Czy zna pan Rafała Brzoskę?

Tak, kojarzę.

To zapewne wie pan, dlaczego wymieniam jego nazwisko. Dziś jest w Polsce symbolem walki ze scamem, m.in. stworzył narzędzie AI o nazwie ScamWatch, aby gromadzić twarde dowody na łamanie przez Metę unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA). Czy jest frustratem?

Powiem tak, oszuści, z którymi walczymy, działają wyjątkowo agresywnie i wyrządzają ogromne szkody. Jakakolwiek skala tego zjawiska jest na świecie niedopuszczalna. Oszustwa uderzają w ludzi korzystających z naszych platform, uderzają w firmy obecne na platformach i uderzają w nas samych. Nie przynoszą korzyści Mecie. Cała nasza uwaga i nasz cel skupiają się na tym, by wyeliminować ich jak najwięcej.

Czytaj więcej

Mety nie będzie w Sejmie. Gigant uderza w polski raport o scamie. „Fikcja”

Spytałem o to czy jest frustratem, bo jak twierdzi, w odpowiedzi na swoje interwencje w sprawie kradzieży wizerunku w fałszywych reklamach usłyszał od Mety nie „przepraszam”, lecz właśnie określenie „frustrat”.

Sam byłem celem rozmaitych wrogich podmiotów i wiem, że to niesamowicie frustrujące doświadczenie. Za każdym razem, gdy spotyka to kogoś na naszej platformie, ubolewam nad tym i jest mi przykro. Robimy wszystko, co w naszej mocy, by temu przeciwdziałać. Prawda jest jednak taka, że stojący za tym oszuści to zdeterminowani przestępcy, którzy bez przerwy modyfikują swój sposób działania.

Właśnie dlatego stosujemy wielowarstwową obronę: zautomatyzowane systemy nakładające ograniczenia na przestępców, zanim w ogóle cokolwiek opublikują; zabezpieczenia automatycznie wykrywające i blokujące scam, który uda im się stworzyć, zespoły śledczych nieustannie tropiące najbardziej agresywnych oszustów w celu ich rozpracowania. Wreszcie stawiamy na współpracę z organami ścigania. Kilka miesięcy temu przeprowadziliśmy wspólną globalną akcję ze służbami międzynarodowymi, włączając w to inne firmy technologiczne. Doprowadziło to do aresztowania 65 oszustów i usunięcia 1,5 mln fałszywych reklam, skonfiskowano kryptowaluty warte miliony dolarów, zablokowano infrastrukturę. Wszystkie te działania mają zbić skalę zjawiska. Ale prawda jest taka, że oszuści są bezwzględni i nie przestaną próbować.

Czytaj więcej

Meta mięknie pod naciskiem Polski. Zuckerberg wprowadza zmiany nad Wisłą

Czy Meta z własnej inicjatywy przekazała polskiej policji (CBZC) lub prokuraturze dane finansowe, numery rachunków i adresy IP podmiotów, które zapłaciły za kampanie wyłudzające pieniądze od Polaków?

Nie mogę odnosić się do konkretnych spraw prowadzonych z polskimi organami ścigania. Aktywnie współpracujemy ze służbami na całym świecie i to przynosi znakomite rezultaty. Wspomniałem o skoordynowanej akcji z czerwca – to jedna z sześciu takich operacji w minionym roku. Wspólnie ze służbami dzielimy się danymi wywiadowczymi. Przestępcy uderzają w wiele państw naraz, więc taka współpraca ma potężną siłę odstraszania.

Mimo to wielu osób w Polsce twierdzi, że Meta z premedytacją zarabia na tych fałszywych reklamach.

To nieprawda, nie chcemy fałszywych reklam. Nie chcemy ich, bo szkodzą naszemu biznesowi, szkodzą naszym użytkownikom i szkodzą uczciwym reklamodawcom. Jeśli budujesz społeczność, w której ludzie chcą uczestniczyć i spędzać czas, nie możesz dopuścić do tego, by zalał ją scam. Dlatego wszystkie nasze wysiłki koncentrują się na usuwaniu tych treści.

