Szef litewskiego rządu w rozmowie z BBC przyznał, że Litwini czują się „stale zagrożeni” przez Rosję, m.in. ze względu na drony, które wlatują w ich przestrzeń powietrzną. Przed tygodniem myśliwce NATO zestrzeliły nad Litwą dron, który wtargnął w przestrzeń powietrzną tego kraju na wschód od Kowna.

Drony pojawiają się nad Litwą regularnie

Był to pierwszy tego typu przypadek, choć w ostatnich miesiącach drony pojawiały się w przestrzeni powietrznej wielokrotnie (często były to ukraińskie drony uczestniczące w atakach na cele w obwodzie leningradzkim). W kontekście strącenia drona litewski minister obrony Robertas Kaunas mówił BBC, że maszyna nadleciała nad kraj od strony Białorusi. 

Czytaj więcej

Rosyjski dron zestrzelony nad Litwą. Włoskie myśliwce w akcji

Z kolei minister obrony Wielkiej Brytanii Wes Streeting mówił, że „dzięki szybkiemu i profesjonalnemu działaniu sił Litwy i Włoch (włoskie myśliwce, uczestniczące w natowskiej misji Air Policing, strzegą obecnie bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej nad Litwą) NATO po raz kolejny zademonstrowało gotowość do obrony przestrzeni powietrznej”. Rosja nie skomentowała w żaden sposób całego incydentu.

BBC przypomina, że alarm powietrzny w Wilnie ogłoszono również w maju, gdy ze względu na zagrożenie ze strony dronów tymczasowo wstrzymano loty nad Litwą i funkcjonowanie transportu kolejowego. 

Ukraina odpowiedzialnością za to, że jej drony pojawiają się czasem w przestrzeni powietrznej Litwy (a także dwóch innych państw bałtyckich, Łotwy i Estonii) obarcza Rosję i wykorzystywane przez nią systemy walki radioelektronicznej, które sprawiają, że drony zbaczają z kursu. 

Premier Litwy o agresji Rosji: Będziemy walczyć, ale jesteśmy przygotowani na różne scenariusze

Sinkevičius podkreślił, że gdyby Litwa została zaatakowana, wówczas Litwini stawiliby Rosjanom opór. – Będziemy walczyć... podejmiemy walkę – stwierdził. Dodał jednak, że jego kraj przygotowany jest na „różne scenariusze” i jako przykład wskazał sytuację, w której trzeba będzie sprawnie ewakuować seniorów z miast, unikając przy tym zakorkowania ulic. 

– Myślimy o różnych scenariuszach, nie o wszystkich z nich rozmawiamy publicznie – zaznaczył litewski premier. – Mierzymy się z konkretnymi zagrożeniami, nie codziennie, ale doświadczamy ich i to jest dla nas rzeczywistość – podsumował. Mówił też, że Litwa jest „bliżej granicy z Rosją” i „bliżej zagrożenia” niż Wielka Brytania. 

Sinkevičius apelował też o to, by Brytyjczycy „zmienili sposób myślenia”, jeśli chodzi o podejście do obronności.