W jednym z centrów rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego,
obwodzie tulskim (na południe od Moskwy), nieustanny alarm przeciwlotniczy trwał
ponad półtorej doby. Rosyjskie władze do tej pory nie mogą się doliczyć, ile
ukraińskich dronów atakowało samą ich stolicę.
Kremlowskie ministerstwo obrony twierdzi, że w ciągu dwóch
dni zestrzelono ponad 480 ukraińskich aparatów bezzałogowych. Wydaje się to znaczną przesadą. W przeciwieństwie jednak do ukraińskiego resortu
obrony Rosjanie nigdy nie podają, ilu dronów nie udało im się zestrzelić.