Wyzwanie polega na tym, że oszuści z premedytacją stosują techniki imitujące legalnie działające przedsiębiorstwa. Często słyszymy opinie, że dana treść to ewidentny scam, bo jej przekaz wygląda dokładnie tak, jak piszą oszuści. Podam przykład: oszuści nagminnie oferują produkty z ogromnymi rabatami, by przekonać ludzi do rzekomej niesamowitej okazji. Kłopot w tym, że w pełni legalne sklepy również bardzo często oferują gigantyczne obniżki. Całe mnóstwo zgodnych z prawem kampanii posługuje się dokładnie takimi samymi chwytami. Oszuści maskują się pośród w pełni legalnych zachowań.

Na przestrzeni ostatnich dwóch lat zaobserwowaliśmy spadek zgłoszeń dotyczących oszustw z Polski o 83 proc. w miarę wdrażania naszych narzędzi. Właśnie uruchomiliśmy nowy system blokowania reklam typu celeb-bait oparty na sztucznej inteligencji, który wyłapuje o 50 proc. więcej takich oszustw niż nasze wcześniejsze systemy.

Czy to oznacza, że problem scamu w Polsce zupełnie wymknął się wam spod kontroli?

Nie. Dobrą wiadomością jest to, że widzimy realne postępy naszej pracy. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat zaobserwowaliśmy spadek zgłoszeń dotyczących oszustw z Polski o 83 proc. w miarę wdrażania naszych narzędzi. Właśnie uruchomiliśmy nowy system blokowania reklam typu celeb-bait oparty na sztucznej inteligencji, który, jak wspominałem, wyłapuje o 50 proc. więcej takich oszustw niż nasze wcześniejsze systemy. Dodajemy go jako kolejną warstwę.

Między lipcem ub. r. a czerwcem br. zablokowaliśmy 137 tys. scamerskich reklam w samej Polsce, z czego 88 proc. wykryliśmy proaktywnie, zanim ktokolwiek nam to zgłosił; globalnie było to 159 mln zablokowanych reklam. Ale wciąż pozostaje szara strefa. Oszuści upodabniają swoje kreacje do autentycznych ofert, dlatego potrzebujemy automatycznej detekcji opartej na AI, rygorystycznej weryfikacji reklamodawców i innych form egzekwowania zasad.

Trzeba jednak pamiętać o fundamentalnej kwestii: ci oszuści to przestępcy, którzy znaleźli sposób na działanie z miejsc, gdzie nie grozi im ryzyko aresztowania. To oznacza, że będą próbować bez końca. W świecie rzeczywistym, kiedy złodziej dopuszcza się kradzieży, policja go aresztuje. Nie pozwala mu się próbować kolejny i kolejny raz. Oszuści w sieci znaleźli sposób na podejmowanie ciągłych prób. Ale nie spoczniemy. W minionym roku ścięliśmy liczbę zgłoszeń scamu na świecie o połowę, w Polsce jeszcze mocniej. Jesteśmy na dobrej drodze, by zredukować to ponownie.

To jak odpowie pan na raport fundacji Instrat, która opublikowała właśnie raport wskazujący, że oszukańcze reklamy tylko w naszym kraju przynoszą Mecie ok. 200 mln dol. rocznie, czyli około 550 tys. dol. dziennie? Odpowiada to blisko 37 proc. rocznych przychodów Facebooka w Polsce.

Wiem, że taki raport powstał. Nie miałem jeszcze okazji przeanalizować go szczegółowo. Z tego, co zdążyłem zobaczyć, wynika, że opiera się na błędnych definicjach i bardzo małej próbie badawczej, co daje w rezultacie niemiarodajne liczby. Autorzy przyjęli z góry założenie, że każda usunięta przez nas reklama była oszustwem finansowym, a nasze systemy egzekwowania zasad wcale tak nie działają. Oparli też swoją analizę na jednym koncie, które zostało skonfigurowane tak, by celowo przyciągać określone typy reklam. Wszystko wskazuje na to, że metodologia jest nieprecyzyjna, a liczby końcowe – nieprawdziwe.

