„Uwaga. W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Operowanie rozpoczęły myśliwce oraz samolot wczesnego ostrzegania, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości” - taki komunikat pojawił się na profilu X Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ok. 2.15.
Dowództwo podkreśliło, że „działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów”.
Tymczasem z Ukrainy płyną informacje, że celem nocnego ataku Rosji są m.in. Kijów i Lwów. Ok. 3.40 gubernator obwodu lwowskiego Maksym Kozicki poinformował na swoim kanale w serwisie Telegram, że we Lwowie aktywna jest obrona przeciwlotnicza. W mieście rozległy się eksplozje.
Z kolei w Kijowie alarm powietrzny rozległ się około północy. Kijowska Miejska Administracja Wojskowa podała, że miasto jest zagrożone atakiem z użyciem pocisków balistycznych.
W wyniku ataku w rejonie obołońskim doszło do pożaru na terenie budynków niemieszkalnych. W rejonie swiatoszyńskim w płomieniach stanęły garaże. Ok. 3.00 pojawiła się informacja, że w ataku na ukraińską stolicę zginęła jedna osoba.
Do rosyjskiego ataku na Ukrainę doszło tuż po wizycie Wołodymyra Zełenskiego w USA. Zełenski rozmawiał w Białym Domu z Donaldem Trumpem m.in. o dostawach zestawów przeciwlotniczych dla Ukrainy. Uzyskał też zapewnienie o przekazaniu Ukrainie licencji na produkcję pocisków do zestawów Patriot. Patrioty są jedynymi zestawami przeciwlotniczymi i przeciwrakietowymi, które dowiodły skuteczności w zwalczaniu rosyjskich pocisków balistycznych.
Więcej informacji wkrótce