W Ameryce Północnej rekord kasowy już padł. „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” jest najbardziej dochodowym filmem w historii, jaki wszedł na ekrany amerykańskie. Od premiery 31 lipca film Destina Daniela Crettona przyniósł 936,7 mln dolarów.
Poprzednim rekordzistą, aż do wczoraj, był od dziesięciu lat obraz „Gwiezdne wojny. Przebudzenie mocy” J.J. Abramsa, który zgromadził na swoim koncie 936 mln dolarów. Najnowszemu filmowi o Człowieku Pająku pokonanie tej granicy zajęło zaledwie 37 dni, a trzeba pamiętać, że film nadal jest w kinach. Dzisiaj specjaliści od filmowego rynku zastanawiają się, czy obraz okaże się pierwszym filmem w historii, z którego wpływy na samym rynku amerykańskim przekroczą miliard dolarów.
„Spider-Man: Całkiem nowy dzień” zarobił na całym świecie 2,45 mld dolarów
Na rynku światowym „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” zarobił już 2,45 mld dolarów, plasując się na trzecim miejscu listy kasowych sukcesów wszech czasów. Tutaj wciąż bezkonkurencyjny jest pierwszy „Avatar” Jamesa Camerona z 2009 roku, który zebrał w kinach 2,9 mld dolarów. Na drugim miejscu plasuje się „Avengers. Koniec gry” Anthony’ego i Joe Russo z 2019 roku (2,7 mld dolarów). Po wielkim sukcesie ostatniej części „Spider-Mana” na czwarte miejsce spadł „Avatar. Istota wody”. No i warto przypomnieć, że na piątym miejscu jest film, który podbił kina w 1997 roku: wspaniały „Titanic” Jamesa Camerona. Film ten w 2012 roku wrócił na ekrany w 2012 roku z okazji 100. rocznicy zatonięcia statku, a w 2023 roku, w 25. rocznicę swojego powstania znów pojawił się w kinach w wersji 4D.
Czy „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” ma szansę nadal się wspinać w górę? Tak. Analitycy rynku przypominają, że film Destina Daniela Crettona wciąż bije rekordy. Swój pierwszy miliard zarobił zaledwie sześć dni po premierze. Drugi – po trzech tygodniach. Dziś analitycy rynku zastanawiają się, czy przebije on granicę 3 mld dolarów wpływów z kin, jakiej jeszcze nigdy nie osiągnął żaden tytuł.
Dlaczego Tom Holland został nowym, lepszym Spider-Manem
Krytycy zastanawiają się, dlaczego zainteresowanie filmem o Spider-Manie przewyższa dziś znacznie popularność innych superherosów. Często bardziej efektownych. Ale może zagadka jego powodzenia tkwi właśnie w jego pozornej zwyczajności. Pozbawiony kostiumu i peleryny Peter Parker przypomina współczesnych młodych ludzi: jest samotny, zagubiony, marzy o chwili szczęścia. Wpisał się też znakomicie w nowojorski krajobraz Tom Holland. Dzisiaj to już nie poprzedni aktorzy wcielający się w Spider-Mana, Tobey Maguire czy Andrew Garfield, lecz właśnie on – niewysoki, niemocarny i przeżywający niejedną trudną chwilę – jest bohaterem młodych widzów. Na dodatek ten niepozorny facet zdobył miłość i ożenił się ze swoją partnerką z filmu – Zendayą.
Czytaj więcej
Spider-Man znów walczy z przestępcami w Nowym Jorku. Wrócili na ekran Tom Holland i Zendaya.
Jednak fenomen filmu „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” opiera się też na tym, że Człowiek-Pająk ożywia ekrany kin już od blisko ćwierćwiecza. Pierwszy film o Spider-Manie, wyreżyserowany przez Sama Raimiego, miał premierę w 2002 roku, potem pojawiło się siedem kolejnych jego odsłon, ostatnia pięć lat temu, wyreżyserowana przez Jona Wattsa.
W tym czasie w tytułowego bohatera wcielali się Tobey Maguire (trzy razy), Andrew Garfield (dwa razy) i Tom Holland (trzy razy). Nową wersję przygód Człowieka-Pająka po raz pierwszy wyreżyserował Destin Daniel Cretton, nie zmienił on jednak aktorów z ostatnich części.
W filmie „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” obok Toma Hollanda występują Zendaya jako MJ i Jacob Batalon jako Ned. Główni bohaterowie są ci sami, choć rozłączeni: kiedyś, ratując świat, Peter musiał przecież wymazać z pamięci bliskie mu osoby i teraz żyje samotnie. Próbuje jakoś odnaleźć się w rzeczywistości, a przede wszystkim walczy o bezpieczeństwo Nowego Jorku. Jak zawsze z poświęceniem, zwisając nad miastem w swoim niebiesko-czerwonym kostiumie.
Twórcy już zapowiadają kolejny film o Człowieku-Pająku. Jego premiera ma się odbyć w 2027 roku.