Na czwartek zaplanowano posiedzenie sejmowej Komisji Cyfryzacji w sprawie funkcjonowania systemów reklamowych platform cyfrowych. Zaplanowano wysłuchanie m.in. przedstawicieli Mety. Czy przedstawiciele polskiego kierownictwa Mety wezmą w nim udział?

Wiem o tej dyskusji, ale niestety nie będziemy w stanie wziąć w niej udziału. Regularnie uczestniczymy w dyskusjach tego typu, stawiając na merytoryczną, konstruktywną debatę o metodach walki z oszustwami. Biorąc pod uwagę, jak skomplikowana jest to materia i jak bezwzględni są cyberprzestępcy, najwłaściwszą formą rozmowy są panele eksperckie, twardo osadzone w danych. Mamy świadomość naszej kluczowej roli w tym procesie i podchodzimy do niej z pełną powagą.

Czytaj więcej

Rafał Brzoska: Zbieramy dowody na Metę. Grozi jej potężna kara za scam

A jak zareaguje pan na działania polskiego ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, który formalnie wezwał Komisję Europejską do nałożenia na Metę 250 mln euro kary, zarzucając waszej firmie ignorowanie ponad 80 proc. zgłoszeń o nielegalnych i szkodliwych reklamach?

Współpracujemy z regulatorami na całym świecie, w tym w Europie, nad rozwiązaniem problemu scamu. Koordynujemy działania w zakresie wdrażania najskuteczniejszych narzędzi oraz kroków, jakie instytucje państwowe mogą podjąć, by wspólnie ograniczać pole manewru przestępcom. Bliskie partnerstwo z administracją rządową, wymiana danych i kontekstu oraz jak najszybsze wdrażanie systemów obronnych to fundament naszej skuteczności.

Muszę dodać, że polski wicepremier oświadczył, iż dąży do zbudowania unijnej koalicji państw, aby zmusić platformy do finansowej odpowiedzialności za oszukańcze reklamy.

Mój punkt widzenia jest perspektywą oficera bezpieczeństwa, zależy mi na powstrzymywaniu oszustów w najbardziej skuteczny sposób. Widzimy pełen łańcuch ich operacji – przestępcy nadużywają każdego segmentu sektora technologicznego. Bezwzględnie wykorzystują naszą platformę, ale jesteśmy zaledwie jednym z ogniw ataku. Trafiają do ofiary przez nas, ale natychmiast przenoszą kontakt na zewnątrz, na komunikatory – bywa, że na WhatsApp, ale bardzo często na Telegram lub zwykłe SMS-y – a następnie używają banków lub platform płatniczych, by wytransferować środki.

Doświadczenie uczy, że skupiając się tylko na jednym wycinku systemu, nie rozwiąże się problemu. Zbudowaliśmy sprawne programy wymiany informacji, m.in. z sektorem bankowym, ponieważ banki posiadają unikalną wiedzę wywiadowczą o oszustach, której my nie mamy. Z kolei my mamy zdolność do błyskawicznej reakcji, której czasem brakuje bankom. Łącząc te kropki, uzyskujemy realną skuteczność. Inicjatywy takie jak program FIRE (Fraud Intelligence Reciprocal Exchange) realnie pomagają w zwalczaniu oszustów i przełożyły się na spadki, o których mówiłem. Każde sensowne rozwiązanie wymaga posadzenia przy jednym stole wszystkich uczestników tego łańcucha.

W kraju przyfrontowym, jakim jest Polska, fałszywe reklamy i oszustwa potrafią podkopać zaufanie do instytucji publicznych czy sektora bankowego. Czy dostrzega pan to zagrożenie?

