Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są przewidywane społeczne konsekwencje masowego powrotu rosyjskich żołnierzy z frontu?
- Jakie są mechanizmy dyscyplinowania i kary stosowane w rosyjskiej armii na froncie?
- Jakie dane dotyczące niewojennych strat w rosyjskiej armii były dostępne przed konfliktem i dlaczego ich bieżące oszacowanie jest wyzwaniem?
- Co motywuje Rosjan do wstępowania do wojska i jakie nawyki manifestują się po ich powrocie z frontu?
- Jakie przestępstwa są popełniane przez powracających z frontu weteranów, także tych z państwowymi odznaczeniami?
- Jak społeczeństwo i władze postrzegają weteranów wojny oraz jakie są przewidywania dotyczące ich przyszłej sytuacji?
W sieci roi się od filmików i relacji niezależnych rosyjskich mediów odsłaniających drastyczną codzienność znajdujących się nad Dnieprem żołnierzy Władimira Putina. Walczą nie tylko z ukraińską armią, ale też między sobą. I to w sposób okrutny i bezlitosny. Codziennością jest bicie pałkami, poniżanie, przywiązywanie do drzew taśmą klejącą, rażenie prądem czy polewanie moczem „nieposłusznych”. Żołnierze, którzy odmawiają wykonania rozkazu (np. nie chcą szturmować pozycji Ukraińców), w najlepszym wypadku mogą trafić do wykopanego w ziemi dołu, w najgorszym – zostaną „wyzerowani” (czyli zabici).
Rosyjskie ministerstwo obrony nie podaje danych statystycznych dotyczących niewojennych strat rosyjskiej armii, zasłaniając się tajemnicą państwową (informacji dotyczących strat wojennych też zresztą nie ujawnia). Przed wielką wojną Rosji z Ukrainą rosyjscy obrońcy praw człowieka szacowali, że rocznie w szeregach rosyjskich sił zbrojnych z powodu alkoholu, narkotyków, samobójstw i zabójstw życie traci średnio 600-800 żołnierzy. Możemy się tylko domyślać, jaka jest skala problemu dzisiaj, w trakcie trwającej już piąty rok wojny Rosji z Ukrainą.
Czytaj więcej
Nie lubię Dostojewskiego i nie podzielam jego poglądów, ale chciałbym, by moja córka przeczytała go po rosyjsku – mówi „Rzeczpospolitej” Iwan Wyryp...
Paradoks polega na tym, że miesięcznie kilkadziesiąt tysięcy Rosjan wciąż zgłasza się na ochotników, bo Putin wciąż wypłaca hojne wynagrodzenie niedostępne dla przeciętnego zjadacza chleba w Rosji. Wracając do swoich domów, często zabierają ze sobą zdobyte na froncie nawyki. Zwłaszcza że wielu trafiło tam prosto z więzień.
„Bohater Rosji” przed sądem. Co robią powracający do domu rosyjscy żołnierze?
Kilka dni temu w Południowym Okręgowym Sądzie Wojskowym w Rostowie nad Donem ruszył proces w sprawie zabójstwa. Sprawca nie tylko zamordował swoją ofiarę, ale też nagrał to i zamieścił w sieci. Rosyjski sąd nie zdradza szczegółów (od kilku lat starają się nie nagłaśniać „wrażliwych” spraw z udziałem wojskowych), ale niezależne media relacjonują, że na ławie oskarżonych siedzi Arkadij Dorofiejew, młodszy lejtnant, który decyzją Putina otrzymał tytuł „bohatera Rosji”. To były policjant, który na wojnę został zwerbowany prosto z więzienia przez najemników „Wagnera”, gdzie odsiadywał wyrok za włamanie i kradzież. Z relacji rosyjskiej agencji TASS wynikało, że najwyższe odznaczenie państwowe otrzymał m.in. za to, że wziął do niewoli kilku ukraińskich żołnierzy.
