Co najmniej 27 osób zginęło, a 42 odniosły obrażenia na skutek rosyjskiego ataku na rejon (powiat) buczański pod Kijowem w nocy z piątku na sobotę – poinformował szef władz obwodu kijowskiego Tymur Tkaczenko. Jak dodał, bilans ofiar może jeszcze wzrosnąć.

„Niestety, obecnie wiadomo o 27 zabitych. I ta liczba może nie być ostateczna” – napisał Tkaczenko na Telegramie. Jak dodał, co najmniej 42 osoby zostały ranne, w tym czworo dzieci.

Akcja ratunkowa w miejscowości Myła. Zablokowana trasa M-06 Kijów-Czop

Na miejscu trwa akcja ratunkowa, a także likwidowanie skutków ostrzału oraz eksplozji i pożaru, do jakich doszło na skutek uderzenia.

Czytaj więcej

Zełenski zwiększa skalę ataków. Cel: tysiąc dronów dziennie na Rosję

Portal Ukraińska Prawda poinformował w piątek późnym wieczorem, że w pomieszczeniach magazynowych na terenie jednego z przedsiębiorstw w miejscowości Myła w pobliżu miasta Bucza wybuchł pożar, słychać było detonacje. Na miejscu zdarzenia pracują policjanci, ratownicy i służby techniczne. Wstrzymany został ruch na odcinku ważnej trasy samochodowej M-06 Kijów-Czop.

Kolejna noc ostrzałów obwodu kijowskiego. Pierwotne doniesienia o zniszczeniach

W wyniku rosyjskiego ataku powietrznego w piątek wieczorem na przedsiębiorstwo we wsi Myła w rejonie buczańskim na zachód od stolicy kraju, Kijowa, rannych zostało co najmniej sześć osób. Ukraińskie media donoszą również o ofiarach śmiertelnych, lecz ich ostateczna liczba nie została ustalona.

„Niestety, w wyniku ataku wroga są zabici. W tej chwili nie mamy ostatecznych informacji o liczbie ofiar” – napisał szef kijowskiej obwodowej administracji wojskowej Tymur Tkaczenko na platformie Telegram.

Jak poinformowała Ukraińska Prawda, w pomieszczeniach magazynowych na terenie przedsiębiorstwa wybuchł pożar, słychać było detonacje. Na miejscu zdarzenia pracują policjanci, ratownicy i służby techniczne. Rozważana jest możliwość ewakuowania mieszkańców okolicznych osiedli. Wstrzymany został ruch na odcinku ważnej trasy samochodowej M-06 Kijów-Czop.

Czytaj więcej

Ponad 100 tysięcy Rosjan uciekło z kraju. Boją się mobilizacji

Śledztwo prokuratury w sprawie nielegalnego przechowywania materiałów wybuchowych

Według gazety prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie ewentualnego zaniedbania obowiązków służbowych. Chodzi o legalność przechowywania materiałów wybuchowych na terenie zakładu, przestrzeganie przepisów przeciwpożarowych, a także działania administracji przedsiębiorstwa, które stało się celem rosyjskiego ataku.

Media przypominają, że 6 lipca w miejscowości Wysznewe w obwodzie kijowskim w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego na przedsiębiorstwo przemysłu obronnego usytuowane w pobliżu obiektów cywilnych doszło do wtórnej detonacji zgromadzonej tam amunicji. Wybuchy i pożary trwały nieprzerwanie przez kilka godzin. Zginęło kilkanaście osób.

Czytaj więcej

„Nie wierzcie w plotki o słabości Putina”. Były oficer ostrzega po wizycie szefa CIA w Moskwie

Ostra reakcja władz w Kijowie. Premier mówi o popełnianiu tych samych błędów

„Niestety, już teraz można stwierdzić, że straszna tragedia w Wysznewe nie była lekcją. W piątym roku inwazji na pełną skalę popełnianie tych samych błędów jest przestępstwem. I wszyscy winni, bez wyjątków, muszą ponieść surową karę, aby takie sytuacje się nie powtórzyły” – napisał w Telegramie premier Ukrainy Serhij Korecki, którego cytuje Ukraińska Prawda.

Jak podały ukraińskie media, w piątek 28 maja w Kijowie ogłoszono 12 alarmów lotniczych trwających łącznie 10 godzin i 40 minut.