Zdecydowanie uważam, że jeśli użytkownicy widzą reklamy będące próbą wyłudzenia, tracą zaufanie do samego nośnika informacji. Właśnie dlatego tak zależy nam na eliminacji scamu z reklam na naszej platformie i dlatego tak mocno w to inwestujemy. Prawda jest taka, że zorganizowane syndykaty przestępcze wkładają ogromny wysiłek w omijanie naszych filtrów. W ciągu ostatniego roku zablokowaliśmy ponad 16 mln kont powiązanych wyłącznie z tymi grupami. Wiemy, że ciągle zakładają nowe konta, ukrywają tożsamość i lokalizację oraz stosują tzw. cloaking – maskowanie, sprawiające, że kontroler widzi neutralną treść, a ofierze wyświetla się oszustwo.

Dobra wiadomość jest taka, że liczby idą w dół. Choć każda pojedyncza próba oszustwa to o jedną za dużo.

Czytaj więcej

Meta zapłaci miliardy za zarzuty dotyczące dzieci. Nadchodzą limity na Instagramie

Czy Polska pod tym względem jest jakimś szczególnym przypadkiem na mapie świata? Rafał Brzoska mówi: polskie kierownictwo Mety niezwykle ciężko pracuje, by sprzedawać przestępcom scam na niespotykaną dotąd skalę.

To nieprawdziwe stwierdzenie. Nasz zespół z całą pewnością nie robi niczego takiego. Jego uwaga skupia się na agresywnym i bezwzględnym zwalczaniu oszustów...

Przestępcy atakują globalnie – wszędzie tam, gdzie widzą szansę na oszukanie człowieka. Uderzają w wiele różnych platform. Dostrzegamy ataki wymierzone w Polskę, właśnie dlatego Polska jest jednym z zaledwie kilku pierwszych rynków, na których uruchamiamy zaawansowany system AI wykrywający podszywanie się pod inne osoby. Z tego samego powodu stworzyliśmy niedawno Centrum Ochrony Przed Oszustwami (Scam Protection Center) – narzędzie ułatwiające zgłaszanie scamu. Poważnym wyzwaniem jest to, że po kontakcie na naszej platformie oszust natychmiast przenosi ofiarę w inne miejsce. Czasem mijają miesiące, zanim poszkodowany zorientuje się, że padł ofiarą przestępstwa. Wtedy trudno mu zgłosić pierwotną treść, bo jej nie pamięta albo nie jest pewien, gdzie ją widział. Wdrożyliśmy więc mechanizm AI, któremu można to opisać prostym językiem po polsku. Narzędzie pomoże odnaleźć oryginalny post, by móc go zaraportować.

Powtórzę – widzimy zagrożenie w Polsce i mocno inwestujemy w walkę z nim.

Ile inwestujecie w Polsce?

Najlepszym miernikiem są systemy, które uruchamiamy, oraz ich skuteczność. Rozwiązania, o których wspominałem to nie jedyne, jakie planujemy w Polsce. To rzeczy wdrożone w tej chwili, ale nasze zespoły inżynieryjne bez przerwy tworzą i wdrażają nowe. Polska bez wątpienia jest i będzie miejscem takich wdrożeń. Ale ważne są też partnerstwa. Współpracujemy ze Związkiem Banków Polskich przy edukowaniu konsumentów i samych banków w zakresie cyberbezpieczeństwa. Od lat współpracujemy też z Komisją Nadzoru Finansowego. Otrzymaliśmy od nich około 700 zgłoszeń podejrzanych treści i wszystkie z nich sprawdziliśmy. W ich wyniku usunęliśmy lub ograniczyliśmy dostęp do 49 tys. materiałów na naszych platformach za naruszenie naszych zasad. Ta współpraca ma ogromną wartość.

Wszystko sprowadza się do jednego: mamy do czynienia z kryminalistami, którzy nauczyli się popełniać przestępstwa i nie odpuszczą. Dlatego będziemy bez przerwy udoskonalać systemy obronne, by ich powstrzymywać.