„Nowemu dowódcy będzie ciężko, znacznie ciężej, niż sobie wyobraża. Ale Mychajle na pewno nie będzie wstyd. Człowiek honoru nie ma idoli” – napisał o nominacji swego byłego podkomendnego najbardziej znany dotychczas dowódca ukraińskich sił, gen. Walery Załużny.
Wzmianka o wstydzie dotyczy incydentu z maja ubiegłego roku, gdy jeden z podwładnych ówczesnego dowódcy wojsk lądowych Drapatego zebrał żołnierzy pod gołym niebem, jak na uroczystych apelach w ZSRR, choć Drapaty wcześniej zakazał zbierania żołnierzy na otwartych przestrzeniach. Poligon został trafiony rosyjską rakietą, 12 żołnierzy zginęło, a 60 było rannych.
Przyszły dowódca ukraińskiej armii podał się do dymisji, uznając że nie udało mu się wyegzekwować od podwładnych przestrzegania własnego zakazu i czując się odpowiedzialnym za śmierć żołnierzy.
Kim jest Mychajło Drapaty? Dowódca „latającego wozu pancernego”, autor zuchwałego rajdu
Pierwszy raz o ówczesnym majorze Drapatym Ukraina usłyszała w maju 2014 r., gdy wojna w Donbasie dopiero się zaczynała. Jako dowódca batalionu poprowadził odsiecz do Mariupola, gdzie bojówkarze z Rosji oblegli komendę policji, a miejscowi separatyści zbudowali barykady na wjazdach do miasta. „Przed nami barykada!” – zawołał kierowca wozu bojowego do swojego dowódcy, majora Drapatego. „Dima, gazu!” – odkrzyknął oficer.
BWP na pełnej prędkości uderzył w barykadę, podskoczył w powietrze i przeleciał na jej drugą stronę. Zdjęcie „latającego wozu pancernego” szybko stało się popularne w Ukrainie. Ale w centrum Mariupola Rosjanie już zdobyli komendę. BWP-y Drapatego podjechały pod budynek, ostrzelały go wywołując pożar, wzięły jeńców i wyjechały z miasta. Ostatecznie Ukraińcy oswobodzili Mariupol miesiąc później.
Czytaj więcej
Prezydent Ukrainy mianował gen. Mychajła Drapatego naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych. Zmianę pozytywnie ocenia gen. Roman Polko, który wskazuje na do...
W sierpniu 2014 r. major Drapaty wsławił się zaś 160-kilometrowym rajdem po terenach zajętych przez Rosjan, by odblokować osaczony oddział. Wyprowadził z okrążenia ponad 260 ludzi i 30 wozów bojowych, ciężarówek i czołgów, które wtedy były na wagę złota dla obu walczących stron. – Wszystkim było strasznie – przyznał po powrocie. W trakcie zuchwałego rajdu tylko jeden jego żołnierz został ranny.
Pokolenie młodych generałów domaga się zmian w ukraińskiej armii. Sztab Generalny się sprzeciwia
Obecnie gen. Drapaty cieszy się dużym autorytetem wśród żołnierzy, przekonanych że dba o ich życie. „Szybko podejmuje decyzje i chroni ludzi. Armia mu ufa” – napisał o nim szef administracji prezydenta, gen. Kyryło Budanow. „Jakaś narada była. Przyjechali dowódcy, jeden zaszedł do nas, na wartownię. Zaczęła się rozmowa o służbie, o życiu. Poczęstowaliśmy go herbatką, potem poszedł do sztabu. Dopiero później koledzy powiedzieli nam, że to był generał. Drapaty” – wspominał jeden z żołnierzy, który w trakcie wojny pełnił wartę w dowództwie.
Rosjanie też go docenili, rozsyłając za nim list gończy. Nie wiadomo jednak z jakiego powodu.