Nie jest jedynym „bohaterem Rosji”, który trafił za kraty za zabójstwo po powrocie z frontu. Podpułkownik Irek Magasumow w 2024 r. został skazany na 11 lat więzienia za zabójstwo 18-letniej dziewczyny w okupowanym od lat przez Rosjan Ługańsku. Do morderstwa doszło akurat wtedy, gdy w lokalnym barze świętował otrzymanie z rąk Putina najwyższego odznaczenia. Z relacji niezależnych rosyjskich mediów wynika, że już wrócił na front, ale tytułu „bohatera Rosji” jednak został pozbawiony.
Czytaj więcej
Budżet Rosji się kurczy, ale to nie oznacza, że kończą się pieniądze na wojnę – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Andriej Jakowlew, czołowy rosyjski eko...
Kilka dni temu w obwodzie królewieckim ruszył proces weterana wojny z Ukrainą, Nikołaja Chopty, który zabił swoją żonę. Z relacji lokalnych mediów wynika, że mężczyzna przed tym, jak trafił na wojnę, dwukrotnie był skazywany przez sąd za zabójstwo. Z kolei na początku marca sąd wojskowy w Chabarowsku skazał na dziewięć lat więzienia 20-letniego weterana „specjalnej operacji wojskowej” Jegora Zedgenizowa, który po powrocie z wojny zadźgał nożem swojego sąsiada w bloku z powodu „zbyt głośnej muzyki”.
Zmobilizowanym żołnierzom Rosjanie współczują, ale wobec najemników, którzy idą na wojnę dla pieniędzy, stosunek jest przeważnie negatywny.
Znany niezależny rosyjski portal Werstka oszacował pod koniec ubiegłego roku, że w ciągu pierwszych czterech lat wojny powracający z frontu Rosjanie zabili i okaleczyli ponad tysiąc osób. Znani rosyjskim mediom „rekordziści” Igor Safonow i Maksim Boczkariow włamali się w 2023 r. do dwóch domów w wiosce w Karelii i zamordowali siedem osób. Pierwszy dostał dożywocie, drugiego skazano na 19 lat więzienia. Rosyjskie media niejednokrotnie informowały też o gwałtach (w tym na nieletnich) dokonywanych przez weteranów wojny. W październiku ubiegłego roku na dożywocie skazano Władimira Aleksandrowa, który w Niżnym Tagile zgwałcił i zamordował 11-letnią dziewczynkę.
Rosyjski dysydent: weterani wojny z Ukrainą nikomu w Rosji nie będą potrzebni
Czy Rosjanie obawiają się masowego powrotu setek tysięcy żołnierzy po zakończeniu wojny z Ukrainą?
– W takim przypadku ponad 50 proc. Rosjan oczekuje wzrostu przestępczości, przemocy i brutalności w społeczeństwie. Ale nie brakuje też takich, którzy wierzą propagandzie i twierdzą, że to tylko ustabilizuje sytuację w kraju i wzmocni nastroje patriotyczne – mówi „Rzeczpospolitej” Lew Gudkow z rosyjskiego Centrum Lewady, uznawanego przez władze za „agenta zagranicznego”. – Zmobilizowanym żołnierzom Rosjanie współczują, ale wobec najemników, którzy idą na wojnę dla pieniędzy, stosunek jest przeważnie negatywny – dodaje.
Czytaj więcej
Miliony ludzi w największych rosyjskich aglomeracjach zostały ostatnio odcięte od globalnej sieci. Kreml i Władimir Putin finalizują budowę „wielki...
Mieszkający w Moskwie znany rosyjski dysydent i publicysta Aleksandr Podrabinek uważa, że władze ostatecznie porzucą na pastwę losu uczestników wojny z Ukrainą. – Propaganda mówi, że otrzymują wszelką pomoc i dobrze sobie radzą, ale doświadczenie naszego kraju pokazuje, że nawet walczący z nazizmem weterani II wojny światowej nie otrzymywali żadnego poważnego wsparcia od państwa. Po zakończeniu wojny z Ukrainą weterani tej wojny też nikomu nie będą potrzebni: ani państwu, ani społeczeństwu – mówi „Rzeczpospolitej” Podrabinek.