Przed wojną 20-tysięczna miejscowość zdobywana była z trudem,
ulica po ulicy. – Biegli falami, nasi operatorzy dronów uderzeniowych dokonywali po ponad 100 wylotów na dobę, a i tak nie zdołali ich powstrzymać. Chowali się po piwnicach i czekali na następnych – opisuje walki jeden z ukraińskich żołnierzy.
Mimo że już w niedzielę Rosjanie zawiesili swoją flagę nad
siedzibą miejscowej administracji, to ich ministerstwo obrony dopiero po dwóch
dniach ogłosiło zajęcie Selidowa. I nadal nie wiadomo, czy opanowali je w całości. Broniły się tutaj ukraińskie oddziały obrony terytorialnej, słabiej wyposażone niż regularna armia, ale równie zajadłe.