Drapaty przeszedł wszystkie szczeble kariery dowódczej, od dowodzenia batalionem po szefowanie wojskom lądowym i dowodzenie „połączonymi siłami zbrojnymi Ukrainy”, po drodze zdobywając opinię człowieka do zadań specjalnych. Wysyłano go tam, gdzie pojawiały się kłopoty na froncie. W ostatnim czasie zdobył też doświadczenie z najwyższych szczebli dowodzenia. Należy do grupy młodych generałów, którzy od 12 lat walczą o wolność kraju i w trakcie obecnej wojny otrzymali swe awanse. Wśród nich są też m.in. dowódcy związani z „Azowem”: Denys Prokopenko i Andrij Biłecki.
Czytaj więcej
Zmiany na czele ukraińskiej armii i dymisja ministra obrony budzą niepokój na Zachodzie. Francuska i brytyjska prasa ostrzegają przed kryzysem poli...
Wraz z pojawieniem się na stanowisku ministra obrony Mychajły Fedorowa (obecnie zdymisjonowanego) publicznie ujawniony został konflikt tej grupy z dowódcami starszego pokolenia, których uosobieniem jest Sztab Generalny. Młodzi domagali się większej elastyczności, szybszego podejmowania decyzji, ale i brania za nie odpowiedzialności.
Czytaj więcej
Wołodymyr Zełenski próbował zatrzymać Mychajła Fedorowa w administracji państwowej, proponując mu nowe stanowisko. Według ukraińskich mediów były m...
Starsi stawiali na dyscyplinę i twarde przestrzeganie zasad „hierarchii dowodzenia”. Jedną z nagan od dowódcy armii Drapaty dostał na przykład za omijanie biurokratycznych procedur w zaopatrywaniu oddziałów w nowoczesne drony, środki walki radioelektronicznej czy nowe, cyfrowe systemy zarządzania polem walki. Generał otrzymywał je wprost z ministerstwa, co Sztab Generalny uznał za „samowolę”.
Rosja może przeprowadzić kolejną mobilizację. Generał Drapaty ma niewiele czasu na zmiany w armii
Teraz, z dużym kredytem zaufania od żołnierzy, został ich dowódcą. Ale wszyscy eksperci wskazują, że sama nominacja, nawet tak popularnego generała, nie rozwiąże problemów wojska. Czasu zaś ma niezbyt dużo, istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że w Rosji, po wrześniowych wyborach do Dumy, zostanie ogłoszona kolejna mobilizacja. Pod broń powołanych może być od 250 do 500 tys. ludzi. W zależności od długości szkolenia, już późną jesienią mogą pojawić się na froncie, i wtedy zacznie się nowa rosyjska ofensywa, która może się okazać decydująca.
Czytaj więcej
Na rosyjskie ataki, których celem są ukraińskie miasta, ukraińska armia odpowiada atakami na cele w głębi Rosji. Obie strony atakują infrastrukturę...
Ukraińska armia, chronicznie cierpiąca na brak ludzi, nie miałaby jak się jej przeciwstawić. Zdymisjonowany minister Fedorow stawiał na nasycenie wojsk najnowszymi technologiami: dronami czy nawet robotami naziemnymi. Ale i za jego rządów ukraińska mobilizacja kulała, a poborowi masowo uchylali się od służby. Wielokrotnie dochodziło do bójek z pracownikami komisji wojskowych. 7 lipca doszło nawet do masowej bijatyki we Lwowie i zniszczenia samochodu komisji.
Drapaty proponuje zmianę zasad powoływania do wojska, wprowadzenie obowiązku długiego szkolenia, wyznaczenia terminów służby, czy wcześniejszego uprzedzania poborowego o powołaniu do armii (obecnie są nawet łapani na ulicach). Gdyby to się udało, to możliwe byłoby stworzenie rezerw i uporządkowanie sytuacji na froncie. Obecnie poszczególne brygady są pokawałkowane, a ich pododdziały często znajdują się w odległych miejscach, uniemożliwiając normalne zaopatrzenie, nie mówiąc o dowodzeniu.
Nowy dowódca chce też likwidacji części brygad, cieszących się złą sławą, wcielenia ich żołnierzy do innych i nie tworzenia kolejnych. Ale starsza część dowódców domaga się wciąż nowych jednostek, bowiem wraz z nimi pojawiają się posady dla oficerów. Konflikt jest więc nieuchronny, a nad wszystkim wisi groźba rosyjskiej mobilizacji.