreśla Meta.