W środę przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wygłosiła w Strasburgu orędzie o stanie UE, przedstawiając bilans ostatnich miesięcy i zapowiadając plany KE na kolejny rok. – Trzeba będzie podjąć jasne decyzje fiskalne, by zapewnić stabilność finansów publicznych, a jednocześnie chronić inwestycje. Dlatego pobudzenie europejskiej gospodarki jest naszym priorytetem numer jeden – mówiła.
Przekonywała, że Europa potrzebuje mechanizmu wzorowanego na art. 4 traktatu NATO oraz Europejskiej Rady Bezpieczeństwa (szczegółów tego projektu nie przedstawiła). Zapowiedziała też, że UE będzie realizować wyznaczone wcześniej cele klimatyczne, stwierdziła również, że Kanada powinna stać się pierwszym stowarzyszonym członkiem UE.
Czytaj więcej
Premier Mark Carney otrzymał od przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen ofertę współpracy jakiej jeszcze nie znało unijne prawo.
Wieloletni budżet UE na lata 2028-2034. Komisja Europejska chce nowych źródeł dochodów
Tymczasem w Unii Europejskiej trwają dyskusje nad budżetem UE na lata 2028-2034. Komisja Europejska przedstawiła projekt wieloletnich ram finansowych (WRF), opiewający na 2 biliony euro, który ma na celu „wzmocnienie suwerenności, pobudzenie konkurencyjności i zwiększenie odporności Europy”. KE chce wydać 865 mld euro na „wyrównanie różnic między regionami europejskimi”, zaś 409 mld euro na „zwiększenie konkurencyjności Europy w światowej gospodarce”.
Spór budzi kwestia finansowania wydatków. Do rozstrzygnięcia zostaje, czy zwiększona zostanie składka członkowska, płacona przez kraje, czy dojdzie do wprowadzenia nowych unijnych opłat i podatków. Jednocześnie toczy się szersza dyskusja, dotycząca dalszego centralizowania i rozszerzania kompetencji UE kosztem państw członkowskich w drodze do przyszłego stworzenia superpaństwa, które miałoby być lepiej przysposobione do geopolitycznej i gospodarczej rywalizacji z Chinami i Stanami Zjednoczonymi.
Ursula von der Leyen wygłosiła orędzie o stanie UE
Komisja Europejska zaproponowała pięć nowych źródeł dochodów UE (tzw. zasobów własnych), które mają pozwolić na sfinansowanie nowych wydatków bez podnoszenia składek. Łącznie pakiet ma dać 58,5 mld euro rocznie. KE chce otrzymywać składkę od dużych przedsiębiorstw, otrzymywać środki z akcyzy od wyrobów tytoniowych, chce wprowadzić opłatę od niezebranych e-odpadów. Pieniądze UE miałaby też otrzymywać z systemu handlu uprawnieniami do emisji w ramach ETS1 oraz z granicznego podatku węglowego CBAM.
Patryk Jaki: Będziemy przeciw nowym zasobom własnym UE
Według rozmówcy Wirtualnej Polski z KE, największe kontrowersje budzą kwestie opłat z ETS, opłaty od biznesu i akcyzy na wyroby tytoniowe. KE chce zakończyć negocjacje budżetowe do końca roku, jednak niewykluczone, że rozmowy przedłużą się o kilka miesięcy. Rozmówca WP z KE ocenia, że sprawę może skomplikować fakt, że w 2027 r. wybory odbędą się w kilku z największych państwach UE, m.in. w Polsce, Francji i Hiszpanii. Do tego dochodzi sprawa cięć – wobec wzrostu wydatków na obronność i badania możliwe są cięcia w wysokości kilkuset miliardów euro na inne dziedziny.
Czytaj więcej
Za „wrogi akt” prezydent Donald Trump może uznać przyjęcie przez UE Kanady jako członka stowarzyszonego Unii Europejskiej. W takiej sytuacji na Eur...
Unijny budżet musi zostać zaakceptowany przez Parlament Europejski i Radę UE, ale zapisy o zasobach własnych, czyli o tym, skąd UE weźmie pieniądze, muszą zostać również ratyfikowane przez wszystkie kraje członkowskie zgodnie z lokalnymi przepisami. W Polsce przyjęcie decyzji o zasobach własnych wymaga ratyfikacji przez prezydenta za uprzednią zgodą parlamentu wyrażoną w ustawie.
W rozmowie z WP współprzewodniczący grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim Patryk Jaki (PiS) zadeklarował, że jego środowisko polityczne będzie przeciw nowym zasobom własnym UE. Europoseł ocenił, że nadchodzący budżet będzie gorszy dla Polski m.in. z uwagi na ograniczenie środków na politykę spójności i wspólną politykę rolną. Inny eurodeputowany PiS w rozmowie z Wirtualną Polską zadeklarował brak zgody na rozwiązania, które w większym stopniu tworzą z UE superpaństwo, w tym nowe unijne podatki.
Janusz Kowalski wzywa prezydenta Karola Nawrockiego do weta
Czytaj więcej
Prezydent „nie pozostanie bierny” w temacie cen paliw – słyszymy w Pałacu. Może przedstawić swój projekt ustawy paliwowej, alternatywny do ustawy r...
Portal przypomniał, że kilka dni temu poseł Janusz Kowalski (niezrzeszony, dawniej PiS) we wpisie na platformie X ocenił, że „w 2027 r. prezydent Karol Nawrocki ma szansę zatrzymać centralizację UE poprzez zawetowanie po ew. przyjęciu budżetu UE na lata 2028-2034 kluczowej ustawy o zasobach własnych, czyli nowych podatkach na rzecz UE”.
„Brak zgody Karol Nawrocki na plan Ursula von der Leyen zatrzyma centralizację UE” – dodał, przekonując, że nowy budżet UE jest „skrojony pod Niemcy” i „dalszą centralizację UE”. Kowalski przypomniał przy tym, że w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi Karol Nawrocki zobowiązał się, że jako prezydent nie podpisze ustawy, która podnosi Polakom podatki, składki i opłaty.
Według rozmówcy WP z koalicji rządzącej, weto prezydenta byłoby „bardzo ryzykownym scenariuszem” dla niego i całej polskiej prawicy, „biorąc pod uwagę poziom euroentuzjazmu Polaków”.
Portal podał także, że według otoczenia prezydenta nowe dochody własne i wieloletni budżet UE powinny być procedowane odrębnie. „Niemniej na razie otoczenie Karola Nawrockiego niczego na tym etapie nie przesądza, zwracając uwagę, że pakiet jeszcze nie jest wynegocjowany na szczeblach unijnych” – pisze Wirtualna Polska.